Chciałem opisać nie tyle samą bibliotekę, co elektroniczny system obsługi OPAC. Dzięki niemu można zalogować się na swoje konto z każdego komputera mającego dostęp do sieci. Pozwala on na przeszukiwanie baz danych zawierających wszystkie wydawnictwa dostępne w danej bibliotece w trybie on-line. Książki można zamówić jak i zarezerwować. Jeżeli nikt nie zarezerwował książki, którą akurat wypożyczyliśmy, to można za pomocą opcji prolongata przedłużyć termin zwrotu. Do systemu można zalogować się jako anonim. Umożliwia to przeszukiwanie katalogów. Przydaje się ta możliwość, gdy nie mamy przy sobie karty. System jest bardzo funkcjonalny i dzięki niemu oszczędza się mnóstwo czasu.
Z firmą współpracuje już kila lat. Zaczęło się od tego, że regularnie wprowadzałem do systemu moje obserwacje. Otrzymałem pierwsze płatne zlecenie. Po jego wykonaniu, zaczęły przychodzić następne. Każde zlecenie przed zaakceptowaniem jest propozycją dla nas ze strony firmy. Dopiero, gdy zapoznamy się ze scenariuszem badania, terminem, miejscem, to od nas zależy czy potwierdzimy jego wykonanie. W razie jakichkolwiek problemów z badaniem, zawsze podany jest numer do koordynatora badania i wystarczy się z nim skontaktować, by rozwiać wszelkie wątpliwości. Raport z badań wypełnia się na stronie, za pomocą pewnego rodzaju formularzu. Zapłaty za badania realizowane są w terminach zgodnych, podanych w instrukcji badania. Badania są różnego rodzaju, więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Należy dodawać własne spostrzeżenia, a na pewno otrzyma się płatne zlecenia.
Dziękujemy Ben, obiecujemy że nie spoczniemy na laurach. Jeśli pozwolisz będziemy przesyłać linka do Twojej obserwacji wszystkim niedowiarkom, którzy chcą zostać audytorami i badać wielkie korporacje, a nie potrafią lub nie chcą napisać kilku słów bez scenariusza, na temat swoich własnych obserwacji jakości obsługi. Pozdrawiamy i życzymy wielu sukcesów!
Pierwsza sprawa dotyczy...
Pierwsza sprawa dotyczy strefy przed wejściem, czyli otoczenia sklepu. Dziś wyglądała ona jak jedno wielkie wysypisko śmieci. Nie sposób zliczyć dziesiątki papierków, paragonów i innych śmieci, które były dosłownie wszędzie. Gdy robiłem zakupy, co chwilkę słyszałem tajemniczy dzwonek. Okazało się, że to klienci dzwonią, aby ktoś przyszedł na stoisko alkoholowe i ich skasował, gdyż w Lidlu tak to właśnie się odbywa. Stojąc przy kasie spotkała mnie niecodzienna sytuacja. Słyszę, że ktoś używa wulgarnych słów. Padają sformułowania typu „k… mać, i co chwilę słowo k..”. Ton wypowiedzi bardzo głośny. Obok mnie stały dwie małe dziewczynki. Odwróciłem się zobaczyć, kto jest taki perfekcyjny z łaciny. I co widzę ?, ochroniarza, który stał tuż obok, rozmawiał ze znajomymi i to właśnie z jego ust padały te wulgarne słowa. Dodam, że ochroniarz to wysoki, chuderlawy pan, o blond włosach. Nic więcej już chyba nie muszę dodawać.
Rzecz, której nie lubię, czyli tankowanie paliwa. Stacje wybieram z prostego względu, mam do niej najbliżej. Ostatnio zauważyłem, że gdy tankuje właśnie na niej tą samą ilość paliwa, co gdzie indziej, to starcza mi na dłuższe jeżdżenie. Paliwo jest na Statoil zdecydowanie droższe, niż na innych stacjach, ale widocznie bardziej wydajne. Gdy płaciłem pracownik zapytał mnie o kartę Premium. Tak się składa, że brat zbiera punkty i miałem ja przy sobie. Zapytałem pracownika, gdzie mogę zobaczyć, jakie są nagrody. Dowiedziałem się, że na stronie internetowej programu. W domu sprawdziłem, co oferują. Właściwie sprawdzając stan mojego konta, nie stać mnie na żadną nagrodę. A przepraszam, na jakiegoś hot-doga, czy kawę. W programie brat uczestniczy już grubo ponad rok. Po krótkiej analizie można jasno stwierdzić, że zwykły kierowca, tankujący od czasu do czasu może zapomnieć o nagrodach. Przelicznik 1 punkt za 3 zł wydane sprawia, że tankując raz na jakiś czas nie zdobędzie się wielu punktów. W programie szanse mają firmy czy osoby prywatne, które funkcjonują dzięki transportowi. Oni duża tankują, to i punkty im się nazbierają. Dla zwykłych kierowców ten program nie ma sensu.
