Bar jest położony w bardzo sympatycznym miejscu. Jest tam w miarę cicho, jak na stolicę. Bar mieści się w lokalu, który składa się z parteru i piętra. Kiedy ja miałam okazję odwiedzić ten Green Way, to piętro jeszcze nie było czynne, nie wiem jak jest teraz. W barze było bardzo sympatycznie, pan który nakładał posiłki był miły i uprzejmy. W takich miejscach miło jest jeść. Nie muszę chyba dodawać, że jedzenie w Green Wayu, jak w każdym z tych barów, jest cudowne.
BP w Kętrzynie jest bardzo sympatyczną stacją. Ceny paliwa, jak to na BP są w miarę. Zawsze jest dużo ludzi, ale nie sprawia to wielkiego problemu. Obsługa jest miła i kulturalna. Na tej stacji znalazłam orzeszki, których szukałam od dawna w sklepach. Nie spodziewałam się, że znajdę je na stacji benzynowej. Niestety, często na stacji odbywają się jakieś promocje i często jest się zaczepianym przez kogoś, kto oferuje kredyt czy coś w tym stylu.
Chciałam kupić hot - dogi za punkty uzbierane za zatankowane paliwo. Przyzwyczajona do tego, że hot - dogi na stacji paliw Statoil kosztują 250 punktów, myślałam, że na Orlenie będzie podobnie. Pan z obsługi powiedział, że hot - dog kosztuje 700 punktów, czy coś koło tego. Był zdziwiony, że tego nie wiem i że w ogóle pytam o coś takiego. Poza tym, poprosiłam aby sprawdził ile punktów jest na koncie i pan był niechętny do wykonania tej czynności, jakbym ja była zmuszona do kontroli moich punktów. Ech, aż się odechciewa jeść przez takich ludzi.
Zajechałam na malborski Statoil po to by skorzystać z toalety i kupić coś do jedzenia. Okazało się, że toalety są zamknięte na dziwny zamek i trzeba prosić obsługę o otwarcie łazienki. Ciekawe co ma zrobić ktoś, kto ledwo trzyma i musi do kibelka? Zamówiłam jedzenie ze stacji, hot - dogi i tortillę i chciałam zapłacić za nie punktami, które uzbierały się na koncie za tankowanie. Pan obsługujący był tym faktem zbulwersowany. Nie mógł połączyć się z czymś, co obsługuje takie transakcje i miał dziwny wyraz twarzy, jak gdyby obwiniał mnie za to, że zachciało mi się jeść i zapłacić punktami. Jak obsługa jest niezadowolona z pracy, to niech ją zmieni, a nie wyżywa się na głodnych klientach.
Oj, jak zawiodłam się na tym sklepie. Robiąc zakupy, nie zwróciłam uwagi na cenę wody mineralnej 1 litr, którą brałam z półki. Raczej nigdy na to nie zwracałam uwagi, bo wiem, że najdroższe wody nie kosztują więcej niż 3 zł. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po odejściu od kasy, na paragonie widniała cena za wodę 5,99 zł. Oburzyłam się i weszłam z powrotem na halę sklepową, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście litr wody mineralnej może tyle kosztować. Okazało się, że tak. Wyszłam oburzona przez bramkę przy informacji. Okazało się, że ta bramka była podłączona pod alarm i zablokowana (taka skucha na złodziei). Alarm się włączył a mi, nie wiem jakim cudem, udało się otworzyć bramkę. Pani z informacji nawet nie zareagowała. Po prostu wyłączyła alarm a ja wyszłam ze sklepu. A gdybym nie była wkurzonym klientem tylko złodziejem?
W Bomiku jest niestety bardzo ciasno. Ludzie się tłoczą, nie można przystanąć nawet na chwilę, bo zaraz ktoś się przepycha, chce przejść itd. Towary są dobrej jakości, ale nie znajdzie się w tym sklepie wszystkiego. Zawiodłam się na pieczywie, myślałam, że znajdę coś smacznego, ale nie udało mi się. Ceny średnie. Obsługa wydała mi się czymś podirytowana.
