Lubię wchodzić na Interię, bo jest tam tyle ciekawych rzeczy, ale... zawsze muszę uzbroić się w cierpliwość. Strony ładują się potwornie wolno i nie wiem dlaczego (inne strony chodzą normalnie). Wkurzające są wyskakujące reklamy, których często nie da się zamknąć, albo trzeba się użerać z nimi przez długi czas. Kiedyś korzystałam z poczty na Interii, ale usunęłam konto. Przez początkowy okres wszystko było w porządku, ale później zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Nie dochodziły do mnie wiadomości, mimo, że skrzynkę miałam pustą; wiadomości też nie docierały ode mnie. Poczta także bardzo często się wieszała. Nie wiem, czy teraz występują takie problemy, ale nie miałabym już ochoty zakładać skrzynki pocztowej na Interii.
Bardzo lubię korzystać z portalu wp.pl Najchętniej zaglądam do zakładki z wiadomościami z kraju, ze świata albo rozrywkowych. Portal bardzo fajnie się "urządził", chociaż często trzeba się męczyć z reklamami na nim wyskakującymi. Korzystam też z poczty na wp.pl i moim zdaniem, jest ona godna polecenia. Czasami ciężko jest mi się z niej wylogować, ale nie mam pojęcia, czy jest to błędem poczty. Tak czy siak, od wp.pl mnie nie odrzuca :)
Mam pocztę w portalu o2.pl już od dłuższego czasu i mogę powiedzieć, że jestem z niej zadowolona. Wszystko jej proste w obsłudze i przejrzyste. Łatwo wszystko odnaleźć. Można skorzystać ze skrótów w klawiaturze i wtedy praca idzie o wiele szybciej. Pojemność skrzynki jest duża, można przechowywać wiele wiadomości. Będąc zalogowanym na poczcie można też korzystać z komunikatora Tlen. Niestety, poczta często się wiesza i wiem, że nie jest to wina mojego komputera, więc chyba serwera o2. Mimo to, warto mieć skrzynkę pocztową w o2.
Do sklepu Empik udałem dnia 01 lipca 2010 ok. godz. 17:50 w Katowicach. Salon ten ma bardzo dużo okien, wszystkie są czyste, a pod nimi na dworze umiejscowione są czarne tablice z napisami. Tablice są chyba stare, mocno obdarte, sprawiają niekorzystne wrażenie. W środku jest tylko jeden telewizor, włączony, brak konsoli do gier. Muzyka gra bardzo cicho. Nie zauważyłem żadnego pracownika ochrony. W sklepie przebywało w czasie mojego pobytu ok. 30 klientów. Żaden z pracowników, oprócz kasjerki, nie obsługiwał klientów.
Po rozejrzeniu się po sklepie, skierowałem się na dział gier komputerowych. Są one zlokalizowane w dwóch miejscach. Moje zachowanie zdradzające niezdecydowanie co do wyboru gry, pomimo, iż minęło mnie kilku pracowników, nie wzbudziło ich zainteresowania. Po kilku minutach poprosiłem o pomoc przechodzącą osobę z obsługi, była to Joasia. Nadmienię, iż wszyscy pracownicy posiadali stroje firmowe i mieli identyfikatory. Joasia orientowała się w grach, zapytała o zainteresowania chłopca i stopień tolerancji na gry rodziców. Innym pracownikiem była Ola, która zajęta była sprawdzaniem jakiś naklejek przy drzwiach. Przechodząc obok Ola zainteresowała się tematem naszej rozmowy, dorzuciła od siebie kilka zdań, widząc jednak bardzo rzeczowo i szczegółowo opisującą gry Joannę – pozostawiła nas, mówiąc, że Joanna jest najlepiej ze wszystkich zorientowana w grach, podziękowała i pożegnała się. To była rzeczywiście bardzo fachowa pomoc, w których sprzedawczyni odwoływała się do moich potrzeb i do swoich osobistych doświadczeń z gier komputerowych.