Do lekarza wybrałem się po skierowanie do specjalisty. W przychodni zaszła pewna pozytywna zmiana. Mianowicie na ścianie został zamontowany mały telewizor z ofertą na kartę. Telewizor jest tak zamontowany, że widać obraz z każdego miejsca. To bardzo dobry pomysł, aby czekanie na swoją kolej się nie dłużyło. Jeszcze nigdzie w innych przychodniach z czymś takim się nie spotkałem. Teraz już nie będę się nudził w poczekalni, kierując wzrok w niewiadomym kierunku. Jest jeszcze możliwość poczytania gazetek reklamowych, których w przychodni nie brakuje. Są umieszczone w specjalnej gablocie. W przychodni jak zawsze czysto. Recepcjonistka szybko mnie zarejestrowała, i po chwili zaniosła już moją kartotekę do gabinetu lekarza. W gabinecie spędziłem dwie minuty. Szybko przedstawiłem sprawę i natychmiast otrzymałem skierowanie. Obyło się bez zbędnych pytań.
Empik w Świdnicy jest mały, utworzony w dawnej księgarni. Zazwyczaj w empikach przy wejściu wita klientów ochroniarz, jednak tu go nie było. Prawdopodobnie nie jest zatrudniony żaden pracownik ochrony. Podłoga w salonie była czysta, na regałach panował porządek. Lada kasy również wyglądała na czysta i uporządkowaną.
Szukałem książki na prezent. Przy półkach z książkami zauważyłem pracownicę układającą tytuły na regale. Podszedłem i poprosiłem o pomoc w wyborze. Pracownica poświęciła mi uwagę, wypytała o czym myślałem, a następnie zaproponowała mi kilka tytułów. Dała mi sześć różnych książek, opatrując każdą krótkim komentarzem na temat treści, domu wydawniczego, ceny. Zwracała też uwagę na autorów i popularność poszczególnych tytułów.Pracownica była ubrana w empikowski T-shirt, miała przypięty identyfikator. Odeszła dopiero jak podziękowałem za pomoc i powiedziałem, że muszę się zastanowić.
Wybrałem jedną książkę i udałem się do kasy. Kasjer był ubrany zgodnie ze standardami empiku, miał też przypięty identyfikator. Zachowywał się uprzejmie. Sprawnie skasował towar, zaproponował mi reklamówkę, wydał paragon. Na koniec podziękował i grzecznie się pożegnał.
wybrałam się do salonu, by kupić telefon w ofercie mix, miałam przyjemność być obsłużona przez niezwykle uprzejmego i cierpliwego Pracownika. wybieranie trwało ok. 1,5 godziny, przez ten czas Sprzedawca służył pomocą, radą,był bardzo sympatyczny, nie okazał zdenerwowania, jestem pełna podziwu dla anielskiej cierpliwości tego Człowieka. a wybrany telefon jest świetny!
zapraszam do tego salonu!
Niedawno zlikwidowano placówkę mojego banku zaś w jego miejscu pozostawiono jedynie bankomat. Do bankomatu wchodzi się korzystając z czytnika karty.Dzięki temu wybierając pieniądze czuje się bezpieczniej i mam pewność, że nikt nie stoi z moimi plecami, nie widzi mojego pinu i nie wyrwie mi portfela. W pomieszczeniu z bankomatem panował straszny zaduch. Śmierdziało tam tak jakby ktoś ukrył tak kiszoną kapustę miesiąc temu. Na szczęście bankomat działał bez zarzutu. Często zdarza się, że jest nieczynny lub nie można robić wydruków. Dzisiaj nawet udało mi się wydrukować potwierdzenie transakcji.
