Udając się do gminnego ośrodka zdrowia należy uzbroić się w cierpliwość i trzymać nerwy na wodzy. Pomimo odnowionego wnętrza i zakupu nowszego sprzętu (szczególnie dotyczącego poradni dla dzieci) nic nie przekonało mnie do zaufania tej organizacji. Personel nie potrafił jasno i konkretnie umówić dziecko na wizytę. Pediatrzy nie poświęcają zbytniej uwagi pacjentom, wydaje się jakby pracowali na akord, byle szybciej skończyć, nie zwracając uwagi na maluchów.Co do diagnozy to również są ze szkodą dla pacjenta oraz bywają błędne. Złe wrażenie trochę zacierają panie pielęgniarki, które są życzliwe pacjentom.
Niezły sklep z dobrym asortymentem i wyborem produktów w różnych cenach. Miła obsługa (choć czasem zdarza się, że zbyt mało kas jest otwartych. Ale w większości przypadków ekspedientki dzwonią po koleżanki, jak wczoraj, więc jest ok).
Zdarzają się braki w produktach, np. mięsa w najmniej spodziewanych momentach. Jest zbyt mało warzyw i owoców, ich wygląd nie zawsze zachęca do zakupu. Ale ogólnie i sklep, i obsługę i asortyment oceniam na 4.
Moja opinia dotyczy sklepu firmowego w Radzyniu Podlaskim. Wchodzę do sklepiku o niewielkiej, podłużnej powierzchni. Białe, czyste ściany, tu i ówdzie przymocowany certyfikat, dwa przestronne okna, z których jedno obklejone jest trzema dużymi "plakatami" z promocją. Szeroki parapet wyłożony ładnymi, dużymi płytkami. Przez wypucowaną szybę lodówki spoglądają na mnie soczyste mięsiwa. Wyglądają naprawdę świeżo. Towar na półkach i ladzie chłodniczej opatrzony odpowiednimi cenówkami, w tym promocje zaznaczone na żółto. Za ladą stoi ekspedientka: blondynka o łagodnych rysach twarzy, w firmowym fartuchu i opasce z daszkiem. Ma przyjemną, "uśmiechniętą" barwę głosu i sama jest naprawdę bardzo sympatyczna. Podczas zakupów chętnie podtrzymuje rozmowę. Nabywam więc dwa rodzaje pasztetu, polędwicę oraz kilka wielkich plastrów unikatowego w smaku, "Salcesonu Królewskiego" z prawdziwym mięskiem o delikatnych włóknach, bez wmieszanych kawałków tłustych i/lub chrząstkowatych, o klarownej postaci. Proszę jeszcze o kości na zupę. Sprzedawczyni przechodzi parę kroków w lewo, więc podążam za nią. "O takie są" i podnosi pojemnik tak, bym wszystko zobaczyła. W specjalnej kuwecie leżą kostki, które przypominają niemal same czerwone mięso. Słysząc ich cenę, biorę trzy razy więcej. Kasjerka - wszystko w oddzielnych woreczkach - pakuje do białej, jednorazowej reklamówki. Wrzuca tam również paragon. "Dziękuję. Do widzenia." brzmi bardzo dźwięcznie, mówi to wyraźnie i z miłym akcentem. Kiedy jest więcej klientów, kolejkę rozładowują dodatkowi pracownicy, tak więc obsługa przebiega sprawnie. Jeśli chodzi o świeżość mięsa, wyrobów mięsnych - ten sklep wygrywa ze wszystkimi, w jakich najczęściej robię zakupy - no może jeszcze Delikatesy Centrum mają nieźle - czyli Łmeat > Felix, Wohyń, Mościbrody. W lodówce łukowskie wędliny najdłużej utrzymują świeżość. Smakowo wolę np. Sokołów i Mościbrody, które również wydają się mieć nieznacznie większą ofertę - choćby poszerzoną o moje ulubione wędliny podsuszane. Za genialne jakościowo i smakowo, uważam wędliny "Od Szymona", dostępne w Radzyniu na razie niestety tylko w Topazie - czyli nie zawsze świeże <bojkot>. Cena w stosunku do jakości i świeżości łukowskich mięs i wędlin w radzyńskim sklepiku to wg mnie 5.
