Bardzo lubię dworzec PKP w Olsztynku, jako miejsce do posiedzenia ze znajomymi, ale nie pod tym względem będę go teraz oceniać. To chyba co najmniej dziwne, że na dworzec kolejowy chodzi się po to, by spotkać się z przyjaciółmi. Tak jest niestety w Olsztynku. Dworzec PKP praktycznie nie istnieje. Jakiś czas temu zostały zlikwidowane kasy biletowe, nie mówiąc o jakiejkolwiek informacji kolejowej. Biletu na pociąg w Olsztynku się nie kupi. Pozostaje zakup u konduktora w pociągu. Dworzec jest otwarty w godzinach otwarcia B-Marketu, który na dworcu właśnie się mieści. Jeżeli sklep obuwniczy jest zamknięty, to choćby była zamieć śnieżna - pasażerowie nie schowają się na dworcu. Jest mi wstyd za taką wizytówkę mojego miasta. Nie raz byłam zagadywana przez podróżnych o to, dlaczego kasa nie jest czynna, czy jest tu gdzieś toaleta (to żart?), albo o co chodzi w rozkładzie naklejonym na szybie. Bo rozkład jest tak zaprezentowany, że sama nie wiem, jak trzeba go rozszyfrować. Dobrze, że mieszkam niedaleko linii kolejowej, to mniej więcej kojarzę o której jeżdżą pociągi (słychać za oknem), więc czasami potrafię pomóc zdezorientowanym podróżnym. Naprawdę to wielki wstyd mieć taki dworzec, przecież przez Olsztynek przejeżdżają pociągi do Warszawy, Krakowa, Raciborza... Poza tym, dworzec jest w opłakanym stanie ze względu na wygląd. Ech, jak przykro jest mieszkać w takim miasteczku.
Nie mam pojęcia, jakim cudem trafiłam na ten portal. Jakiś czas temu, sprawdzając pocztę, przeczytałam maila od Jakości Obsługi. Okazało się, że kilka miesięcy temu zarejestrowałam się tu. Doprawdy, nie mogę sobie przypomnieć w jakich okolicznościach to zrobiłam. No, ale po otrzymaniu maila, zainteresowałam się Jakością Obsługi i zaczęłam dodawać opinię. Jako że bardzo dużo podróżuję po Polsce i robię zakupy w wielu sklepach w różnych miastach, postanowiłam, że uporządkuję sobie moje opinie dotyczące miejsc, w których byłam. Portal spodobał mi się od samego początku. Czegoś takiego mi brakowało. Cieszy mnie również fakt, że firmy czytają nasze opinie. Mam nadzieję, że wyciągają z nich wnioski. Nie podoba mi się jednak ta chora atmosfera, która panuje w Jakości Obsługi, a mianowicie walka o nagrody. Rozumiem, że portal organizuje konkursy, ale moim zdaniem, powinno się je traktować bardziej na luzie. Można wygrać coś przy okazji, a nie w sposób, w jaki robią to niektórzy. Proponuję Jakości Obsługi, żeby na przyszłość organizowała jakieś tajne konkursy. Żebyśmy o nich nie mieli pojęcia i nie wiedzieli, że do czegoś się przyczyniamy. Ja traktuję ten portal, jako miejsce, w którym nareszcie mogę przedstawić opinię na temat miejsc, w których byłam; poprawiam swoją polszczyznę, pisząc opinię i korzystam z rad innych użytkowników. Szkoda, że nie każdy tak myśli i dodaje po kilka opinii na temat jednego miejsca. Ech.
Ag(nieszk)o dziękujemy za opinię. Wiele firm czyta Wasze obserwacje i wyciąga z nich wnioski. W końcu muszą brać pod uwagę zdanie tak licznej jakościowej społeczności:) Wracając do tematu konkursu. Nas cieszy fakt, że większości z Was konkurs bardzo się podobał. Konkursy, nagrody są ważne, ale pamiętajmy, że najważniejsze jest to, że firmy naprawdę liczą się z Waszymi opiniami i wspólnie wpływamy na poprawę jakości obsługi. Konkursy powinny być przyjemnością, a nie polem walki. Pozdrawiamy - zespół portalu.