Kolejnym minusem był stos wyciągów z bankomatu leżący na nim i walający się po podłodze. Bank oprócz wstawienie bankomatu powinien zadbać o czystość tego miejsca.
Wstąpiłam dziś do Biedronki w celu zakupienie chusteczek higienicznych. Kupuje zawsze całe opakowanie, ponieważ są one tani i dobre jakościowo. Na sklepie było sporo klientów, szczególnie przy dziale z pieczywem. Nie planowałam innych zakupów dlatego od razu udałam się na dział chemiczny. Moją uwagę przykuła promocja proszku do prania plus płyn do płukania gratis. Przy pudle z proszkami kłębiło się dużo klientów. Były czynne dwie kasy. Podeszłam do tej z mniejszą kolejką. Zauważyłam, że taśma na ladzie jest mokra jakby coś się tam wylało. Nawet nie kładłam na nią swoich chusteczek bo bałam się, że je zabrudzę. Kasjerka była miła. Przywitała mnie, zaproponowała reklamówkę i pożegnała mówiąc: "Dziękuje i zapraszam ponownie".
Poszłam do oddziału, który mieści się w mojej miejscowości w celu wyjaśnienia zadłużenia, odczekałam parę minut, gdyż była kolejka, w końcu nadeszła moja kolej, przedstawiłam pani Joannie pokrótce z czym mam problem, że dostałam monit informujący mnie o zadłużeniu kredytu, którego nie bram, pracownica poprosiła mnie o PESEL, wbiła do komputera nr umowy z pisma, które jej pokazałam i pojawiła się historia kredytu, pani J. trochę się zdziwiła, gdyż w nagłówku były wpisane dane mojego męża oraz moje, ale jako kredytobiorca czy pośrednik już nie pojawiłam się – zdziwiło ją to bardzo, nie wiedziała co ma zrobić, więc zadzwoniła na infolinie bankową i przedstawiła sprawę, pani po drugiej stronie słuchawki, powiedziała, że to nie jej problem, że mam „ja” sama zadzwonić do działu windykacji (bo on wysłał monit) i wyjaśnić tę sprawę, podano nr telefonu, pod który należy zadzwonić, pani Joanna podziękowała za rozmowę i zadzwoniła do działu windykacji, znowu nakreśliła w czym jest problem, przekazała mi słuchawkę i dowiedziałam się, że kredytobiorcą jest tylko mój mąż i tylko on powinien dostać ten monit, a nie ja, ale nadal nie umiała wyjaśnić, dlaczego ja widnieję w nagłówku tego kredytu, sprawdziła w bazie moje dane i męża, z zadowoleniem stwierdziła, że mam jeszcze inny kredyt w ich banku, no co ja, że wiem o tym, że ten z mężem braliśmy wspólnie w grudniu 2006 r. - tu znowu okazało się, że nie ma mnie w nagłówku kredytu, ale jestem jako kredytobiorca wraz z mężem, pani przejrzała skan umowy i stwierdziła, że w tym kredycie jestem – o czym doskonale wiedziałam, bo sama go brałam – żadna rewelacja, ponownie przeszła do poprzedniego kredytu (tego nie mojego z sierpnia 2008 r.) gdzie jestem i niby mnie nie ma, stwierdziła, że w skanie umowy nigdzie nie widnieję, nie ma mojego podpisu, że tego kredytu nie mam, też o tym wiem, pani nadal nie umiała tego mi wytłumaczyć, w końcu wpadła na wspaniały pomysł, powiedziała, że pewnie osoba, która podpisywała kredy zrobiła błąd, (nadmieniam, że te dwa kredyty były brane w różnych okresach czasu i w innych komisach, i u innych osób – więc jak to jest możliwe !!!! - oczywiście pani nadal utrzymywała, że to błąd pracownika, który podpisywał umowę, na co ja – że to nie możliwe, gdyż nie było mnie przy realizacji tej transakcji na co wskazują skany umowy, i że błąd nastąpił u nich w placówce, i zrobiła to osoba, która skanowała umowę – moja wersja nie została przyjęta do wiadomości – odniosłam wrażenie, że rozmawiałam z osobą niespełna rozumu), nie ukrywam, że ciśnienie poszło mi do