Wstąpiłam do tego supermarketu, aby kupić coś do przekąszenia. Gdy weszłam do sklepu okazało się, że panuje tam spory ruch. Przechadzałam się między regałami i szukałam inspiracji na zakupy. Moją uwagę przykuł stojak z orzechami i bakaliami. Znajdowały się tam po porcjowane produkty z wyznaczoną ceną. Zauważyłam tam chipsy bananowe. Nigdy nie próbowałam tego specyfiku więc postanowiłam poszerzyć swoje horyzonty smakowe. Wybrałam średniej wielkości woreczek, który wyceniony był na 1,70.
Gdy podeszłam do kasy była tam dwuosobowa kolejka. Jednak mój czas oczekiwania był dosyć krótki. Obsługująca mnie pracownica była sympatyczna i uprzejma.
Minął miesiąc od mojego wypowiedzenia umowy w banku BPH. Postanowiłam wstąpić do banku i definitywnie zakończyć umowę. Niestety na koncie zabrakło mi 0,35 i miałam debet w tej kwocie. Musiałam więc odiwedzić również punkt kasowy w banku. Gdy weszłam do banku okazało się, że jest tam około 10 osobowa kolejka. Wszyscy klienci czekali do jedynej czynnej kasy. Mój czas oczekiwania wyniósł około 13 minut. Kasjerka nie należała do najprzyjemniejszych osób. Kiedy dowiedziała się jaką kwotę chcę wpłacić wydawała się być zniecierpliwiona. Gdy dokonałam płatności podeszłam jeszcze do stanowiska doradcy klienta. Pracownica, która tam siedziała była już przyjemniejsza. Powiedziała, że moje konto w tym momencie jest już zamknięte. Cieszę się, że moja umowa z tym bankiem została zakończona. Miałam dosyć wysokich opłat i braku dodatkowych profitów, które mogę otrzymać w innych placówkach banków.
Zawsze gdy potrzebuję kartki okolicznościowej na zakupy udaje sie do Empiku. Moim zdaniem jest tam największy wybór owych kartek. Tym razem dział z kartkami był uporządkowany. Kartki były posegregowane według okoliczności, których dotyczą. Z nadmiaru kartek miałam dylemat, którą wybrać. Gdy w końcu zdecydowałam się na zakup podeszłam do kasy. Czynne było jedno stanowisko kasowe, ale nie było tam żadnego klienta. Obsługująca mnie kasjerka była życzliwa i uprzejma.
Podoba mi się, że Empik szybko reaguje na potrzeby rynku. Tego dnia na wysepce znajdującej się na środku sklepu wyeksponowane były propozycje prezentów na Dzień Chłopaka. Zauważyłam również promocję na płytę Red Hot Chili Pepers. Kupując nową płytę, składankę zespołu można kupić już za 1 grosz. Jest to nie lada okazja dla fanów tego zespołu.
Gdy wchodziłam do C. H. Rywal młoda dziewczyna wręczyła mi ulotkę reklamową sklepu Orsay. Ulotka głosiła, że w Orsay'u zaczynają się obniżki cen jesiennej kolekcji. Postanowiłam wstąpić do tego sklepu i sprawdzić czy coś wpadnie mi w oko. Gdy weszłam do sklepu od razu dało się zauważyć ogrom przebywających tam klientek. pomyślałam, że obniżka musi być naprawdę korzystna. Przy niektórych wieszakach była informacja o przecenie. Nawet nie próbowałam się tam przepychać. Obejrzałam natomiast nową kolekcję kurtek zimowych. Przyznam szczerze, że jak dla mnie to trochę za wcześnie na tego typu zakupy. Kurtki wahały się w granicach 200-300 zł.
W sklepie panował porządek. Mimo natłoku klientów, ubrania były poskładane i estetycznie wisiały na wieszakach. Na sklepie przebywały dwie pracownice. Obie panie znajdowały się przy stanowisku kasowym. Gdy przechodziłam obok nich odpowiedziały na moje powitanie i uśmiechnęły się życzliwie.