Zawsze lubiłam sklepy Tesco ale po dzisiejszej wizycie moja opinia na temat tego sklepu się zmieniła. W sklepie byłam po godzinie 20. Między alejkami był porozstawiane puste i pełne palety. Palety leżały w sposób nie pozwalający na swobodne przejście między regałami. W kilka miejsc z sklepie musiałam iść bez wózka ponieważ nie mieścił się. W koszach z artykułami przemysłowymi był bałagan i ciężko było sprawdzić jaką cenę posiada dany produkt. Pracownicy w sklepie bardzo sztywno obsługują klientów. Pan który stał na kasie wydawał się strasznie sztywny i nie nawiązywał żadnego kontaktu wzrokowego. Obsługiwana przez niego czułam się źle. Na sali sprzedaży mimo iż leży dużo palet z towarem do rozłożenia nie widać pracowników. Na półkach są pustki bo produkty leżą nierozpakowane. Ogólnie w całym sklepie panuje chaos.
Do oddziału trafiłem po telefonie z propozycją spotkania. Wysłałem maila z zapytaniem i następnego dnia zadzwonił do mnie pracownik z propozycją spotkania. Oddział mieści się na rynku, obok wyjścia z ratusza. Jest nieco mały i an pewno wadą jest to, że nie ma bankomatu. Bardzo zadowolony jestem natomiast z jakości pracy pracowników. Pani z plakietką opiekun finansowy odbyła ze mną przemiłą rozmowę. Pytała o moje potrzeby finansowe, sama zaproponowała spłatę końcówki kredytu za telewizor. Razem policzyliśmy dochody i korzyści z nowego kredytu. Nie potrzebowałem dużo, bo 5000 zł, a mimo tego czułem się jak ważny klient. Pani mówiła spokojnie, uśmiechała się, dopytywała czy wszystko jest jasne. Na koniec dostałem wizytówkę i gazetę skoku z zaproszeniem dla znajomych. Wyższa kultura bankowa pełną gębą :).
Jak tylko moja kadrowa prześle zaświadczenie o dochodach na pewno tam wrócę.
Dnia pierwszego marca zadzwoniłam do banku w celu omówienia się z pewną miłą Panią której danych nie podam, odebrała Pani Katarzyna S., zapewniająca mnie iż przekaże wszystkie informacje. Moje zdziwienie sięgnęło zenitu gdy po dwóch dniach zjawiłam się w wyżej wymienionej placówce i Pani z którą pragnęłam się skontaktować nie miała pojęcia o moim telefonie, strasznie zirytowało mię ponowne tłumaczenie mojego problemu poraz kolejny mimo iż nie była to wina Pani która mnie obsługiwała dnia trzeciego marca, lecz strasznie zirytował mnie stan komunikacji pomiędzy pracownikami banku. Zrozumiała bym gdyby Pani Katarzyna poinformowała mnie ze nie ma ochoty mnie słuchać więc moje starania są zbędne, więc nie widze dalszego sensu przebywania pani Katarzyny w placówce banku PKO na terenie Korony.
Dziękujemy za zgłoszenie. Z każdej opinii i oceny wyciągniemy wnioski, aby poprawiać jakość obsługi Klientów.
Muszę przyznać ze...