góry, minął już kolejny kwadrans, mojego pobytu w banku i nic nie wskazywało, że szybko z tamtą wyjdę, zostałam poproszona o przekazanie słuchawki pracownikowi banku, pani J. też już była zniecierpliwiona, gdyż kolejka za mną wciąż rosła, usłyszała, że mam przyjść z mężem i przynieść te nasze umowy w celu zweryfikowania błędu – na co się oburzyłam, że nie będę tu przynosiła żadnych umów, gdyż skany tych dokumentów mają w banku, więc pani A. ma mi dać druk pisma (reklamującego), w którym mam opisać sytuację i przesłać do nich, a oni to wyjaśnią, też tak „biedna” pani A. zrobiła, żebym pisma już nie wysyłała pocztą tylko przyniosła do nich a oni przefaksują je do Wrocławia, przy przeglądaniu „tych” kredytów okazało się, że na moim koncie też mam zadłużenie, teraz to ja byłam w szoku, przecież płacę w terminie i z nadpłatą (wspomnę, że mój kredy jest w frankach szwajcarskich – a ostatnio waluty skaczą), przed płatnością kolejnej raty zaglądam na stronę www i biorę średni kurs z Narodowego Banku Polskiego i przeliczam go na złotówki, oczywiście nie płacę co do grosika, np. 123,2357zł tylko zaokrąglam o 10zł czy 15zł, np. 140 zł, więc nie rozumiałam powyższego zadłużenia, pani A. zapytała się skąd biorę kur walut, powiedziałam, że z NBP a pani uśmiechnęła się tylko i powiedziała, że powinnam ze strony Getin Banku, pokazał mi tabelkę stworzoną przez bank i kolejny szok, różnica pomiędzy NBP a Getin wynosiła powyżej 20 gr, nadal uśmiechnięta stwierdziła że bank ma prawo sam ustalać wysokość kursu, na co ja, że powinni informować o tym klientów przed podpisaniem umowy, kres mojej wytrzymałości dobiegał końca, ale stwierdziłam skoro już jestem tu tak długo (mijał już 3 kwadrans) to wykorzystam okazję i zmienię moje dane, gdyż zmieniłam nazwisko, a co za tym idzie i dowód osobisty, i tu znowu pani J. nie zabłysła swoją wiedzą, bo nie wiedziała jak ma to zrobić, zadzwoniła na infolinie i dowiedziałam się, że muszę wypisać prośbę - wniosek o zmianę danych, ksero dowodu i zapłacić za tą przyjemność 50zł, gdyż trzeba sporządzić aneks do umowy, a opłata jest zgodna z taryfikatorem banku, moje oburzenie nie miało granic, powiedziałam, że inne banki robią to na miejscu bez pisania jakichkolwiek pism, robią to pracownicy banku na podstawie mojego dowodu i bezpłatnie, i że im za to nie zapłacę, i w takim razie moje dane zostaną „po staremu”, zebrałam wszystkie moje papiery, dokumenty i wyszłam.
Musiałam na chwilę wyskoczyć z pracy do apteki kupić kwas foliowy. Apteka mieszcząca się w C. H. SAS niedawno przeszła remont. Właściwie jest czynna dopiero od początku tego tygodnia.
Remont oczywiście korzystnie wpłyną na wystrój apteki. Całość wygląda bardzo nowocześnie i sterylnie. Zmienił się również jej układ. Wcześniej leki były jedynie po stronie farmaceutek, czyli za ladą. Teraz ustawiono regały po stronie klientów. Wygląda tak jakby była to samoobsługowa apteka, ale jednak tak nie jest. Jest to dosyć ciekawe rozwiązanie bo stojąc w kolejce można przeglądać sobie leki. Akurat ja stałam niedaleko działu z witaminami, z produktami do pielęgnacji skóry i włosów. Dzięki temu zdecydowałam się na zakup Skrzypowity.
Idąc do tej apteki zawsze liczę się z dużą kolejką. Tak było i tym razem. Czynne były dwa stanowiska i przy każdym z nich stał sznurek ludzi. Dodam również, że kolejka nie ma ładu i składu. Klienci tworzą nawet po trzy kolejki do jednego stanowiska. Nie wiem skąd to się bierze, ale to już chyba wina klientów.