Zakupiłem grę, przy kasie byłem drugi. Okazało się, iż osoba przede mną wybrała produkt, z którym były problemy w systemie. Kasjerka Iwona przeprosiła mnie i wezwała na pomoc kierownika , który przejął klienta i mogłem być już obsłużony. Była bardzo miła i uprzejma, używała zwrotów grzecznościowych. Wydała resztę bez problemów, zaakowała grę do reklamówki, nie dostałem żadnych ulotek, a paragon wsadziła do reklamówki.
Poziom wyszkolenia pracowników oceniam bardzo wysoko. Są kulturalni i uprzejmi, a informacje, które przekazują okazują się bardzo pomocne.
Jeżeli mają obowiązek sami nawiązywać kontakt z klientami, to tego elementu nie zauważyłem w salonie.
Ponadto kilkukrotnie w drzwiach włączył się alarm, dwa razy jak klienci z zakupami wychodzili, raz jak ktoś wchodził – nie wzbudziło to żadnej reakcji personelu, czym byłem bardzo zaskoczony, bo pisk był dość głośny.
Przed pracą zajechałem na stację, aby zatankować samochód. Po zatrzymaniu się i po rozpoczęciu tankowania podszedł do mnie pracownik, który przywitał się i zaoferował, że zatankuje za mnie. Podziękowałem mu i poinformowałem, że dziś tankuję mało i że zaraz będę kończył. Pracownik podziękował i powrócił do budynku. Po zatankowaniu i po wejściu do śordka stacji, przywitał się ze mną inny pracownik, który podczas nabijania transakcji na kasę zaoferował promocje przykasowe. Nie skorzystałem z tej oferty i pracownik zakończył transkację. Wydając mi kartę, pracownik wręczył mi także paragon. Może to jest dziwne, ale nie na każdej stacji, pracownik daje paragon klientowi, pomimo, że takie są przepisy. Odchdząc od kasy, pracownik pożegnał się i zaprosił ponownie. Pomimo poranka, pracownik był zadbany i posiadał czyste, firmowe ubranie. Podczas rozmowy z klientem, patrzył mu się w oczy.
Sklep specjalizujący się w sprzedaży herbaty umiejscowiony jest naprzeciwko sieci Real, w związku z powyższym każdy klient widzi ten punkt. Podchodząc do sklepu, można było zauważyć kilka promocji. Po wejściu do środka zapytałem się pracownicę o dostępne herbaty zielone. Pracownica bez zastanowienia się zaprezentowała ich ofertę, lecz najpierw zapytała się, czy interesują mnie herbaty zielone naturalne, czy też aromatyzowane. Widać było, że doskonale się orientuje w ofercie sklepu. Oczywiście wybrałem herbaty naturalne. Wybór jest bardzo trudny i dlatego nie byłem zdecydowany co wybrać. Widząc to, pracownica zaproponowała dwa najpopularniejsze rodzaje. Po tej propozycji wyraziłem zgodę i pracownica zapakowała wybrane produkty w torebkę. Odchodząc, pracownica podziękowała za zakupy i zaprosiła ponwonie. Przec cały okres rozmowy, pracownica starała się patrzeć klientowi w oczy.
Gdyby nie ulewa i brak parasola nigdy nie zdecydowałabym się wstąpić do tego lokalu. Spokojnie mogę uznać, że był to najgorszy lokal w jakim byłam.
Nie były to tylko moje odczucia. Byłam tam ze znajomymi, w sumie było nas sześcioro.
Zacznę może od wystroju. Ściany w barze były w kolorze pomarańczowym, pomalowane farbą olejną. Na środku stała kolumna podtrzymująca tą ruderę, a na niej były nieudane wzorki również z farby olejnej. Krzesła w barze były to typowo ogrodowe białe plastikowe krzesła. Na stole poplamione obrusiki w biało- czerwona kratkę. Ze względu, że było nas dużo usiedliśmy na kuchennej rogówce, która stała przy oknie. Dodam, że była ona bardzo wysłużona. Okno było jedynie z nazwy, nie było tam szyby tylko sama moskitiera, w związku z tym przez "okno" wpadał do środka deszcz.
Baliśmy się cokolwiek zamawiać, ale zdecydowaliśmy się na herbatę. Kosztowała 3 zł, wiec nie obdarto nas z pieniędzy.
Do środka lokalu przez otwarte drzwi wlewał się deszcze. pani z obsługi najzwyczajniej w świecie podniosła wykładzinę z podłogi i ją zwinęła. Została kamienna posadzka.
