Zastanawiam się, do czego potrzebny jest rozkład jazdy. Dośc często przychodzę na przystanek znajdujący się przy ul. Poziomej, i zawsze muszę przychodzić co najmniej 5 minut wcześniej, niż jest na rozkładzie. Podyktowane jest to tym, że autobusy komunikacji miejskiej wyjeżdżają z zatoki ok. 5 minut wcześniej i tak też przyjeżdżają na przystanek. Osoby, które chcę przyjść na przystanek wg rozkładu musze się przygotować na rozczarowanie. Dziwię się tylko jednemu. Po co autobusy przyjeżdżają wcześniej, skoro potem stoją kilka minut na przystanku przed czujnikiem, który sprawdza godziny jazdy autobusów. Już kilka razy ten problem był zgłaszany do BKM, ala jak do tej pory brak jest poprawy.
Musiałem kupić bilet autobusowy, więc będąc obok, zaszedłem do punktu BKM. Od razu przywitała się ze mną pracownica. Muszę przyznać, że byłem mile zaskoczony, gdyż nie zawsze można spotkać pracownika takiego punktu z uśmiechem na ustach. Poprosiłem o bilet miesięczny wręczając jej blankiet od biletu miesięcznego. Przed wydaniem mi odpowiedniego znaczka, pracownica poinformowała mnie, że bilety na kolejny miesiąc są droższe. To było moje drugie miłe zaskoczenie. gdyż jak do tej pory nigdy nie zdarzyło mi się, abym był informowany wcześniej, że coś podrożało. Oczywiście, jak się można było domyślić, zostałem także mile porzegnany. Aż się chce zachodzić do takiego punktu, gdzie widać, że dbają o klienta.
Muszę przyznać, że jak do tej pory, jestem bardzo zadowolony z usług tej stacji. Na samej stacji można zauważyć porządek. Nie ma zbyt wiele widocznych zanieczyszczeń. W wiadrze przy dystrybutorze można było zauważyć czystą wodę. Od razu po wejściu do budynku, gdzie chciałem zapłacić za paliwo, od razu zostałem mile przywitany przez obsługę. Jak zawsze zaproponowano mi zakup produktów z promocji przykasowej. Oczywiście, także wewnątrz budynku można zauważyć należyty porządek. Pracownik, który mnie obsługiwał może być wzorem dla innych firm. Widać, że firma stara się, aby klient był zadowolony z zakupów. Po zakończeniu transakcji, pracownik pożegnał się ze mną i zaprosił mnie ponownie. Takie podejście zachęca do kolejnych odwiedzin, lecz aby jeszcze cena paliwa była niższa.
na mojej stronie/koncie nie ma jeszcze danych z zakupow z dni 23-04-2011. aby dokonac przelewu wewnetrznego nalezy poczekac okolo 3 minuty aby zaszla zmiana. chcialam pobrac potwierdzenia oplat za internet ale sa dostepne w formacie pdf i bardzo dlugo sie otwieraja. chcialam skonsultowac zkupy z przed 7 miesiecy i jest to bardzo pracochlonne i trwa zbyt dlugo. trzeba wspisac date poczatku i koñcza , poczekac jakas minute i przwijac strony, na kazdej z nich ukazuje sie 10 tranzakcjii, nie ma opcji aby to zmienic.
W sklepie panuje porządek, nieliczne porozrzucane puste kartony są na bieżąco zbierane przez pracowników. Towary nie zmieniają zbyt często typowego dla siebie miejsca, dzięki temu stali bywalcy od razu wiedzą w którą część sklepu się udać aby zakupić potrzebne produkty.
Asortyment w dużej mierze niespotykany w innych sklepach w bardzo konkurencyjnych cenach.
W tego typu sklepie nie ma się zbyt dużego kontaktu z obsługą, oprócz chwili płacenia za wybrane przez siebie produkty w kasie - tutaj wszystko jest w porządku, kasjer(ka) każdego wita słowami "dzień dobry", każdemu dziękuje i zaprasza ponownie.
Jedynym mankamentem może być czasami dość długi czas oczekiwania na kogoś z obsługi na stanowisku alkoholowym.
Ilość otwartych kas dobrze dostosowana do panującego ruchu, dzięki czemu nie ma bardzo dużych kolejek.