Galeria jest ok,ale zachowanie panów obsługujących wyjazd z parkingu podziemnego pozostawia wiele do życzenia.Specjalnie się nie spieszą,żeby oczekującemu na wyjazd skończył się czas i dopłacił za następną godzinę którą przekroczył(albo i nie) o dosłownie 1 minutę choć wyjeżdzając wcześniej przy sprawnej obsłudze na pewno by zdążył i nie jest to tylko moja uwaga ale już kilku znajomych się z tym spotkało.!!! Osobiście mam gdzieś te 3zł,ale chodzi o zasadę.Z normalnego parkingu zawsze jest te 5-10min dodatkowego czasu na wyjazd,ale tu najwidoczniej nie zależy nikomu na klientach.
W dniu dzisiejszym udałam sie do biura maklerskiego w PKO SA w Nysie. Pan który mnie obsłuzył był bardzo uprzejmy .Wykazał dużo cierpliwości w stosunku do mojej osoby. Jestem bardzo zadowolona z obsługi .Odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. Rano gdy wykonywałam yelefon do Banku aby dowiedzieć się godziny otwarcia Pani specjalnie pobiegła piętro niżej aby udzielić mi informacji .
Ośrodek położony w rewelacyjnym miejscu. Bardzo czyste jezioro, wokół las, cisza i spokój. Jest plac zabaw dla dzieci. W trakcie mojego pobytu czyniono przygotowania do rozstawienia ogromnego rozporowego basenu dla dzieci tuż obok stolików pod parasolami. Dla osób z dziećmi to komfortowa sytuacja. Do ośrodka można zabrać też swojego pieska. Są kajaki, łódki i rowery wodne, a dla bardziej wymagających – masaż, solarium i jaccuzzi.
Obsługa miła i uśmiechnięta. Jedzenie pyszne i ładnie podane. Sztućce i naczynia idealnie czyste.
Wystrój sal wykonany z ogromnym gustem i smakiem – ciekawe dekoracje, kompozycje i rośliny.
Domki niezbyt blisko siebie, więc każdy ma zapewniony „własny” kawałek trawnika. Wewnątrz, zależnie do wybranego standardu, różne wyposażenie. I to się chwali – zależnie od zasobności kieszeni można wybrać coś dla siebie. Niezależnie jednak od standardu w domkach czysto i schludnie.
W ośrodku w widocznym miejscu wyłożona jest księga wpisów - nie znalazłam w niej nic negatywnego. Same pochwały i podziękowania.
Postanowiłem kupić dla mamy prezent na urodziny, a że lubuje się ona w złocie poszedłem do sklepu jubilerskiego. Po przejrzeniu bardzo bogatego asortymentu wybrałem łańcuszek z wisiorkiem. Ponieważ moja mam mieszka na 2 końcu Polski, przesyłka miała zostać wysłana na jej adres wraz z bilecikiem. Paczka doszła na umówiony dzień mama zadowolona.Sklep ma bardzo szybką i kompetentną obsługę:-)O każdym kroku realizacji zamówienia byłem powiadomiony osobnym mailem, nie musiałem zatem nic a nic zastanawiać się , co dzieje się z moim zamówieniem. Towar zamówiłem w poniedziałek , a w środę już mama miała go w rękach. Bardzo spodobał się mamie sposób opakowania:-))))) otwierała kolejną kopertę za kopertą....aż w końcu... to budziło coraz większą ciekawość:-))))) i dzięki temu nic się nie zniszczyło w czasie podróży:-)A na dodatek towar odpowiadał temu , co zakupiłem w sklepie - zatem jestem bardzo zadowolony:-)
obsuga bardzo miła oraz bardzo dobre kebaby syte pomieszczenie małe ale czyste pracownicy mimo duzych zamowien wyrabiaja sie tylko co mi nie odpowiedało to wc ponieważ było brudno no i znajuje sie blisko kuchni ale polecam naprawde dobre maja tam jedzienie mimo małego miejsca ale warto odwiedzić samo tam bede chodzic
Znów na zbliżający się okres wakacyjny postanowiłem zakupić nowy plecak podróżny. Nie wiele myśląc wszedłem do sklepu internetowego Presto.To już mój drugi zakup w tym sklepie, teraz skorzystałem z zakupu za pośrednictwem poczty. Co do szybkości obsługi OK, towar był na trzeci dzień. Zakupiłem Plecak i jestem z niego zadowolony gdyż tego typu produkt firmy np. Campus jest trzy krotnie droższy. Jakość przyzwoita wentylacja pleców, szeroki i wygodne szelki. W czasie zakupu dostałem dwa e-mail z potwierdzeniem dokonania zakupu i z informacją o wysyłce. Kontakt telefoniczny na wysokim poziomie do 20.00, to jest ważne bo przed zakupem można porozmawiać o tym produkcie z Konsultantem. Polecam ten sklep i sam będę korzystał z ich usług, bez obawy wiedzą co robią
28 czerwca złożyłem zamówienie na towar, który wg informacji na stronie sklepu miał zostać wysłany w ciągu 24 godzin. Tego samego dnia zapłaciłem za zakup poprzez Płatności.pl i otrzymałam potwierdzenie przyjęcia zamówienia z datą dostawy przewidzianą na 30 czerwca.