Lokal oprócz baru posiadał również sklepik. Gdybym miała przy sobie aparat z chęcią dołączyłabym zdjęcie owego sklepiku. Były tam zupełnie puste półki. Leżały tam jedynie słone paluszki.
Przyznam, że pobyt w tym lokalu zapamiętam do końca życia. Śmiejąc się z całokształtu Kotwicy bawiliśmy się świetnie:)
Sklep należący do holenderskiej sieci, oferujący odzież wysokiej jakości. Patrząc na witrynę sklepową, można się domyślić, że są tu produkty z wysokiej półki. I tak jest faktycznie, ale nie do końca. Sklep podzielony jest na część damską i część męską. Oczywiście udałem się do części męskiej. Oglądając ofertę, myślałem,że produkty będą dobre jakościowo, ale się rozczarowałem. Materiał z którego były wykonane spodnie był niezbyt miły w dotyku a tym samym cena była dość wysoka. Ale przecież to nie jest o produktach, ale o jakości obsługi. Na plus zasługuje właśnie obsługa. Każdy klient w miarę możliwoście jest witany przez personel. Podczas oglądania produktów, zaproponowano mi pomoc. Podziękowałem za ofertę pomocy, ale chciałem się tylko rozejrzeć. W związku z powyższym pracownica skierowała się do innego klienta, któremu także zaoferowała pomoc, a na którą on się zgodził. Zauważyłem, że pracownica z chęcią odpowiada na zadane pytania przez klienta. Widać, że posiada wiedzę dotyczącą oferty. Słuchając rozmowy z klientem, pracownica nie starała się "wcisnąć" czegoś, z czego klient byłby niezadowolony.
Podejście pracownika do kienta jest niezbyt profesjonalne. Spodobała mi się cienka bluzka z długim rękawem i postawnowiłem ją przymieżyć, do czego zachęciła mnie także pracownica. Poprosiłem o rozmiar XXL - cóż, posiadam ten mięsień piwny. Natomiast pracownica stwierdziła, że numeracja jest niezgodna i zaproponowała L. Zgodziłem się. Podczas przymiarki okazało się, że produkt jest za mały. Tak jak sądziłem. W związku z powyższym pracownica przyniosła rozmiar o którym wspomniałem wcześniej. Po nałożeniu także niezbyt się w tej bluzce czułem. Była przyciasna, natomiast pracownica stwierdziła, że pasuje na mniej. Otworzyłem szeroko oczy i się zdziwiłem. Przecież widać gołym okiem, że na brzuchy jest przyciasno, to jakim cudem ma na mnie pasować. Podziękowałem za taką pomoc i wyszedłem se sklepu. Dziwne podejście do klienta. Można odczuć, że klient ma kupić i niekoniecznie musi dla niego to pasować.
Textil Market czyli odzież dla wszystkich a zarazem dla nikogo. W sklepie śmierdzi chińskimi wyrobami. Podejrzewam, że sklepowe cierpią na przewlekłe bóle głowy od tego zapachu.
Jakość odzieży adekwatna do ceny. Niedawno kupiłam tam małą torebkę typu kopertówkę na ramię. Pasek z torebki oberwał się tego samego dnia. Ubrania zrobione są z tworzyw syntetycznych, nie wiem jak można kupować tam ubranka dla niemowląt.
Jedynym dobrym towarem w tym sklepie są rajstopy. jakością nie różnią się od firmowych a cenę mają znacznie niższą.
W sklepie jest zawsze bardzo dużo klientów, a jak wiadomo klienci lubią bałaganić. Kiedy weszłam dziś do tego sklepu po rajstopy panował tam rozgardiasz. Rozmiary rajstop są zupełnie pomieszane. Trzeba samemu dokopywać się do pożądanego rozmiaru.
Na pomoc sklepowych raczej nie można liczyć. Zawsze są obłożone stertą towaru i albo coś metkują albo rozkładają towar.
Kiedy zbliżyłam się zapłacić przy kasie musiałam tam odstać jakieś 7 minuty. Była spora kolejka, a kasjerka miała problem ze znalezieniem jakiegoś towaru w bazie komputerowej. Uporała się z tym po dobrych dwoch minutach.