Ta Biedronka znajduje się nieopodal jakiegoś targowiska i zawsze jest tłoczno i na parkingu i w samym sklepie. O znalezieniu dobrego miejsca do zaparkowania samochodu nie ma mowy. W sklepie też jest niestety ciasno i, chyba przez bliskość targowiska, zawsze tłoczno. To nie jest sklep na spokojne zrobienie zakupów.
Parking przy sklepie jest mikroskopijnych rozmiarów. Ciężko jest znaleźć tam miejsce i nierzadko trzeba zostawić samochód na oddalonym o paręnaście metrów placu. Sam sklep też nie jest zbyt duży. Jest dość ciasno i zdarza się, że trzeba przeciskać się między ludźmi żeby dojść do półki z towarem. Szkoda, że Biedronka zainstalowała się w tak niedogodnym miejscu. Gdzie indziej było by o wiele lepiej.
Magra jest bardzo dużym sklepem. Jest przejrzyście, elegancko i czysto. Nawet jeśli jest dużo ludzi, to nie czuje się tłoku, można spokojnie przechadzać się między regałami. Towary na półkach są ustawione w taki sposób, że łatwo jest znaleźć, to co nam potrzebne. Asortyment jest bardzo bogaty. Na placu, na którym znajduje się supermarket, można także umyć samochód w myjni Magra albo zrobić zakupy budowlane w mini supermarkecie Magra.
Magra jest świetnym supermarketem. Jest czysta i zadbana. Ma nawet toalety dla klientów, które są bardzo czyste i pachnące. Hala sklepowa jest również bardzo, bardzo czysta, aż pachnie świeżością. Magra posiada bardzo duży asortyment, można tam znaleźć praktycznie wszystko, czego się szuka. Ceny są przystępne, nie są jakoś potwornie wysokie. Minusem jest fakt, że aby zapłacić za zakupy kartą, trzeba je zrobić za minimum 10 zł. Poza tym, na końcu hali sklepowej znajduje się osobne stanowisko z pieczywem, które jest niezależne i niestety za zakupy płaci się tam, a nie przy kasie, no i niestety za pieczywo kartą już się nie zapłaci. Ale mimo to zakupy w Magrze to przyjemna sprawa.
Niestety, ale zawiodłam się na tym sklepie. Jest duży, to plus, ma bogaty asortyment. Ale dlaczego regały są tak wysokie, że niewysocy klienci mają problem? Chciałam kupić bombonierkę, która była na najwyższej półce w sklepie i...nie sięgnęłam jej. A nie było nikogo z obsługi, kto mógłby mi pomóc sięgnąć towar. Jeżeli sklep inwestuje w tak wysokie regały, to mógłby zainwestować też w jakieś podesty, żeby klienci - kurduple nie mieli problemu.
Biedronka ma bardzo mały parking pod sklepem, ciężko jest zaparkować samochód. Sam sklep też nie jest imponujących rozmiarów, jest ciasno. Ceny w Biedronce, jak to w Biedronce, niskie. Obsługa sklepu miła. Kiedyś, stojąc w kolejce z tylko dwoma bułkami, pani z kasy poprosiła mnie, żebym przeszła przed ludzi stojących przede mną, to obsłuży mnie bez kolejki. Było to miłe, bo nie musiałam stać z dwoma bułkami 10 minut w kolejce. Niestety, pani z kasy została z klientami, którzy zrobili jej awanturę. Sklep jest w porządku, ale przygniata małymi rozmiarami.