Działalność tego towarzystwa...
Działalność tego towarzystwa ubezpieczeniowego jest karygodna. Wyegzekwowanie odszkodowania kosztuje wiele nerwów. Infolinia działa okropnie ciągle jest zajęta a gdy oda się skontaktować z właściwym konsultantem [około 15 min na telefonie wiszenia] nie można liczyć na pomoc. obiecują oddzwonić czeka się dzień; dwa; trzy nie dzwonią; ponownie się kontaktuję sama a oni w kółko obiecują rozwiązanie sprawy i że oddzwonią tymczasem to tylko czcze gadanie. Na maile jeśli raczą odpowiedzieć to stosują te same formułki w kółko a odpisują po 2-3 tygodniach. Gdy kontaktowałam się pisemnie za każdym razem dostawałam odpowiedź identyczną; szablonową. Moja sprawa dotyczy zaciągniętego kredytu ubezpieczonego u nich od następstw np. śmierci i niestety kredytobiorca zmarł; wniosek o wypłacenie ubezpieczenia i pokrycie reszty kredytu został złożony wraz ze stosownymi dokumentami ponad 3 miesiące temu a sprawa ciągle jest nierozwiązana. Konsultant telefonicznie poinformował mnie ze czekają na dokumenty ze szpitala których to szpital nie chce udostępnić ale oni i tak czekają na moje pytanie czy np. będą czekać pół roku na dokumenty ze szpitala odpowiedział; że jeśli szpital nie udostępni to oni będą i tyle czekać. Więc kiedy ta sprawa zostanie zakończona??? Nigdy? Obsługa najgorsza z możliwych irytująca; dręcząca.
Dziś znowu byłam na zakupach w sklepie odzieżowym Butik w Suwałkach przy ul. Chłodnej. Jakość obsługi ciągle mnie tam zaskakuje ale bardzo pozytywnie. Dziewczyny tam są młode ale do tego wszystkiego nader miłe i służące fachową pomocą. Każdego klienta traktują z należytą uwagą nawet jeśli kupuje drobną rzecz za 20 zł. Przy tym wszystkim są uśmiechnięte naturalnie i miłe nie na pokaz. Oby wszędzie była taka znakomita obsługa nie tylko w sklepach dla młodzieży. Takie osoby są potrzebne w naszych suwalskich sklepach odzieżowych ponieważ w innych jest duuuużo gorzej ale o tym przy innej okazji... A do tego w sklepie panuje nieskazitelny porządek i ład co ułatwia wybór w zakupach. POLECAM
Sklep czynny jest od godziny 10. Byłam już przed jego otwarciem. Klientów nie było wielu. Kiedy dotarłam na dział z nawigacjami satelitarnymi miałam nadzieję, ze ktoś mnie obsłuży. Podeszłam do jednej pani, to powiedziała ze nie jest z tego działu i zaraz podejdzie jej kolega. Kolega tak chodził i chodził i tak poczekałam sobie jakieś 40 minut. Kiedy już dotarł by udzielić mi informacji niestety za wiele nie miał mi do powiedzenia. Uważam, że obsługa w tym sklepie nie ma żadnej wiedzy na temat sprzedawanych produktów. Najlepiej samemu zorientować się np. w internecie tak jak to robią tamtejsi pracownicy i ruszyć do sklepu po zakupy. Mogę również dodać, ze nie wszystkie produkty mają cenę. Tzn. że nie każdy produkt ma przedstawioną cenę na regale. Do dalszej obsługi klienta nie mam żadnych zastrzeżeń.
Po roku spodnie za 270zł przetarły mi się na tylnej kieszeni. Nie uznano gwarancji, odwoływałem się 2 razy - na próżno. Wygląd lokalu ok. w sklepie czysto. Personel bez rewelacji, czasami stałem tam chyba z 3 minuty przy ladzie zanim ktoś się mną zainteresował. Ale jakość towarów jest żenująca jak takie coś można sprzedawać po tak wygórowanej cenie? Myślałem, że kupiłem spodnie na 10 lat, a nie wytrzymały nawet roku. Firma nie dba o klientów zwyczajnie mnie olewają. Szczerze radzę omijać z daleka produkty tej firmy.