Od jakiegoś czasu zawsze gdy wchodziłam do sklepu, niewiedzieć czemu piszczały niektóre bramki ochronne. Mocno mnie to irytowało ale nikogo ze sklepów nie ruszało. Dopiero właśnie Pani ze sklepu House zainteresowała się moją sytuacją i zaproponowała pomoc w postaci sprawdzenia nowej kurtki czy została dobrze rozkodowana. Co rozwiązało mój problem. Uważam, że takich ludzi zainteresowanych klientem powinno być więcej w polskich sklepach.
Świetny obiekt. Miła i kompetentna obsługa. Panie w recepcji zawsze chętnie udzielają wszystkich informacji na temat obiektu oraz regionu, ponadto dysponują szeroką wiedzą na temat okolicznych atrakcji. Sam obiekt mieści się poza centrum, na przeciwko Świątyni Wang, co dodaje mu uroku. Pokoje mają wysoki standard za przystępną cenę. Godny odwiedzenia o każdej porze roku.
W tej pijalni Panie kelnerki mają mało profesjonalne a wręcz nie profesjonalne podejście do obsługi klienta. Poszłam tam z siostrą, która jest stałą klientką tej sieci kawiarni, na czekoladę. Obie zamówiłyśmy napój w karcie oznaczony jako mleczny. Niestety otrzymałyśmy czekoladę, która smakiem przypominała bardziej gorzką niż mleczną. Po zgłoszeniu tego faktu obrażona Pani kelnerka stwierdziła, że powinnyśmy sobie wymieszać to z bitą śmietaną będącą na wierzchu, co jest śmieszną i nieprofesjonalną odpowiedzią. Sytuacja zakończyła się nie zapłaceniem przez nas rachunku i rozmową Pani manager z kelnerką.
Podczas wizyty odwiedziłem Mc Drive. Dojazd był dobrze oznaczony oraz zadbany. Okolica restauracji była czysta, nie zauważyłem jakichkolwiek śmieci. Ekran interkomu był czysty i mimo silnego słońca czytelny. Kolejne okienka (płatności i odbioru produktów) także były utrzymane w porządku.
Obsługa była bardzo miła i sprawna oraz schludnie ubrana. Pani przyjmująca zamówienie, jak i pani wydająca produkty używały zwrotów grzecznościowych, zostałem miło powitany, pożegnany oraz zaproszony do kolejnej wizyty.
W chwili gdy przyjechałem do restauracji w kolejce znajdowały się 2 pojazdy (byłem 3.). Gdy nadeszła moja kolej nie musiałem czekać ani chwili na składanie zamówienia.Zapłaciłem kartą debetową, transakcja przebiegła bez problemów.
Co do jakości otrzymanych produktów nie mam jakichkolwiek zastrzeżeń. Do zamówienia otrzymałem także słomkę i serwetki.
Pide wołowe bardzo dobre.Bułka chrupiąca a nie spalona, mięso odpowiednio przypieczone i soczyste.Zamawiając na wynos dobrze zabezpieczone i ułożone górą w górę :-)Prosząc bez surówki nie musiałem drugi raz tego powtarzać kucharzowi.Personel prośbę klienta przekazał w odpowiedni sposób na zamówieniu.Szybkość przekazania gotowego dania to niecałe 5 minut.
Przejazd przez McDrive był odśnieżony i dobrze przygotowany. Ekran służący do składania zamówień był czysty i działał bardzo dobrze. Pracownicy byli ładnie i czysto ubrani. Byli także bardzo mili, sympatyczni i kompetentni.
Przede mną w kolejce nie było żadnych pojazdów. Składanie zamówienia przebiegło sprawnie.
Za zamówione produkty zapłaciłem gotówką. Otrzymałem zgodną resztę.
Wraz z zamówionymi produktami otrzymałem słomkę do napoju oraz 3 serwetki. Jeśli chodzi o jakość zamówionych produktów, nie mam najmniejszych zastrzeżeń. Napój był dobrze schłodzony. Frytki były ciepłe, dopieczone na złoty kolor i posolone.
Kolejne zakupy materiałów budowlanych dla teścia na budowę. Tym razem szukaliśmy systemu kominowego, wszak na małej daczy kominek jest rzeczą obowiązkową. Po dosyć długich poszukiwaniach trafiliśmy do łomżyńskiej firmy Atest-Pol która mieści się na ulicy Poligonowej 8.