Zachęcony reklamą o promocjach cenowych zaszliśmy do środka aby obejrzeć owe promocje. Jak na niedzielne popołudnie, ruch był spory. Natomiast pracowników już niezbyt wielu. Chodząc i oglądając ofertę zauważyłem koszulę z krótkim rękawem, która mi się spodobała. Była tam informacja, że na proukty obowiązuje rabat. Po przymiarce okazało się, że pasuje na mnie jak ulał. Jednakże nie zdecydowałem się na zakup. Okazało się, że na metce widnieje cena główna, w związku z powyższym nie ma na ten produkt promocji. Gdyż nie na wszystkie produkty jest promocja. Pracownicy nie nadążali nad poprawianiem produktów, które zostały "poprzestawiane" przez klientów. Dość dużo produktów było odwieszonych na wieszakach przy przebieralni. Te produkty także nie było na bieżąco odwieszane, gdyż wszyscy widoczni pracownicy zajęcie byli klientami. Skoro wiadomo, że w weekendy jest większy ruch, to może należy zadbać o większą ilość obsługi, aby nie było bałaganu na sklepie.
W poszukiwaniu sukienki wieczorowej na wesele wstąpiłam do tego sklepu. Jest to salon odzieżowy, w którym sprzedawane są jedynie stroje wieczorowe, dlatego miałam nadzieję, że znajdę tam coś dla siebie.
Kiedy weszłam do sklepu oprócz sprzedawcy nie było żadnej innej osoby. Sprzedawczyni była to kobieta po pięćdziesiątce obcięta króciutko na jeżyka. Kiedy powitała się ze mną mówiąc: dzień dobry, wydała mi się nieco wyniosła.
Zapytała czego potrzebuje i jaki rozmiar noszę. Pokazała mi kilka modeli sukienek w moim rozmiarze 38. Wybrałam cztery, które mi odpowiadały. Zapytałam czy mogę przymierzyć. Odpowiedź sklepowej zwaliła mnie z nóg: A czy ma Pani zamiar kupić którąkolwiek? Moim zdaniem jej pytanie było bezczelne. Nawet jeśli nie będę chciała ich kupić chyba mam prawo wcześniej dokonać przymiarki.
Następnie powiedziała, żebym wybrała jedną i tylko ją przymierzyła. Tłumaczyła się, że klientki brudzą sukienki podkładem i ona w ten sposób stara się do tego nie dopuszczać. Zaznaczę przy tym, że ja w ogóle nie używam tego typu kosmetyków.
Podziękowałam sklepowej i powiedziałam, że nie będę kupowała kota w worku i życzę jej dużych utargów z tym specyficznym podejściem.
O godzinie 19.11 wsiadłam w Międzyrzecu Podlaskim do pociągu relacji Łuków- Terespol. W związku z tym, że z winy kasjerki nie zdążyłam kupić biletu na czas musiałam w celu nabycia pociągu udać się do konduktora. Według regulaminu PKP, podróżni którzy kupują bilet u konduktora na stacji która ma kasę biletową muszą uiścić dodatkową opłatę za wypisanie biletu.
W poprzedniej obserwacji opisałam zajście w kasie biletowej. Wina za brak biletu była zdecydowanie po stronie kasjerki w kasie biletowe. Bojowa nastawiona udałam się do konduktora. Poprosiłam o wypisanie całego biletu do Białej Podlaskiej. Konduktor, mężczyzna około pięćdziesiątki, od razu poinformował mnie że musi doliczyć 5 zł za wypisanie biletu. Wówczas opowiedziałam mu zdarzenie w kasie biletowe, kiedy to nie zdążyłam kupić biletu przez niewyjaśnioną nieobecność kasjerki.
Konduktor wysłuchał mnie uważnie i przyznał mi rację, że nie jest to moja wina. Zgodził się pójść na ugodę. Wypisał mi bilet z e stacji wcześniejszej. Musiałam dodatkowo dopłacić złotówkę.
Moim zdaniem mimo, że kwota była niewielka, było to krzywdzące dla mnie. Poniosłam odpowiedzialność za spóźnialstwo kasjerki.