Oferta zachęcająca do nauki, nowe kierunki przez pierwszy rok gratis. natomiast jakość obsługi żenująca. Osoba w sekretariacie w ogóle nie potrafi przekonać kandydata do nauki. Bardziej zainteresowana portalem społecznościowym w internecie, niż udzielaniem informacji. Jeśli chodzi o wygląd szkoły to nie budzi zastrzeżeń. Ponadto brak reklam i ulotek z ofertą szkoły.
Nie wiem dlaczego Kaufland nie preferuje koszyków na zakupy. Nie każdy kupuje dużo i nie każdemu potrzebny jest wózek. No, ale cóż. Sklep jest imponujących rozmiarów, to trochę męczące, bo do stoiska z pieczywem trzeba przejść przez całą halę. Hala jest czysta i zadbana, ale jakoś ciężko było mi się w niej odnaleźć. Nie lubię takich marketów, w których są jakieś dziwne zakamarki i przejścia. A w Kauflandzie w Iławie tak właśnie było. Z resztą nie tylko w Iławie. Plus za to, że kolejka rozładowuje się w miarę szybko, ale to chyba ze względu na to, że przy kasie wisi informacja, iż klient, który w kolejce stoi ponad 5 minut otrzyma od sklepu 5 zł ;)
Miejski Ogród Zoologiczny w Braniewie jest bardzo sympatycznym miejscem. Ogród posiada różne gatunki zwierząt, ale także wiele gatunków roślin. Każdy zwierzak i każda roślina ma swój opis, można zatrzymać się i poczytać. Po ogrodzie miło się spaceruje, nie ma tłoku i można tam odpocząć. Zoo nie jest imponujących rozmiarów, ale moim zdaniem fakt ten nadaje uroku. W ogrodzie można obejrzeć m.in. tygrysa, niedźwiedzie czy wilka. Proponuję wypad do Braniewa wszystkim, którzy chcą zabrać dzieci do Zoo. Moim zdaniem, najpierw warto zobaczyć coś skromnego i uroczego, coś co nie męczy przy zwiedzaniu, a dopiero później rzucać się na większe Ogrody Zoologiczne, np. w Warszawie czy we Wrocławiu. Wstęp do Zoo w Braniewie jest płatny, ale symbolicznie - bilet normalny kosztuje tu tylko 2 zł.
Drogowskazy prowadzące do Tesco w Dobrym Mieście są chyba źle poustawiane. Sklepu szukałam koło 10 minut, a jechałam według strzałek, ech. Tesco w Dobrym Mieście jest niewielkie. Od razu jak weszłam do środka, to poczułam przerażające zimno. Na początku pomyślałam, że to może wina tego, że weszłam do klimatyzowanego lokalu z dość parnego powietrza. Po czasie jednak powinno czuć się dobrze, a ja, najzwyczajniej w świecie, zmarzłam w tym sklepie. Było mi tak potwornie zimno, aż szczękałam zębami. Nie wiem dlaczego obsługa Tesco tak strasznie ustawiła klimatyzację. Te zimno nie przynosiło ulgi, ale męczyło. Na szczęście, kupiłam w tym sklepie przepyszne pączki z marmoladą. Nie jadłam jeszcze nigdy takich, widocznie w Dobrym Mieście jest bardzo dobra cukiernia. Niestety, pani w kasie nie była zbyt sympatyczna. Była jakaś taka niedostępna i smutna. Może miała zły dzień, a może było jej za zimno :)