Zakład mieści się na dużym placu, na wprost są ogromne hale magazynowe, po lewej stronie jest niewielkie biuro. Na placu w w środku jest wiele ekspozycji z materiałami budowlanymi, blachy, cegły klinkierowe a także poszukiwane przez nas systemy kominowe. Po wejściu zostaliśmy przywitani przez przez niskiego pana w okularach. Sprzedawca (podobnie jak inni pracownicy) był ubrany w czerwony, schludny polar z nadrukiem firmowym. Przedstawiliśmy swoją sprawę. Pan Darek polecił nam system kominowy firmy Konekt, który był bardzo atrakcyjny cenowo a przy tym wykonany solidnie. Przez 15 minut sprzedawca objaśniał nam niuanse, już wiem co to jest wyczystka, jaki trójnik jest potrzebny do kominka a jaki do kotła. Dowiedziałem się też że należy kupować właściwy przekrój i stosować ocieplenie w zależności od rodzaju stosowanego paliwa. W końcu zamówiliśmy potrzebne materiały, na koniec (a jakże) teść upomniał się o rabat, który nas zadziwił. Na niektóre elementy otrzymaliśmy aż 20% upustu. Następnego dnia, zgodnie z umową , kierowca punktualnie przywiózł na działkę materiały, które były w stanie idealnym i zgodnym z zamówieniem. Podsumowując bardzo polecam zakupy w tej firmie ze względu na wysokie kwalifikacje personelu (szczególnie pana Darka), możliwość negocjowania rabatów oraz na terminowość dostaw.
Potrzebowałem kawałka rury wentylacyjnej dla teścia na budowę. Udałem się więc do firmy Sanmet mieszczącej się w Łomży przy Alei Legionów 56. Przed zakładem znajduje się duży parking, nie ma więc problemu z pozostawieniem auta. Po wejściu do środka stwierdziłem, że sklep podzielony jest na kilka sektorów z różnorakim asortymentem. Jest więc obszar z narzędziami, elektronarzędziami, część z kominkami, kotłami, dalej mamy wszelakiej maści śruby, gwoździe i inne elementy techniki zamocowań. Przy regałach są wyeksponowane ceny a jeśli to konieczne to i wyczerpujące opisy. W firmie pracuje kilka osób, przy każdym sektorze można spotkać odpowiedzialnego pracownika, którzy nie czekają tylko od razu próbują pomóc. I tak właśnie było – młody pan do którego się zwróciłem z problemem zapytał mnie rury o jakim przekroju potrzebuję. Następnie poradził mi, że w moim przypadku taniej i lepiej zamiast rury z tworzywa sztucznego będzie kupić rurę aluminiową, która można rozciągnąć i wygiąć do potrzebnego kształtu i długości. Po chwili udał się na zaplecze, przyniósł poszukiwany towar. Z rura udałem się do kasy. Są tam dwa stanowiska, przy jednym stał klient, ja podszedłem do drugiego wolnego. Pan bardzo sprawnie policzył towar i podał kwotę do zapłaty. Upomniałem się o upust, tak jak kazał teść. Ekspedient pokręcił głową, chwilę pomarudził i udzielił całych 5% . I tak się ucieszyłem, bo zakupy zrobiłem na astronomiczną kwotę kilkunastu złotych, a pan mnie widział pewnie pierwszy raz w życiu, czyli jeszcze rabaty „na piękne oczy” istnieją. W sumie polecam zakupy w tej firmie, bo jest przeogromny wybór towaru, obsługa szybka i sprawna a jak się ma „piękne oczy” to i rabat się otrzyma.
Mój osiedlowy supermarket. Robię tam zakupy codziennie i oceniając po kolei powiem tak: Wiedza i kompetencje - za dużo nie potrzeba, ale szukając jakiegoś produktu zawsze personel powie gdzie między regałami mogę go znależć i nie robi łaski, ale z ochotą pomagają.
Zachowanie jak wyżej, wygląd: firmowe koszulki, schludnie i estetycznie.
Oferta: coraz lepsza jakość produktów w biedronce i ceny bardzo przystępne chociaż coraz drożej jak w całym kraju niestety.