Nie mam właściwie żadnych zastrzeżeń do tego sklepu. Może parking mógłby być większy, ale to właściwie czepianie się o nic. W sklepie jest czysto, kolejki w miarę szybko się rozładowują. Obsługa w porządku. Biedronka posiada w asortymencie bardzo dobre bułki z cukierni w Baranowie. Miło się tu robi zakupy :)
Byłem ze znajomymi w Ustce i postanowiliśmy wejść na Statek Piracki, aby odbyć rejs po Morzu. Zakupiliśmy bilety w cenie 25 zł od osoby nie majątek więc skusiliśmy się. Samo wejście na statek to jakieś nieporozumienie, trzeba się dobrze schylić i uważać na nogi bo trap jest metalowy i pozadzierany. Po wejściu do środka trzeba szybko uciekać na górny pokład ponieważ w dole panuje taka duchota że nie ma dosłownie czym oddychać. W tej duchocie znajduje się bar z bardzo pirackimi cenami, oraz kilka stolików. Po wejściu na górny pokład też znajdziemy barek jednak dostanie się na niego można porównać do wyprzedaży sukien ślubnych i i tysiącem kobiet na nie polujące. Jak już się dostaniemy ceny mówią same za siebie. Tak że radze zaopatrzyć się we własny ekwipunek. Po wypłynięciu na morze robi się kilka kółek, potem statek staje w miejscu i podziwia się morze. Podczas rejsu swoim głosem przez wielkie głośniki raczy nas kapitan, klepiąc jakieś bzdury i co chwila puszczając jakieś piosenki w koło te same. Muzyka jest taka głośna że trzeba krzyczeć aby się porozumieć. Po takiej atrakcji wracamy do portu i wszyscy się cieszą że to już koniec. Jestem pewny że już tam nie pójdę choć gdyby nie ten kapitan głośna muzyka i pirackie ceny to może kto wie.
Byłem na Festiwalu Sztucznych Ogni w Ustce. Po przejściu kilku metrów od morza, poszliśmy ze znajomymi zjeść rybkę - nigdy nie mogę sobie odpuścić świeżo smażonej nadmorskiej. Poszliśmy do pierwszej lepszej knajpki. I ta właśnie na która trafiliśmy była wspaniała. Przy wejściu dużo miejsca porozstawianych stolików. Zamówienia przyjmują pracownicy sezonowi bardzo mili, uprzejmi i uśmiechnięci. Na zamówienie czekaliśmy około 20 minut ale nie spieszyło nam się. Wszystko podane było na ładnych talerzach a nie jak prawie wszędzie bywa na plastikach lub papierowych talerzach. Rybka ładnie wysmażona, sałatki i surówki świeże, sosik bliżej nie określony. Ceny chyba standardowe w nadmorskich knajpkach. Przyznam się że następnym razem też tam zajdę o ile będę miał okazję.
Zaszedłem do apteki, gdyż musiałem pilnie kupić lek i go przekazać innej osobie. Po wejściu do środka z zaplecza wyszła pracownica aby obsłużyć klienta. Po poinformowaniu jej o jaki lek mi się rozchodzi, pracownica podała mi go i spytała się, czy wiem jak należy go zażywać. Odpowiedziałem, że nie za bardzo ale przeczytam ulotkę. Pracownica sama poinformowała mnie, jak należy zażywać lek i o której porze. Po zakończeniu transakcji pracownica pożegnała się. Wychodząc z apteki zauważyłem specjalny pojemnik, gdzie można wyrzucać przeterminowany leki. Informacja o tej możliwości znajduje się wewnątrz apteki a także przy wejściu na drzwiach.
Jadąc obok piekarni rowerem poczułem zapach pieczonego chleba. Czując to, skusiłem się aby zajść do sklepu firmowego, który znajduje się w tym samym budynku co piekarnia. Po wejściu do środka od razu można poczuć pociągający zapach pieczywa. Po przywitaniu się poprosiłem obsługę o chleb biały oraz o chleb domowy. Sprzedawczyni przed zapakowaniem do reklamówki zapytała się, czy ma pokroić chleb, gdyż trzeba wspomnieć, że na terenie sklepu jest specjalna krajalnica, gdzie na prośbę klienta od razu jest chleb krojony. Zgodziłem się na tą propozycję i po krótkiej chwili chleb był już pokrojony. Sprzedawczyni starannie go zapakowała i wręczyła mi go życząc smacznego. Chleb był jeszcze ciepły, gdyż jak wspomniałem obok jest piekarnia i na bieżąco chleb jest przekazywany do sprzedaży. Na terenie sklepu panował porządek. Także najbliższe otoczenie kasy było czynne. Minusem jest natoamist to, że chleb jest pakowany bez rękawic ochronnych. Nie jest to zbyt higieniczne, skoro tymi samaymi rękoma przyjmuje się pieniądze. Na terenie sklepu znajduje się także punkt Delikatesów u Rzeźnika, gdzie można kupić mięso i wędliny. ALe o tym to może później.