Carrefour mieści się w dużym centrum handlowym, zwanym Ogrody. Miałam nadzieję, że w upalny dzień odpocznę trochę w klimatyzowanym lokalu i zrobię dobre, tanie zakupy. Niestety, pomyliłam się. W samym centrum, ale też na hali Carrefoura był straszny tłok. Ludzie pchali się na siebie - może to gorąco tak podziałało. Najpierw jednak udałam się na poszukiwanie łazienki. Toalety w tym centrum są bardzo dziwnie skonstruowane: korytarze ciągną się w nieskończoność i są kręte jak w labiryncie. Ciekawe, co ma zrobić klient, którego "przypiliło". W toalecie spotkała mnie niemiła niespodzianka, ponieważ kran z wodą działał odwrotnie: czerwony kolor oznaczał zimną wodę, a niebieski - gorącą. Chciałam schłodzić ręce w upalny dzień, a tylko się poparzyłam. Na hali było tłoczno i zakupy nie przebiegały w miłej atmosferze. Owszem, zrobiłam dobre zakupy i nie wyszło zbyt drogo, ale atmosfera była potworna. Kolejki przy kasach dłużyły się w nieskończoność, a nie wszystkie kasy były czynne. W kolejce spędziłam dobre 15 minut. Po zakupach chciałam udać się do McDonalds'a, który także w Ogrodach się mieści, ale jak zobaczyłam jakich jest rozmiarów i ile jest w nim osób, to od razu się odechciało fast foodów. Zawiodłam się na Ogrodach, a szkoda, bo z zewnątrz prezentują się bardzo dobrze.
Wybierając ze znajomą puder do twarzy, skorzystałyśmy z testerów. Okazało się że testery nie odpowiadały produktom których dotyczyły. Poprosiłyśmy o pomoc panią z obsługi. Pani z obsługi stwierdziła, iż testery są błędnie dopasowane, po czym wstała i odeszła. Nie zakupiłyśmy pudru oraz wyszłyśmy z drogerii z zabrudzonymi dłońmi gdyż nie było żadnych jednorazowych ręczniczków tudzież chusteczek.
W dniu dzisiejszym odwiedziłam cukiernię-restaurację "Słodki... Słony". Jest to bez wątpienia miejsce oryginalne pod względem oferowanego menu. Interesującym walorem restauracji jest kontrast smaków słodkich i słonych zarówno poprzez połączenie cukierni-kawiarni z restauracją, jak i w samych potrawach (np. sałatka owocowa z wątróbką, który to mariaż wydaje się trudny do przełamania, jednak okazuje się ciekawą, wartą skosztowania koncepcją właścicielki, czy też świetnie orzeźwiający napój z ogórka i ananasa). Mimo to, zdarza się, że ekstrawagancja w doborze kontrastujących składników nie przekłada się na walory smakowe dając wrażenie przesadzonych. Plusem jest podawane w formie wliczonej w cenę przystawki pieczywo z domowym masłem szczypiorkowym. Za zachęcający uważam fakt, że zarówno ciasta jak i potrawy przyrządzane są na bazie naturalnych składników. W przypadku szerokiej gamy ciast wydaje się jednak często, że bez straty walorów smakowych możliwe byłoby przyrządzenie ich mniej tłusto, z mniejszą ilością cukru zapewnianą zresztą przez obecność dojrzałych owoców. Największy problem dla konsumenta stanowi bardzo wysoka cena zarówno dań restauracyjnych jak i wypieków, praktycznie uniemożliwiająca częste odwiedziny restauracji. Zaskakujące jest też automatyczne doliczanie napiwków za obsługę, bez wyraźnej informacji dla klienta. Propozycja cen wskazuje na fakt, iż jest to lokal stworzony jedynie dla określonej finansowo grupy klientów.
W kwestii obsługi bez większych zastrzeżeń, choć jedna z kelnerek miała wyjątkowo niezadowoloną minę, co miało wpływ na moje samopoczucie w lokalu.
Wystrój przyjemny i staranny, cenna w upalne dni klimatyzacja, lokal utrzymany w czystości. Pewną niedogodnością są stoliki, zbyt niskie w stosunku do krzeseł i miękkich ław, bo choć meble stylowe, to nie ma miejsca na nogi, co utrudnia wygodne delektowanie się posiłkiem. Cały lokal dość ciasny.