Muszę przyznać ze jest to jeden z moich ulubionych Benettonów w Krakowie. Zawsze jak tam wejdę to znajduję coś dla siebie.Sklep jest czysty i zadbany. Ubrania przepiękne i uważam ze warte swojej ceny. Obsługa również jest bardzo miła, panie są pomocne i zawsze służą dobrą radą. Polecam ten sklep każdemu
Do Inwazji PC wybrałam się w celu rozglądnięcia się za nowym laptopem, mój stary juz jakoś tak się przeterminował :))
Po wejściu do sklepu udałam się do gablotek z ww. sprzętem. Pan od razu do mnie podszedł pytając czego potrzebuję. Gdy odpowiedziałam że laptopa zapytał do czego będe go używać (wstyd się przyznać ale przeważnie do gry w The Sims3 :)) Pan uśmiechnął się serdecznie i zaproponował mi dwa laptopy, wyciągnął je z gablotki i zaprezentował :):) tak że mołam pooglądać i podotykać ;)) Szkoda tylko że nie było laptopów w kolorze ;/ Pan dodatkowo zaproponował mi rabat no i najważniejsze - o funkcjach laptopów mówił tak, że zrozumiałam :D No ale i tak będę musiała wrócić tam z posiłkami w postaci jakiegoś znającego się na rzeczy mężczyzny :) Ale wrócę na pewno. Ale polecam wszystkim ten sklep - trochę mały wybór ale jaka obsługa!
Ponieważ potrzebowałam prezentu w postaci jakiegoś "świecidełka" udałam się do salonu jubilerskiego YES w GAlerii Graffice. Wchodząc do salonu byłam jedyną klientką, dwoje sprzedawców stało przy komputerze przy kasie. Najpierw obejrzałam dokładnie wszystkie przedmioty w środku sklepu, potem na wystawie zewnętrznej. Oczywiście miałam dylemat więc jeszcze raz zaczęłąm oglądać wszystko po kolei, niestety nikt z obsługi mnie nie zauważył. Podeszłam więc do kasy prosić o poradę ale nic- komputer był wielce zajmujący dla pracowników. Dopiero gdy nieśmiało kaszlnęłam, pan zauważył mnie. Gdy w końcu ustaliliśmy co chciałabym kupić (pan był bardzo profesjonalny) została mi zaprezentowana wybrana biżuteria. Niestety chyba była zbyt delikatna więc się nie zdecydowałam. Ogólnie salon piękny, biżuteria również, ładnie wyeksponowana, bardzo oszczędnie. Ceny przystępne. Czyściutko, tylko obsługa jakoś tak nie zauważa potrzebujących pomocy ;) Ale muszę przyznać że jak już zauważa to bardzo profesjonalnie :)
Carrefour - sklep gdzie można znależć wszystko w bardzo przystępnych cenach. Duży sklep, bardzo przejrzysty, obsługa kompetentna, na bieżąco sprzątany, stoisko z mięsem i wędlinami wygląda zachęcajaco (co rzadko się zdarza w sieciówkach). Jedyny i największy minus - wieczne i długie kolejki w kasach. W zasadzie zawsze otwarte są 2 góra 3 kasy a jest ich chyba 6. Przez to zakupy stają się dosyć denerwujące i czasochłonne. Oczywiście jak zwykle to na mnie trafia koniec papieru w kasie fiskalnej :)) - ogólnie polecam w godzinach porannych tzn. do 12.00 a potem tylko dla cierpliwych.
Wczoraj odwiedziłam salon Plusa ponieważ a) kończy mi się umowa b) znowu dostałam fakturę wyższą o 100% niż powinnam (poł roku temu zmieniłam taryfę z 50 na 25, ale notorycznie mam naliczane opłaty po staremu - mimo, że karta sim leży sobie w szufladzie nieużywana). Pani najpierw zweryfikowała mnie w systemie po czym gdy złożyłam reklamację faktury grzecznie ją przyjęła, informując mnie, że zostanie ona rozpatrzona do 30 dni. OK Następnie przeszłam do wypowiedzenia tejże umowy. Pani przyjęła ją równie grzecznie jak reklamację nie próbując nawet przekonać mnie, a tym bardziej zaproponować ofertę przedłużeniową!!! No cóż, właściwie i tak pewnie nie dałabym się skusić ale nigdy nic nie wiadomo co też plus ma mi do zaoferowania. Ale i tak już się tego nie dowiem. Salon bardzo schludnu, Pani również, ale zero uśmiechu i zaangażowania w pracę :/
Podczas odwiedzin w pizzerii Skorpion zauważyłam następujące rzeczy: Mały ale przytulny lokal, ładny wystrój nawiązujący stylem do Włoch, włoska muzyka w tle :) Szybka, miła obsługa. Zamówiliśmy dużą pizzę Diablo (plus - mozna wybrać rodzaj ciasta - cienkie/ grube) oraz dwa piwa.