W dniu wczorajszym w ciągu dnia zadzwonił do mnie kurier, który poinformował mnie, że ma dla mnie przesyłkę kurierską. Z uwagi na to, że nie było mnie w domu, poinformowałem go, iż dopiero będę ok. godz 18:00 i jak coś to może dostarczyć przesyłkę w sobotę, jeżeli pracuje, lub też w poniedziałek. Kurier odpowiedział, że to żaden problem i dostarczy mi przesyłkę po 18:00. Jak powiedział, to tak zrobił. Parę minut po 18:00 dostarczył mi przesyłkę, gdzie jak się okazało były 2 piłki wygrane w konkursie JO. Muszę pochwalić kuriera, gdyż pomimo późnej godziny stara się dostarczyć przesyłkę w tym samym dniu, kiedy miała być dostarczona. Widać, że zależy firmie DPD Masterlink aby klient był zadowolony.
W związku z propozycją przedłużenia umowy z jednym z telefonów zarejestrowanych na mnie a używanym przez mego tatę udałem się do salonu aby dowiedzieć się więcej szczegułów. Po wejściu do środka pobrałem numer, który potem jest wyświetlany na monitorze i który wskazuje do którego punktu mam się udać. Po wyświetleniu się numerka skierowałem się do konsultanta. Po przywitaniu się, poinformowałem go, iż dostałęm propozycję przedłużenia jednej z umów. Konsultant po sprawdzeniu, poinformował mnie o przygotowanej propozycji. Po obejrzeniu jej, zdecydowałem sią na to. Po zakończeniu wszelkich formalności, konsultant poinformował mnie także, że jest już gotowa propozycja na kolejny numer telefonu. Z uwagi na to, że wartość połączeń jest większa, konsultant przedstawił mi propozycję o wiele lepszą, niż miałem do tej pory a ponadto koszty z tym związane będę takie same. Oprócz tego dostałem dużą ilość telefonów do wyboru. Po zdecydowaniu się na jeden z nich, formalności związane z przedłużeniem kolejnej umowy zostały szybko zakończone. Po zakończonych formalnościach, konsultant się pożegnał i zaprosił ponownie. Należy wspomnieć, że wszystcy pracownicy posiadali takie same koszule wizytowe. Każdy klient jest traktowany jako najważniejszy. Brak oznak zniecierpliwienia podczas rozmowy z klientem.
Udałem się na drobne zakupy do niezbyt dużego sklepu. Sklep nieduży, ale asortyment jest bardzo bogaty. Bardzo ciężko jest mijać się z innym klientem z powodu małych przejść pomiędzy regałami. Planując zrobienie kebaba skierowałem się działu z mięsem i po przywitaniu się z obsługą poprosiłem o filet z kurczaka. Sprzedawczyni spełniła moją prośbę i zapytała się, czy coś jeszcze życzę. Po uzyskaniu odpowiedzi, że nie, pracownica podziękowała za zakupy. Po podejściu do kasy, pracownica podobnie jak na dziale z mięsem także się przywitała. Po zakończeniu transakcji, pracownica podziękowała za zakupy i zaprosiła ponownie. Należy zaznaczyć, że to co lubię w tym sklepie to obsługa. Bez żadnego problemu można o coś się zapytać i można mieć pewność, że się uzyska odpowiedź. Teraz z uwagi na ciepło jest bardzo dużo much. W związku z powyższym, pracownice starają się, aby do lodówek z mięsem i wędliną nie wleciały muchy. Wszystkie lodówki są zasłonięte. Dzięki temu klient ma pewność, że na mięsie np. nie chodziły muchy. Minusem tak jak wspomniałem jest zbyt mała powierzchnia do ilości produktów.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.