Pomimo obecnych nieznacznych minusów lokalu oceniam go pozytywnie, ze względu na jego unikalność wśród powtarzających się restauracji, naturalność wyrobów, estetykę miejsca.
Sklep Apart odwiedziłam w Forum w Koszalinie.Chciałam sobie kupić efektywny pierścionek bądź kolczyki.Osobiście cenię sobie ową markę i lubię styl firmy i w tym wypadku jakość tyczy się również obsługi.Na sklepie zawsze są min.2 osoby.Miłe, bardzo ładne, ślicznie umalowane i stylowo ubrane panie bądź pan w garniturze.Pracownicy zawsze dają przysłowiowe 5 min na rozeznanie następnie wkraczają i bardzo uprzejmie pytają czy szukam czegoś konkretnego i czy w czymś mogą pomóc.Zazwyczaj korzystam z owej okazji i decyduję się na pomoc - przecież Pracownik Apart wie najlepiej co gdzie jest w gablotkach.Zadziwiające jest to iż gdy Sprzedawca zorientuje się w moim guście pokazuje mi rzeczy w pokrewnym stylu - zazwyczaj jest to kobieta.Polecam ten sklep
Do Multikina w Forum jeżdżę przynajmniej raz na tydzień na seanse o różnych godzinach.Kasjerzy zawsze są mili i uprzejmi.Gdy są duże kolejki Kasjerzy zachowują zimną krew i zmęczenia po nich nie widać wcale.Bufet prosperuje znakomicie.Wszystko świetnie zorganizowane.Popcorn zawsze świeży.Filmy puszczane są zawsze na czas.Denerwują tylko 10-15 min. reklamy.Przy wejściu czeka zawsze uśmiechnięta pani która sprawdza bilet i kieruje do odpowiedniej sali.Sale są zawsze wysprzątane.Po rozpoczęciu seansu zawsze przechodzi z dołu na górę pracownik kina osobiście nie wiem po co ;).Na koniec seansu przy wyjściu czeka pracownik z wielkim koszem na puste opakowania po coli i popcornie.Innego jedzenia nie można wnosić na teren kina- myślę że to dobre dla zachowania porządku w kinie.Klienci kręcą nosem na ten fakt.Personel ubrany zawsze w firmowe koszulki.Bilety mogłyby być trochę tańsze to jeździłabym tam częściej ;)
W dniu 19.07.2010r. poszedłem do sklepu Groszek przy ulicy Klasztornej po zakupy. Na ogół chodzę do sklepów typu TESCO bądź Biedronka, ale tym razem zależało mi na czasie. W sklepie wybrałem odpowiednie produkty i podążyłem do kasy. Kolejki nie było więc ucieszyłem się. Pani ekspedientka zaczęła liczyć ile muszę zapłacić za zakupy. Dostrzegłem, że na niektórych produktach nie ma cen a Pani jakby znała na pamięć wszystkie ceny artykułów, w które się zaopatrywałem. Zapłaciłem, pożegnałem się grzecznie i wyszedłem. Oceniam sklep na 3, ponieważ nie było wszystkich cen na artykułach a na plus można zaliczyć uprzejmość sprzedającej Pani. Lubię wiedzieć co ile kosztuje a tu niestety było z tym nie najlepiej.
Często tankuję paliwo właśnie na tej stacji i muszę powiedzieć że jestem bardzo zadowolony z obsługi, po wejściu zawsze miła atmosfera i uśmiech do klienta.
Obsługa bardzo kompetentna, na stacji jak i w sklepie zawsze czysto, nawet toalety co jest rzadkością na konkurencyjnych stacjach błyszczą i pachną.
Niestety jedno co jest minusem koncernu Statoil to ceny zarówno paliw jak i artykułów spożywczych dostępnych w sklepie, są bardzo wygórowane. ogólna ocena mimo wszystko dobra, płaci się słono ale za jaką jakość!!