Dokonywałam szybkich zakupów kosmetyków. I wszystko co potrzebowałam zakupiłam, w dodatku jak do kasy ustawiła się długa kolejka, od razu przyszła druga pani i zaczęła kasowanie klientów. Gdy nadeszła moja kolej, kasjerka z uśmiechem spytała się czy potrzebuje reklamówkę, skasowała produkty i dodała mi gratis do zakupionego towaru, a nawet nie wiedziałam że jest promocja taka. Więc zakupy bardzo przyjemne.
Poszukując butów nie ominęłam sklepu Aspent. Gdy tylko przekroczyłam próg sklepu zostałam powitana przez pracownice. Po chwili jedna z nich podeszła do mnie i zapytała czy może mi w czymś pomóc. Na początek chciałam się tylko rozejrzeć więc podziękowałam za jej propozycję.
W sklepie było bardzo czysto. Buty były estetycznie ułożone i dobrze wyeksponowane. Na butach przecenionych była informacja jakie numery obuwia są jeszcze dostępne. Moim zdaniem to bardzo pomocne dla klientów.
Niestety nie wybrałam niczego dla siebie. Szukałam konkretnego modelu, a w Aspencie go nie znalazłam.
szczerze odradzam salon sukni ślubnych Elis, chyba ze ktoś ma silne nerwy. Z pozoru miłą obsługa nagle zmienia się po wpłaceniu zaliczki, czułam się jak intruz pytając o swoją sukienkę. Suknie ładne, duży wybór ale niestety to nie idzie w parze z jakością....Wysokie ceny dodatków ślubnych. Odradzam!
Heavy Duty był to kolejny odwiedzony przeze mnie sklep. Gdy weszłam do sklepu okazało się, że panuje tam spory ruch. Oprócz mnie w sklepie przebywały dwie klientki i dwie pracownice. Z racji tego,że lokal sklepu jest naprawdę niewielki zrobiło się trochę ciasno. Pracownice akurat były zajęte przeceną obuwia jesiennego. Bowiem w sklepie panowała już kolekcja zimowa. Przejrzałam jesienne buty i nic nie wpadło mi w oko. Ceny nawet mimo przecen były dosyć wysokie.
Gdy przebywałam w sklepie pracownice nawet nie podniosły w moim kierunku głowy. Były tak pochłonięte wykonywanym zajęciem, że ignorowały klientów.
Kolejnym sklepem obuwniczym, do którego się udałam był Deichmann. Wybór butów w tym sklepie jest naprawdę duży. Niestety okazało się, że w kolekcji królują już buty zimowe typu botki, a ja poszukiwałam jesiennych butów typu jazzówki. Przespacerowałam się między regałami i niestety nie znalazłam nic dla siebie. Dodam, że w sklepie było czysto i schludnie. Wszystkie buty były estetycznie ułożone i dobrze wyeksponowane. Jeśli chodzi o pracowników to zauważyłam dwie osoby z personelu. Jedna z pań obsługiwała stanowisko kasowe, natomiast druga zmieniała ekspozycję w dziale z obuwiem damskim. Przydałaby się chociaż jedna dodatkowa osoba, która służyłaby pomocą na sali sprzedaży. Warto więc pomyśleć o przeorganizowaniu sklepu pod tym kątem.
Poszukiwałam butów na jesień więc wstąpiłam do tego sklep, aby zapoznać się z jego ofertą. Gdy weszłam do sklepu zostałam powitana przez dwie sprzedawczynie. W sklepie nie było innych klientów, a mimo to sprzedawczynie nie zapytały czy w czymś mi pomóc. Kobiety uśmiechały się do mnie, jednak nie wykazały się aktywną postawą sprzedażową. Jeśli chodzi o asortyment sklepu to jest on dosyć bogaty. Ceny są przystępne. Można kupić tam buty już od 29,90. Niestety jakość obuwia pozostawia wiele do życzenia. Buty, które wzięłam do ręki okazały się klejone i na dodatek owy klej był widoczny. Zapach tych butów również odstraszał. Była to zwykła chińszczyzna. Wątpię czy buty wytrzymałyby choć jeden sezon.
notebook oddany w pierwszych dniach sierpnia do naprawy do dziś nie został naprawiony. Fachowiec, który go naprawiał dwukrotnie odesłał do sklepu (tego, w którym zlecałem usługę) komputer niesprawny. Obecbne komputer jest u kolejnego fachowca. Mimo wcześniejszej deklaracji brakuje bieżącej informacji o stanie naprawy.