PIwo zostało podane niemal natychmiast, zostaliśmy poinformowani, że na pizzę trzeba będzie poczekać ok 20 minut. W tym czasie skorzystałam z toalety. Czysta, pachnąca ale uwaga - brak papieru toaletowego :/
Pizza dotarła do nas po 15 minutach. Baaardzo dobra - chyba najlepsza w Rzeszowie jaką do tej pory jadłam, ciasto cienkie, chrupiące. Dodatków w sam raz, 2 sosy do wyboru, czyste sztućce, pizza podana na okrągłym obrotowym talerzu.
Po zjedzeniu przez nas posiłku podeszła do nas kelnerka pytając czy podać coś jeszcze. Grzecznie podziękowaliśmy, zapłaciliśmy i finito :))
Wszystko super - tylko szkoda że pizzeria jest malutka :))
Wizualnie wewnątrz jest jednym z moich ulubionych sklepów. Tam jest tak kolorowo! Pominąwszy kolorowe produkty na półkach, kolorowe ciasteczka, kolorowe owoce i warzywa, kolorowe sery (zielony, czerwony, żółty w różnych odcieniach) oraz mięsa we wszystkich odcieniach różu i czerwieni, kolory nadają również ozdoby, przymocowane w różnych miejscach, np. wiszące u sufitu. Sklep przybrany jest różnego rodzaju stroikami, w zależności od pory roku. Wystrój jest estetyczny, subtelny - nie przeładowany. Stoisko wędliniarsko-serowe ustylizowane jest na dawną, wiejską gospodę: ma daszek - strzechę, a wędliny, kiełbasy wiszą na hakach. Na tymże stoisku, w pobliżu krajalnic są umywalki/zlewy, wagi są ścierane na bieżąco, utrzymywana jest higiena. Wszystko jest wyczyszczone. Ilekroć nie przyszłam tam tuż przed zamknięciem, podłoga czyszczona była przez pracowników/pracownice mopem i tym specjalnym wehikułem do sprzątania. Pracownicy dbają o porządek, odpowiednią ekspozycję towaru, a także by towary z krótką datą przydatności były odpowiednio oznakowane [2 w cenie 1]. Są uprzejmi i chętnie pomogą [kiedyś np. waga nie była włączona, poprosiłam o jej uruchomienie dziewczynę, która w niewygodnej pozycji przeszukiwała dział nabiału na drugim końcu sklepu i ta, bardzo grzecznie, bez oznak zniecierpliwienia - spełniła moja prośbę]. Dla kupujących dostępne są koszyki i wózki. Hm. Do zarządzających firmą: proszę nie kwestionować nawet podstawowych zdolności intelektualnych klientów hasłem "Kupuj najtaniej" ponieważ wszyscy dobrze wiemy, że to kompletna bzdura i jest wręcz przeciwnie. To fakt, że jeśli już w Topazie trafi się promocja, jest naprawdę fajna [np. czekoladki Schogetten 1,99 czy Majonez Winiary 3,49] niemniej wcale nie upoważnia to do wmawiania ludziom takiego hasła. Na wędlinach: wkurza mnie, gdy te "lepsze" wędliny krojone są do ostatniego plasterka. Tzn nie mam nic przeciwko temu, gdy krojone są świeże kawałki, ale szlag mnie trafia, gdy proszę o 15 dag wędliny za 35 zł, a ekspedientka chce skroić tzw. "dupkę" chyba sprzed tygodnia, która powinna wylądować w okrawkach. Kiedyś zlitowałam się i kupiłam takie plasterki. Nigdy więcej! Na drugi dzień nie pachniały najlepiej, a kolejnego dnia nie dało się ich przełknąć. Nie podoba mi się też sprzedawanie zważonych, opakowanych już ciastek. Dawno już porzuciłam szukanie ilości przybliżonej choćby do tej, którą chciałabym nabyć. No i szczerze współczuję pracownikom sklepu bombardowania non stop przez n godzin tym samym zestawem reklam puszczanym w kółko od nowa. Pewnie niejeden wchodzi do domu i chcąc się odezwać, recytuje półprzytomny treść tych reklam. Ogólnie jednak faktycznie lubię nasz Topaz i bardzo często robię tu zakupy.