Wczoraj byłam u okulisty, lecz niestety mimo, że jestem ubezpieczona to za wizytę trzeba było zapłacić. Obsługa nie powiem, bardzo miła, poczekalnia i gabinet przepiękne i pachnące świeżością. Pani doktor wie co robi, lekarstwa zapisuje tylko na miesiąc, po miesiącu trzeba przyjść po następną receptę i znów zapłacić za wizytę, i tak w kółko. co miesiąc recepta na miesiąc do przodu i ani dnia dłużej. Leczę się już kilka lat , leki te same, więc mogła by chociaż na dwa miesiące zapisać, lecz Ona wie co robi, dba o swój interes, jesteśmy jej stałymi klientami bez prawa do jakiejkolwiek zniżki. Przykre to , bo ludzi w takiej sytuacji jak ja jest bardzo dużo.
W perfumerii Douglas postanowiłam kupić perfumy. Jako że od dawna obracam się w kręgu tych samych marek, zmieniając ewentualnie tylko od czasu do czasu oferowane w ich ramach zapachy, nie muszę spędzać przed półkami ciągnących się w nieskończoność godzin. Wiem (mniej więcej), po co przychodzę; nie potrzebuję także wątpliwej jakości porad, co najlepiej odda moją złożoną osobowość i zmienne nastroje. Zatrzymałam się na dłuższą chwilę przed standem Gucci. Mój typ – mały flakonik ‘Flora’. Jako że zapach ten występuje w dwu wariantach, chciałam ustalić, który przemawia do mnie bardziej. W tym momencie ‘zaatakowała’ mnie jedna z asystentek sprzedaży (tak je chyba można nazwać). ‘Atak’ najwierniej oddaje moim zdaniem sposób, w jaki zostałam zaczepiona. Tak to w każdym razie odebrałam. Bez zbędnych wstępów, czy życzę sobie pomocy w zakupach, pomoc ta została mi – na siłę – radośnie udzielona. Wysłuchałam wszystkiego, co miała do powiedzenia (trochę to trwało), starając się nie dać po sobie poznać, jak bardzo nie odpowiada mi zaistniała sytuacja. W końcu Pani dała spokój. Kiedy powiedziałam, że raczej wezmę ten flakon, ale chcę jeszcze sprawdzić kilka innych, oddaliła się na bezpieczne 1,5 metra i pozwoliła mi dalej przemieszczać się po perfumerii. Po kilku minutach odwróciłam się i skierowałam w stronę kasy. W tym momencie podeszła do mnie inna dziewczyna, z pytaniem, czy dokonałam wyboru (w dłoni trzymałam perfumy). W tej samej sekundzie zjawiła się przy mnie także ta druga, niemal napadając na tamtą, że ‘ona mnie już obsługuje!’. Sytuacja więcej niż żenująca, a w tym wszystkim najbardziej zażenowany klient – czyli (tutaj) ja. Rozumiem, że kryzys, klientów mniej, ale należałoby się mimo wszystko powstrzymać od tego rodzaju, totalnie pozbawionych klasy, zachowań. Zakupy w perfumerii nie powinny przypominać polowania. Jako że nie chcę się czuć jak zwierzyna łowna, bez dwu zdań pozostanę wierna Sephorze. Tam, przynajmniej na razie, podobne incydenty nie mają miejsca.
W sklepie z firmowym obuwiem zakupiłam buty marki Reebok. Po niecałych 3 m-cach użytkowania na butach pojawiły się pęcherzykowate wybrzuszenia. Udałam się więc z butami do reklamacji. Jakie było moje zdziwienie, gdy otrzymałam odmowę uznania reklamacji z uzasadniemiem, że buty były użytkowane niezgodnie z przeznaczeniem...na codzień a nie okazjonalnie i że takie buty stanowią uzupełnienie stylu ubierania. Dopiero po interwencji Rzecznika Praw Konsumentów reklamacja została uznana. Załatwienie tej reklamacji trwało 3 m-ce i tylko dzieki uporowi i determinacji udało się dotrwać do pozytywnego zakończenia sprawy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.