Na rynku jest bardzo dużo szkół językowych. Miałam okazję już w parę szkołach się szkolić. Nie zawsze byłam zadowolona z nauczycieli i z ogólnej organizacji szkolenia. Znalazłam na stronie internetowej szkołę językowa BIZNES LINGUA. Największym plusem tej szkoły są nauczyciele, którzy tam uczą, wykładają. Najczęściej są to osoby z zagranicy przy których po prostu trzeba się uczyć bo inaczej ciężko nadążać za materiałem. Również, gdy czegoś nie rozumiem chociaż ciężko to wytłumaczyć w innym języku ale zawsze zrozumiem chociaż czasami tłumaczone jest rękami i nogami:) Nauczycieli młodzi, pozytywnie nastawieni, uśmiechnięci i przede wszystkim cierpliwi. Szkoła oferuje bardzo dużo języków obcych, dlatego każdy może znaleźć coś dla siebie na pewno.
Chciałem pobrać pieniądze z bankomatu tego właśnie Banku. Bankomat potrącił pieniądze z konta jednak ich nie wypłacił. Zgłosiłem to w tym banku i dowiedziałem się, że pieniądze wrócą na konto automatycznie w ciągu tygodnia. Po tym czasie poszedłem do Banku bo pieniędzy nie otrzymałem i dowiedziałem się, że reklamację obligatoryjnie należy złożyć w formie pisemnej, co niezwłoczne uczyniłem. Na pytanie w jakim przedziale czasu mogę się spodziewać zwrotu moich pieniędzy, nikt z pracowników Banku nie potrafił odpowiedzieć. przez następne dwa tygodnie chodziłem do banku żeby dowiedzieć się, co dzieje się z moimi pieniędzmi, pracownicy banku dzwonili w tej sprawie, dowiedziałem się tylko tyle, że bankomat musi być rozliczony przez zewnętrzną firmę, ale o przybliżonym terminie nic. Zadzwoniłem do tej zewnętrznej firmy i okazało się, że zgodnie z integralną częścią umowy (nie otrzymałem od Banku tej integralnej części umowy) firma ma na to czas trzy miesiące. Dodam tylko, że bankomat nie wyświetlał informacji o awarii, a ja "wybrałem" trzykrotnie i to wszystkie moje pieniądze w ten sposób. Zastanawiam się w jaki sposób pracownicy tego Banku, podpisując dziennie mnóstwo takich umów, mogą nie znać tego przepisu, który pozwala firmie zewnętrznej przetrzymywać pieniądze aż trzy miesiące. Mamy przecież XXI wiek i postęp technologiczny, ale nie w tym Banku.
Wybrałam się wczoraj do perfumerii Superpharm. Często tam chodzę, bo zawsze maja tam fajne promocje:) Ceny innych produktów również są przystępne. Lubię tam robić zakupy, poniewaz zawsze jest tam miła obsługa, Panie zawsze uśmiechnięte i zawsze można liczyć na pomoc. Chciałam wczoraj założyć sobie kartę klienta superpharm, nie wiedziałam jak, gdzie i Pani oczywiście zaraz mi pomogła założyła kartę i teraz mogę kupować z 25% rabatem. A trwało to zaledwie 3 minuty.