Będąc w galerii Nowy Świat postanowiła poszukać nowej torebki, po przejściu kilku sklepów weszłam do Deichmanna, widząc na jego wystawie ładną torebkę. Najpierw przespacerowałam się między regałami oglądając towar, potem podeszłam do półek przy kasie. Spodobał mi się jeden model. Podobny do tego z wystawy. Zaczęłam ją oglądać, zauważyłam że nie posiada metki z ceną, więc podeszłam do kasy aby zapytać ile kosztuje. Pani była jednak zbyt zajęta rozmową z koleżanką aby mnie zauważyć, po około 30 sekundach w końcu do mnie podeszła. Gdy zapytałam o cenę powiedziała: ta torebka kosztuje 39 albo 49 złotych. Hmm no cóż, stwierdziłam, że jednak jej nie chcę. 39 albo 49... Niby niewielka różnica, ale wydaje mi się że ekspedientka powinna przynajmniej sprawdzić dokładnie ile dany model kosztuje. NIestety nie zauważyłam takiej chęci. Zrezygnowałam z zakupu. Ogólnie sklep czysty, ładna wystawa, ale buty często gęsto poprzewracane. Nieestetycznie to wyglądało.
Dziś odwiedziłam sklep odzieżowy C&A w galerii Nowy Świat. Musze powiedzieć, że nie spodziewałam się tak dobrej obsługi. Po moim wejściu i rozglądnięciu się w celu zakupu nowej bluzeczki :) znalazłam w końcu odpowiadający mi model. NIestety co za pech - brak rozmiaru. Akurat obok przechodziła ekspedientka i sama zaczepiła mnie pytając: czy mogę w czymś pomóc? Oczywiście - brakuje na mnie rozmiaru :))
Pani bardzo szybko przeszukała wieszak, po czym poprosiła żebym chwilę poczekała i zniknęła. PO około minucie wróciła z moim rozmiarem mówiąc, że to ostatnia sztuka :) Oczywiście nie zastanawiając się wzięłam. Ekspedientka zaproponowała mi w wyprzedażowej cenie pasujący do bluzki szaliczek - apaszkę - czym podbiła moje serce. Szybka, sprawna obsługa, uśmiechnięta, miła sprzedawczyni. Dostępny asortyment w moim rozmiarze. Czyssto, przejrzyście ułożony towar. No i wieszak w prezencie :) Polecam
Na stronie www.polomarket.pl są wszystkie informacje których klient może poszukiwać. Adresy sklepów z prostą ich wyszukiwarką, aktualna gazetka promocyjna. Usługi dodatkowe taki jak np. bony.
Wszystko to jest staranie i przejrzyście uporządkowane. Grafika bardzo stonowana ani nie za krzykliwa a ni też za bardzo mdła.
Strona jest zachęcająca do odwiedzenia supermarketu. Jako jego wizytówka jest bardzo dobrze zrobiona.