Czas obsługi: gdy powstaje większa kolejka do kasy to zaraz przylatuje kasjer/kasjerka do kasy obok i po problemie :)
Sklep Barbara mieści się w Łomży na parterze w bloku przy ulicy Porucznika Łagody 10. Jest to typowy mały sklepik rodzinny z tradycyjną obsługą. Asortyment jest dosyć duży jak na tak mały sklepik; można tutaj kupić wszystkie podstawowe produkty spożywcze. Wczoraj rano znów miałem przyjemność robić zakupy w tym sklepie. Po wejściu od razu zostałem przywitany przez uśmiechnięta właścicielkę. Kobieta zapytała co chcę kupić i następnie poleciła wędlinę, która była akurat w promocyjnej cenie. Zakupiłem ten towar, zważywszy że go znam i zawsze jest o kilka złotych droższy. Ekspedientka ciągle uśmiechała się i żartowała z moją córeczką. Była jak co dzień miła i bardzo pomocna w zakupach. Całe zakupy odbyły się szybko i sprawnie, żebym się nie spieszył to bym został żeby Zosia sobie pogawędziła w miłym towarzystwie. Po chwili wszedł kolejny klient więc się pożegnałem i wyszedłem, niestety przeciskając się przy wyjściu bowiem przejście w tym sklepie jest zdecydowanie za wąskie. Ale atmosfera tam panująca, atrakcyjne ceny i miła obsługa w pełni rekompensują niedostatki lokalowe. Polecam zakupy.
Łomżyński „Bar na Starówce” to mikroskopijny lokal mieszczący się przy Starym Rynku 19. W niewielkim, pomieszczeniu są ledwie cztery stoliki. Pomieszczenie jest dosyć surowe, ale scludne i co najważniejsze czyste. Oferta tego lokalu to głównie jedzenie typu fast-food, a więc kilka rodzajów kebabów, zapiekanki, hod-dogi. Prócz tego można zjeść tutaj zupy, dania obiadowe, sałatki, wypić kawę czy napoje zimne. Wczesnym popołudniem w barze panował mały ruch. Miła pani odpowiedziała na kilka pytań dotyczących oferty. Następnie przyjęła zamówienie – dwie zupy dnia, które okazały się pomidorową z makaronem. Cena - 4,00 złote całkowicie adekwatna do poziomu jedzenia, czyli zupa przyzwoita, ale bez rewelacji smakowych. Na nasze danie czekaliśmy dosyć krótko, całość została podana na tacy wraz ze sztućcami zawiniętymi w serwetki. Po zjedzeniu mój żołądek domagał się dalszej porcji kalorii. Zamówiłem więc coś co nazywało się „Pita”. Otrzymałem naleśnikowate ciasto z farszem z pociętego mięsa wieprzowego z dodatkiem warzyw i sosu. Kanapka smakowała całkiem przyzwoicie, jej cena (6,00 złotych) nie była ani za wysoka, ani za niska. Na koniec zapłaciliśmy, na paragonie zamiast zupy było napisane, że kupiliśmy... naleśniki. W sumie polecam ten bar, bo jedzenie jest znośne za w miarę przyzwoite pieniądze a obsługująca pani była bardzo miła i uczynna.
Bardzo kiepska obsługa nie potrafiła mi doradzić kroju i rozmiaru. Nie potrafiono mi zaproponować alternatywy do produktu jaki chciałem a nie było idealnego na sklepie. Moje wskazówki co do wyglądu, kroju, koloru w ogóle nie były brane pod uwagę. Starano się mi "wcisnąć" nie to co mogłoby mi się podobać tylko to co było.
Będąc w okolicach Media Expertu zaszedłem do salonu meblowego DORHEN mieszczącego się z bezpośrednim sąsiedztwie tegoż sklepu. Wewnątrz, na dużej powierzchni wyeksponowane jest multum różnorakich mebli; sof, kredensów, szaf, stołów, krzeseł a także łóżek. Asortyment jest więc bardzo bogaty i różnorodny, meble pochodzą z wielu fabryk. Szkoda tylko że w mojej podróży pośród mebli nie towarzyszył mi żadem pracownik, za zauważyłem ich troje – dwie kobiety i mężczyznę. Pan był zajęty rozpakowywaniem i przybijaniem czegoś, a panie były zajęte sobą nawzajem, prowadziły ożywioną konwersację. Mimo że bezczelnie i dwukrotnie przedefilowałem w ich bezpośredniej bliskości to nie uznały za stosowne zainteresować się potencjalnym klientem. A byłoby to potrzebne bo na meblach wyeksponowane były ceny, opisy albo były dosyć lakoniczne albo ich nie było w ogóle. Nie zrażony wszedłem po schodach na piętro, gdzie spodziewałem się spotkać może kogoś kompetentnego. Na wyższej kondygnacji stały głównie łóżka i komplety wypoczynkowe, ale na całej sali sprzedaży nie było nikogo. Przeszedłem się więc po smutnym sklepie, zszedłem na dół, znów obok dyskutujących ekspedientek i wyszedłem ze sklepu. I pewnie tu długo nie wrócę.