Parę miesięcy temu otwarłam sobie konto bankowe w Polbanku. Oferta jak dla mnie była bardzo atrakcyjna, jeśli chodzi o konto oszczędnościowe. Minusem jest to, że do konta " Mocno oszczędnościowe" trzeba również otworzyć zwykły rachunek bankowy z kartą i trzeba zrobić co najmniej 6 zapłat karta, by nie naliczać kosztów za konto - 6zł za miesiąc. Minusem była również obsługa. Otwierając konto siedziałam w banku jakieś 1,5 godziny. To strasznie długo. Na dodatek Pan z działu obsługi klienta pomieszał moje dane. I wszystko trzeba było anulować i od początku na nowo otwierać. Później wyszedł gdzieś na jakieś 15 minut i nie wiedziałam czy mam siedzieć czy wyjść... Gdy miałam już otwarty rachunek parę dni później chciałam dokonać przelewu bankowego przez internet. I tu zaczęły się dopiero schodki. Nie mogłam zarejestrować żadnego certyfikatu, który jest potrzebny do przelewu internetowego. Dzwoniłam chyba z 5 razy na infolinie i krok po kroku robiłam to co mi mówiono. Gdy dalej nie działało pan po prostu się rozłączył. Poszłam znowu do oddziału gdzie otwierałam konto by ktoś w końcu mi pomógł. Tam usłyszałam tylko że mam zadzwonić na infolinie i oni nie mogą mi pomóc. Tłumaczyłam, że muszę dokonać ważnego przelewu ale słyszałam tylko "proszę zadzwonić na infolinie". Wkurzona poszłam do domu. Olewają klienta!! Po paru dniach, z pomocą znajomego informatyka udało się wygenerować certyfikat i w końcu mogę dokonywać przelewów. Naprawdę olewają strasznie klienta!!Miałam wrażenie, że ,mają mnie porostu gdzieś.
W maju tego roku postanowiłam kupić samochód. Nie miałam dokładnie wybranego modelu tylko określoną kwotę. Postanowiłam się wybrać do salonu samochodowego Lellek w Opolu. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem i to bardzo dużym. Parę dni przed wizyta w salonie zadzwoniłam do salonu i przedstawiłam mniej więcej co bym chciała i do jakiej kwoty. 3 dni później zostałam zaproszona już na jazdę próbną. Tak miłej obsługi dawno nigdzie nie spotkałam. Na początku jazdy próbnej szczegółowo przedstawiono mi samochód, gdzie co się znajduje.W trakcie jazdy próbnej mogłam wypróbować różne bajery, np. jazda z wersji podstawowej na wersje sport. A różnicę można bardzo poczuć. Gdy jazda próbna się zakończyła zostałam zaproszona do salonu. Oczywiście poczęstunek kawa, herbata jakieś ciasteczka :) Najlepsze było to, że troszkę przeraziła mnie cena modelu którego wybrałam. Za rada i z pomocą Pani wyszukaliśmy model samochodu w ich innych salonach i za parę dni mogłam już go odebrać w Opolu za przystępną ceną. Widać było, że zależy im na sprzedaży samochodu ale tez nie wciskają kitu i człowiek nie czuje się, że zależy im tylko na kasie. Najfajniejsze jest jeszcze to, że dbają o klienta nawet po zakupie samochodu. Wysyłają np. karki świąteczne, czy zaproszenia na różne występy, koncerty.
Znów będzie o kebabie. Niestety, na łomżyńskiej mapie gastronomicznej mamy głównie bary serwujące bułkę z warzywami, pociętym mięsem i polane sosem. Fakt, prawdziwego kebabu w naszym mieście nie uświadczysz, ale niektóre przybytki tego typu serwują dania zjadliwe, inne mniej. Ostatnio zdarzyło mi się odwiedzić bar o nazwie „Kebab cafe” znajdujący się na ulicy Sybiraków 5. Z „cafe” ma ten lokal niewiele wspólnego gdyż w ofercie mamy fast-foody oraz napoje w puszkach i butelkach. Wewnątrz baru znajduje się kilka prostych, stolików oraz nieodłączny telewizor. Dlaczego w większości lokali, zamiast miłej muzyki krzyczy telewizor tego pojąć nie mogę. Na szczęście podłoga, stoliki, krzesła lśniły czystością, więc zaryzykowałem zakup pożywienia. Studiując menu stwierdziłem, że ceny dań są na przyzwoitym poziomie, jak się za chwilę adekwatnym do ilości jedzenia. Zanotowałem, że mamy do wyboru dwa rodzaje mięsa – z kurczaka i wołowe. Kebab podają w bułce, naleśniku oraz w zestawie z frytkami i surówką. Wybór dań jest więc szeroki, oczywiście jak na tego typu lokal. Zaordynowałem duży kebab w bułce. Pani zapytała z jakim rodzajem mięsa sobie życzę, jakie chcę sosy. Po otrzymaniu informacji sprawnie przystąpiła do przygotowywania potrawy. Po kilku chwilach otrzymałem zamówione jedzenie, wraz z serwetkami, jednorazową tacką i widelcem. Otrzymany kebab był naprawdę słusznych rozmiarów. Bułka była krucha i świeża, a warzywa smaczne, świeże i soczyste. Mięso smakowało również przyzwoicie. Podczas spożywania zauważyłem, że chwilę po opuszczeniu lokalu innych konsumentów obok obsługa momentalnie posprzątała stolik. Sumując – warto odwiedzić ten bar. Serwują tam duże porcje za przyzwoite pieniądze. Jedzenie jest smaczne. Warto też dodać, że w środku panuje idealna czystość, a stoliki są na bieżąco sprzątane. Polecam.