We wrześniu zeszłego roku zarejestrowałam się jako internetowy respondent w panelu badawczym firmy IPSOS. Otrzymałam potwierdzenie owej rejestracji. Co jakiś czas na mój adres e-mailowy przychodzą powiadomienia o nowych dostępnych badaniach. Pozostają one bez mojej odpowiedzi. Powód jest prosty.
Strona www jest ciągle przygotowywana. Zmieniają się jedynie nazwy miesięcy kiedy ma ona powstać. Jako iż nie działa nie mam podglądu do swojego konta i jego historii. Ankiety które są mi proponowane często po odpowiedzi na kilka pytań są przerywane. Całość powoduje moją negację. Brak profesjonalizmu i jasnych zasad zniechęca mnie skutecznie do tego programu. Również losowanie i zasady nagradzania w tym wypadku mi nie pasują.
Miałam i chyba mam nadal konto w mbanku.
Pamiętam iż swojego czasu zniechęciłam się do niego, gdyż bardzo mi nie odpowiadał brak placówek stacjonarnych. Kilka lat temu ten fakt się na mnie „zemścił”. Próba zdalnego zamknięcia konta nie powiodła się.
Obecnie widząc iż bank cieszy się bardzo pozytywną opinią i dużą stabilizacją na rynku postanawiam ponownie rozważyć możliwość zastania ich klientem.
Witam. Serdecznie dziękuję za podzielenie się swoją opinią. Mam nadzieję, że pomimo negatywnych odczuć z przeszłości, dalsza współpraca z naszym Bankiem będzie przebiegała pozytywnie i satysfakcjonująco. Pragnę dodać, iż mBank w swojej ofercie posiada wiele rachunków oraz kart, a także dysponuje szerokim zakresem produktów kredytowych. Staramy się również dbać o jak najwyższą jakość obsługi i satysfakcję naszych Klientów. Przypominam, iż pozostajemy do dyspozycji w wielu placówkach naziemnych w Warszawie. Ich szczegółowy wykaz znajduje się na stronie mBanku. Obsługa klienta odbywa się również za pośrednictwem mLinii pod numerem 801 300 800 lub +48 426 300 600. Z wyrazami szacunku Agnieszka Halata, mBank.
Wybrałam się do...
Wybrałam się do szkoły tańca i jogi Ananda. Jest to nowa szkoła i położona poza centrum, dlatego też na zajęcia akurat do tej szkoły uczęszcza niewiele osób, a szkoda! Szczerze polecam zajęcia jogi. Instruktorzy profesjonalnie podchodzą do swojej pracy, dbają o swoich uczniów, pytają się o ewentualne dolegliwości, są wymagający ale bez przesady. Na zajęciach można się odprężyć i zrelaksować, mimo tego po każdych zajęciach czuję że moje mięśnie intensywnie pracowały. W szkole znajduje się również pomieszczenie zwane herbaciarnią. Przed zajęciami lub po można wypić kawę lub herbatę, odprężyć się czytając np gazetę. Jedynym minusem jest to, że w ostatnim czasie było trochę chłodno na sali, ale to podobno wina administratora, no i przydały by się zajęcia w weekendy bo niestety nie ma. Szczerze polecam osobom, które zamierzają zapisać się na lekcje jogi, bo porównując ceny za zajęcia w Anandzie jest stosunkowo tanio :)
Allianz to ubezpieczenia, OFE, bank.
Wszystkie te profile są uwzględnione na stronie głównej witryny internetowej.
W pierwszej chwili natłok informacji nas przytłacza .Małe zagubienie wymaga chwili na odnalezienie zakładek które nas na dany moment interesują.
Wbrew pierwszemu wrażeniu po stronie łatwo się poruszać i odnajdować treść poszukiwaną.
Strona jest uporządkowana. Symetryczna, graficznie prosta.
Informacje wyczerpujące. Mimo to znaczniej wygodniej by było gdyby strony banku i ubezpieczeń miały odrębne adresy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.