Poza tym kolej ciągle podwyższa ceny biletów nic nie dając w zamian. Jestem alergiczką i za każdym razem kiedy jadę pociągiem dopada mnie atak kichania. Unosi się tam cała masa kurzu. Wszystko jest brudne i lepiące. kiedy siada się w jasnym ubraniu na siedzenie, trzeba najpierw wytrzeć je chusteczką higieniczną. Do toalet nawet nie zaglądam, najzwyczajniej się boje.
Wstąpiłam dzisiaj do biedronki na małe zakupy. Stojąc w kolejce przy kasie znalazłam się obok działu alkoholowego. Miałam dużo czasu na przejrzenie oferty biedronkowej. Uważam, że Biedronka jest bardzo dobrze zaopatrzona w alkohole zwłaszcza wina. oczywiście nie są to wina z górnej półki, ale w granicach 10-25 zł można kupić bardzo dobre wino, które w innych sklepach ma podwojoną cenę. Tak więc stojąc w kolejce zdecydowałam się na nieplanowany zakup wina Carlo Rossi.
na szczęście stałam w kolejce do kasy sprzedającej alkohol, bo w przeciwnym razie musiałabym ustawić się na końcu innej kolejki. Moim zdaniem nie powinno być podziału na kasy, w których sprzedają alkohol. Często klienci są o tym niedoinformowani i stają w niewłaściwych kolejkach. Następnie odsyłani przez kasjerki muszą odstać kolejne, czasem długie minuty.
Jeśli chodzi po czystość w Biedronce, to po raz kolejny zauważyłam puste pudełka po różnych artykułach. tym razem w dziale alkoholowym zauważyłam dwa takie pudełka. Być może kierownictwo sklepu powinno pomyśleć o większym zwracaniu uwagi na puste kartony.
Wybrałam się dzisiaj do Pepco kupić jakiś drobiazg dla swojego chrześniaka. Kiedy weszłam do sklepu było niewielu klientów. Około 5 osób krzątających się pomiędzy regałami. Zauważyłam trzy osoby z obsługi. Jena z nich stała na miejscu kasjerki, drga kobieta wykładała towar na stanowisku z ubrankami dla dzieci, zaś młody mężczyzna z bródką chodził po sklepie doglądając klientów.
W sklepie panował mały nieporządek. Zauważyłam, że książeczki w dziale dziecięcym leżą w sporym nieładzie. Podobnie na stoisku z bielizną. W koszach były wymieszane różne części garderoby.
Spodobała mi się maskotka Kłapouchego z bajki Disneya. Leżała ona bardzo wysoko, dlatego o pomoc poprosiłam pana z obsługi. Chętnie ruszył mi z pomocą. Przyniósł drabinkę i podał maskotkę. Niestety moim zdaniem jej cena była zbyt wygórowana. Kosztowała 120 zł a jej cena nie była adekwatna do jakości.
Nie dokonałam żadnego zakupu w tym sklepie. Choć przyznam, że mają bogaty asortyment.
Wybierając się do znajomych na imprezę postanowiliśmy wstąpić do pobliskiego sklepu po jakiś alkohol. Przyznam szczerze, że Bombonierka jak na mały sklep jest dosyć dobrze zaopatrzona pod tym względem.
Jest tam spory wybór alkoholi typu wina, wódka. Można tam również kupić alkohol "z wyższej półki" świetnie nadający się na prezent.
My zdecydowaliśmy się na zakup wódki Maximus. Była ona w promocyjnej cenie 32 zł za 0,7l.
Ze wzgędu na panujący na dworze upał chcieliśmy kupić schłodzony alkohol. Niestety dostępny był jedynie ten z półki o temperaturze pokojowej. Pani ekspedientka okazała się bardzo miła i zaproponowała, że może włożyć butelkę do zamrażarki tylko musimy odebrać ją nieco później. Tak też zrobiliśmy. Sklepowa zastrzegła, że sklep zamyka o 19 i musimy o tym pamiętać żeby zdąrzyć.
Przyszliśmy niemal przed samym zamknięciem. Akurat ekspedientka myła podłogę, którą my niestety musieliśmy podeptać. Mina ekspedientki wyrażała z tego powodu niezadowolenie. Jednak swoim zachowaniem wobec nas nie wyraziła swojej złości. Wręcz przeciwnie, nawet życzyła nam udanego wieczoru.