Jadłem pomidorową, po tym stwierdziłem, że dziękuję, nic więcej nie zamawiam i odciążę już kelnera... nie będę go dręczyć tym, że przyszedłem i chce zjeść, że zawracam mu głowę. To było niemal upokarzające doświadczenie. Do tego ta tandeta na ścianach, ten przaśny klimat. Nigdy więcej tam nie wrócę. Nie chcę nikogo urazić, to moja bardzo sugestywna opinia, ale naprawdę strasznie mi się tam nie podobało. A szkoda, bo brakuje takich miejsc (tylko w dobrym guście), dla równowagi do miliona włoskich/tureckich/chińskich knajp w Warszawie.
Do restauracji trafiliśmy w środku tygodnia na małą kolację. Ja zamówiłam sałatkę z grillowanym serem gomolya, która podbiła moje podniebienie:) Na naszym stole zagościła również pierś z indyka - nie mieliśmy żadnych zastrzeżeń. Do picia lemoniada, ponieważ była upalna letnia noc - smak bardzo ok. Zdecydowaliśmy się także na deser - krem z kasztanów. Smak mdły, raczej nie polecam.
Na plus:
- obsługa (doskonałe wyczucie czasu; mały minus jedynie za to, że nie było nikogo, kto witałby gości i chwilkę musieliśmy czekać aż ktoś do nas podejdzie)
- jedzenie (spróbowaliśmy zaledwie dwóch potraw, ale z czystym sumieniem polecam)
- wystrój
- muzyka
Na minus:
- deser: krem z kasztanów (jak dla mnie zbyt mdły)
- może to zbytnie "czepianie się", ale byłoby miło gdyby obrus byłby wyprasowany (na naszym była też mała niesprana plamka)
Do Tesco chodzę często, bo mieszkam w sąsiedztwie. Niby fajnie, że taki sklep mam obok, ale cóż z tego jak w tym sklepie nic nie ma. Produkty są, ale nie na półkach tylko na wózkach z magazynu. W dodatku tak pozawijane, że nie da się zabrać najpotrzebniejszych rzeczy (jak np. herbata). Bardzo często zdarza się, że w tym sklepie nie ma nawet ziemniaków. Zawsze są kolejki do kasy. Jest stanowczo za mało pracowników! Promocje są, ale tylko w gazetkach, w sklepie ich po prostu nie uznają. A jak się klient upomina to wysyła się go do głównego TESCO tłumacząc, że te "mniejsze" promocja nie obejmuje. Faktycznie tak jest, ale są specjalne gazetki dla "małych" Tesco, ale i te promocje w tym Tesco nie są spotykane. jeśli chodzi o otoczenie sklepu to jest to jedno wielkie śmietnisko. Zimą chodniki nie są odśnieżane. Tesco to jest też mało ekologiczne - całą noc świeca się wszystkie lampy, nie wiem dlaczego przecież sklep zamykany jest o 22 i tylko czasami ktoś pracuje na nocną zmianę. Podsumowując: do tego TESCO chodzę gdy muszę lub nie mam czasu pojechać do innego sklepu. Jednak jeszcze nigdy nie wróciłam z tego sklepu zadowolona z zakupów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.