Czekałem sobie więc cierpliwie, raz po raz logując się na stronie i sprawdzając status transakcji, który dziwnym trafem się nie zmieniał. Dopiero 30 czerwca otrzymałem mail od sklepu z informacją o opóźnieniu w realizacji zamówienia z powodu \"opóźnienia dostaw od naszych dostawców\". W tej sytuacji sklep dał mi do wyboru 2 opcje: rezygnację z zamówienia lub wydłużenie czasu oczekiwania do ok. 1 tygodnia w celu \"wyjaśnienia dostępności brakującego towaru\". Ponieważ zależało mi na przedmiocie zdecydowałem się na drugą możliwość, po to tylko by dziś rano otrzymać wiadomość o anulowaniu zamówienia w związku z brakiem towaru u dostawców.
Łagodnie mówiąc jestem rozczarowany i nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na zakupy w tym sklepie. Jedynym \"plusem\" w tej sytuacji jest fakt, że pieniądze zostały automatycznie zwrócone na moje konto bankowe.
Co z tego, skoro w międzyczasie przegapiłem okazyjną ofertę innego sklepu, czekając na nieistniejący towar...A gdybym tak kupował coś na prezent? Niestety nie polecam tej księgarni.
Odwiedziłam sklep Obi w Kielcach z zamiarem zakupu kosy elektrycznej.Najpierw zaczęłam od obejrzenia asortymentu choć nie specjalnie się na tym znam chciałam porównać parametry wyeksponowanych kosiarek, ceny, wygląd itd. Bardzo szybko pojawił się pan z obsługi i zaprpopnował pomoc w wyborze odpowiedniego sprzętu. Opowiedział mi o możliwościach tego typu kos, jakie powierzchnie będą odpowiednie, gdzie nie należy używać,na co zwracac uwagę, jaką mieszankę paliwową użyć i w jakich proporcjach, opowiedział o dwóch rodzajach ostrzy, jak o nie dbać jak konserwować itd. W ciągu kilku naprawdę minut dowiedziałam się mnóstwo rzeczy na temat czegoś co dla mnie było tylko czymś co posłuży mi do wykoszenia podwórka. Pan przekazał mi olbrzymią wiedzę dzięki której mam pewność że sprzęt posłuży mi klika sezonów. Oczywiście nie muszę zaznaczać że kupiłam kosę. Świetna obsługa imponująca wiedza bardzo miło i kompetentnie.Polecam.
Plus za ofertę cenową ale szkoda że tylko produkty "z gazetki" są w dobrej cenie. Plus za zaproponowanie TV z przyszłej gazetki mimo że jeszcze nie obowiązywała. Minus za "znakowanie" towarów, tzn telewizory miały naklejki czerwone, zielone...według mnie jest do żenada dla sklepu choć dla spostrzegawczego klienta to jest nawet plus ;) przynajmniej wiadomo czego unikać. Sprzedawca trochę obojętny wobec klienta i bardzo "mądry" tzn przemądrzały co być może klienta o małej wiedzy na temat produktu zachęci ale mającego jakąkolwiek wiedzę już stanowczo zniechęca do jakiejkolwiek rozmowy.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.