Otrzymałem dziś na maila reklamę sieci Media Expert głoszącą, że od dzisiaj jest „taniej o VAT -23% na cały asortyment”. Nie wierzę za bardzo w takie promocje, ale pojechałem się rozejrzeć. Na parkingu przed sklepem nie było dzikich tłumów pragnących kupić atrakcyjne towary za 4/5 ceny. Przy wejściu zostałem zlustrowany bacznie przez pracownika ochrony, który zlustrował mój plecak, ale jednak pozwolił wejść do środka. Wewnątrz bardzo dużo towarów, wszystkie opisane w jasny i czytelny sposób, jednak ceny nie były jakieś powalające, a na pewno większość towarów można kupić taniej. A miało być podobno o 23% taniej! Dosyć długo krążyłem po sklepie, ale nie zainteresował się mną nikt z obsługi. Wiadomo, szczupła pani z czarna kitka musiała koniecznie pożyczyć „ciapaczki” od „Robka”. A że ja bezradnie kręciłem się w zasięgu ich wzroku to już chyba mało istotne. Najśmieszniejsze, że działo się to w okolicy przeogromnej tablicy o treści: „Zapewniamy profesjonalną obsługę”. Nic nie kupiłem, bo przecież nie będę przeszkadzał w pracy zapracowanym, profesjonalnym ekspedientom. A na zakupy pójdę gdzie indziej.
Ta placówka RTV EURO AGD to miejsce, które jest w stanie wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej opanowanego człowieka.
Przychodząc do tego sklepu odniosłem wrażenie, że tak na prawdę klient, który chce po prostu kupić coś jest tam niemile widziany.
Wchodzę do sklepu, to że zupełnie nikt się mną nie zainteresował to może nawet lepiej - najpierw chciałem rozglądnąć się sam. Wybrałem pralkę. Przez około 5 minut szukam kogoś ubranego jak pracownik sklepu - wreszcie znajduję pana w niebieskiej koszuli, który mówi mi, że jeśli chcę coś kupić, muszę znaleźć kogoś w żółtej koszuli. Wyruszam na poszukiwania. Kolejne kilka minut. Pierwszy pan w żółtej koszuli nie ma czasu, do drugiego pana przy komputerze już kolejka ok. 4 osób, trzecia osoba z obsługi klienta również nie ma czasu bo przekonuje pewną panią o wyższości jednego telewizora nad drugim
Po ok. 10 minutach chodzenia po sklepie udaję się do biurek z napisem "Obsługa Klienta" i mówię, że wybrałem pralkę i chcę ją wreszcie kupić. Pani siedząca tam, informuje mnie, że nic nie może zrobić i żebym nadal szukał kogoś w żółtej koszuli. Przy tej samej ladzie stoją dwie "żółte koszule" i rozmawiają o czymś z papierami w ręku. Podchodzę - są zajęci i nie mają czasu...
W końcu po prawie 25 minutach chodzenia po sklepie jeden pan decyduje się łaskawie sprzedać mi pralkę. Chcę ją wziąć na raty (0%), więc ten pan informuje mnie że jeśli wezmę sobie dodatkową gwarancję to nie będę płacił ubezpieczenia. Decyduję się więc na przedłużenie gwarancji. Udaję się do pani, która zajmuje się sprzedażą ratalną i która od razu mówi mi, że fakt przedłużenia gwarancji wcale nie zwalnia mnie z obowiązku płacenia ubezpieczenia.
Wyczerpany, całkowicie zdezorientowany, po około 20 minutowym załatwianiu formalności związanych z kupnem na raty, zakupiłem pralkę na raty (0%) z ubezpieczeniem tak dużym, że przez 30 rat (powtarzam po raz kolejny - 0%!) spłacę nie 1800 zł a ponad 2200 zł.
Gdyby nie ciekawa i spora oferta tego sklepu, to nie pojawiłbym się tam nigdy więcej.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.