Sklep obuwniczy oferujący obuwie dla dzieci. Z uwagi na planowany wyjazd nad morze, zaszliśmy do niego, aby obejrzeć ofertę letniego obuwia – sandały. Po wejściu do środka zostaliśmy przywitani przezz obsługę, która po krótkiej chwili do nas podeszła i zaoferowała pomoc. Po uzyskaniu informacji o poszukiwanym produkcje, pracownica zaproponowała przymierzenie kilku pozycji. Podczas przymiarki pracownica interesowała się przede wszystkim naszym dzieckiem, gdyż to właśnie dla niego był planowany zakup. Obsługa ciepło i bardzo miło się odnosiła do dziecka. Widać było, że zależy jej na tym, aby dziecko chciało mieć te buty i żeby rodzice zdecydowali się na zakup. Jest to bardzo dobre psychologiczne podejście. Wiadomo, że najlepszymi klientami są dzieci. Po dłuższej chwili zdecydowaliśmy się na zakup. Pracownica podczas zakańczania transakcji poinformowała nas, jak należy buty konserwować a także, jaki jest okres gwarancji. Muszę przyznać, że wrażenie pozostawione przez pracownika pozytywnie wpłynęło na naszą opinię dotycząca sieci Bartek. Minusem jest cena oferowanego obuwia, jednakże za jakość się płaci.
Sklep obuwniczy dla całej rodziny. Posiada ofertę, można powiedzieć, że na każdą kieszeń. Witryna sklepu oraz żywe kolory zachęciły nas do jego odwiedzin. Po wejściu zauważyłem obsługę, która zajmowała się innymi klientami. Oglądając ofertę spoglądałem na zachowanie się pracowników. Można śmiało powiedzieć, że są otwarci na klientów. Widać u nich zaangażowanie w wykonywana pracę. Dość chętnie udzielają informacji na zadane pytania przez klientów. Podczas rozmowy z nimi, pracownicy starają się patrzeć im w oczy oraz uśmiechają się. Obsługa jest zadbana. Nie posiada zbyt mocnego makijażu. Nie mogliśmy skorzystać z pomocy obsługi, gdyż przez cały czas zajęci byli obsługą innych klientów.
Piątkowe popołudnie w Zamościu, słoneczne i ciepłe nastrajało i zachęcało do odwiedzenia zamojskiej starówki i skorzystania z oferty przygotowanej przez zamojskich restauratorów. Naszym celem okazała się być restauracja "Skrabiec wina", na ul. Staszica 27. Bez większych problemów z grupą przyjaciół odnaleźliśmy wolne miejsce. Po chwili podszedł kelner i przyjął nasze zamówienie, na które nie czekaliśmy długo. Piwo jakie zamówiliśmy, było zimne, wręcz idealne na gorący wieczór. W między czasie moi przyjaciele postanowili zamówić pizze. Fakt faktem ruch na starówce był spory, w sąsiedzctwie odbywał się zlot starych motocykli, ale w obrębie ogódka nie było wielu gości. Na pizze czekaliśmy ponad normalny czas oczekiwania. Poza tym, jeden z obecnych ze mną kolegów zamówił kolejny trunek w postaci piwa, na które się jednak nie doczekał, a nikt z obsługi nie był chętny do podejścia do naszego stolika, chociażby zapytać, czy czegoś nie potrzebujemy. Jednym słowem: personel ruszał się jak muchy w smole, dbając o jednych klientów, a zapominając o drugich. Szkoda, gdyż lubię to miejsce, ze względu na jego charakter i klimat... Ale w tej sytuacji należałoby się zastanowić nad zmianą miejsca....
Bardzo czyste otoczenie stacji, wewnatrz sali sprzedaży. Bardzo czysta i odpowiednio wyposażona toaleta / mydło, ręczniki jednoraz., papier/. Pracownik obsługujący profesjonalnie poinformował o dodatkowej ofercie ORLEN / zasady, nagrody/. Miła i szybka obsługa przez kasjera z nr 17. Byłem mile zaskoczony. Słowa uznania.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.