Wizyta w Kauflandzie w sobotę 28 grudnia była bardzo nieciekawa. Już nie jeden raz zaobserwowałem w markecie, że obsługa nie za bardzo troszczy się o stoiska warzywa-owoce, ale to, co zobaczyłem w sobotni poranek bardzo mnie przeraziło. W centralnym punkcie, tuż przy wejściu, ustawione były pojemniki z pomarańczami, oznaczone jako promocje. Niestety jakość oferowanych owoców była porażająca. Owoce były zepsute, spleśniałe, gnijące. Każdy kto przechodził od razu odwracał głowę, by na to nie patrzeć. Zgłoszona uwaga w punkcie obsługi nie przyniosła żadnego rezultatu, gdyż przez 20 minut na stoisku nie pojawił się nikt z personelu. Zgłoszenie sprawy na portalu społecznościowym Kauflandu (wraz ze zdjęciem) spotkało się tylko z odpowiedzią "dziękujemy za zgłoszoną uwagę". No cóż, można i tak. Nie polecam!
Kaufland to niemieckie przedsiębiorstwo handlowe. Pierwszy sklep został założony w 1984 roku w Niemczech. Jako kluczową wartość przedsiębiorstwo określa zadowolenie klientów z zakupów. Satysfakcja klientów oraz ich chęć powrotu do sklepu jest realizowane przez zapał do pracy pracowników. W sklep posiada marki własne z działów bio, Classic, Classic baby, Classic bez laktozy, K-take it veggie oraz urządzenia elektryczne SWITCH ON. Przedsiębiorstwo angażuje się w zapobieganie marnotrawieniu żywności współpracując z Fundacją Polskich Banków Żywności.
Moje doświadczenia z placówką Kaufland w Kluczborku skłoniły mnie do ograniczenia wizyt w tym sklepie, głównie ze względu na powtarzający się problem niezgodności cen towarów na półkach z systemem kasowym. Wielokrotnie okazywało się, że cena przy kasie jest wyższa niż ta widoczna na regale, co jest szczególnie uciążliwe przy większych zakupach.
Proces wyjaśniania tych różnic oceniam negatywnie. Kasjerzy nie mają uprawnień do skorygowania błędu na miejscu, co zmusza klienta do udania się do Punktu Informacyjnego. Niestety, obsługa w tym punkcie jest mało pomocna i sprawia wrażenie pracującej „za karę”. Zamiast standardowego „przepraszam”, często spotykałam się z próbą przerzucenia odpowiedzialności na klienta poprzez argumentację o „przestawieniu towaru przez innych kupujących” lub rzekomym niedoczytaniu drobnego druku.
Nawet w sytuacjach, gdy towar stał bezpośrednio nad cenówką, ton rozmowy był konfrontacyjny, a nie pro-kliencki. Choć finalnie nadpłata jest zwracana, atmosfera panująca w punkcie obsługi zniechęca do dalszego korzystania z oferty sklepu. Uważam, że placówka wymaga pilnej poprawy w zakresie aktualizacji cenówek oraz przeszkolenia personelu z zasad komunikacji z klientem w sytuacjach spornych.
Chciałabym również zwrócić uwagę na problem osób postronnych z puszkami, które regularnie stoją bezpośrednio przy wejściu i wyjściu ze sklepu. Nagabywanie o datki w tym miejscu wywołuje u mnie jako klientki duży dyskomfort psychiczny i poczucie osaczenia. Konieczność wielokrotnego odmawiania przy każdej wizycie sprawia, że proces zakupowy staje się stresujący. Uważam, że ochrona obiektu powinna skuteczniej dbać o to, aby strefa wejścia była wolna od tego typu sytuacji, zapewniając klientom pełen spokój.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.