Kurcze Pieczone to budka z jedzeniem, która znajduje się przy sklepie Kaufland. Można w niej dostać kurczaka z rożna, różnego rodzaju zestawy obiadowe, hot - dogi, zapiekanki itd. Ceny są do zaakceptowania. Pani z obsługi bardzo, bardzo miła. Zrobiła bardzo pyszny obiadek. Od czasu do czasu warto skorzystać, bo jedzonko jest przepyszne.
Ze spisem podręczników na przyszły rok szkolny postanowiłam zorientować się w cenie książek w poszczególnych księgarni. Jednym z odwiedzonych przeze mnie miejsc, była Księgarnia Podlaska. W sklepie pojawiłam się przed południem, aby uniknąć kolejek. Kiedy weszłam do sklepu było tam zupełnie cicho, jakby nikogo nie było. Wchodząc dalej zobaczyłam pracownika siedzącego na krześle ustawionym między regałami czytającego książkę. Na chwilę podniósł na mnie wzrok po czym wrócił do lektury. Pomyślałam, że poradzę sobie sama i postanowiłam mu nie przeszkadzać. Przeliczyłam swoje możliwości, ponieważ ciężko mi było wyszukiwać podręczniki według autorów. Nie wiadomo skąd wyrosła przede mną pani z obsługi. Zapytała w czym może pomóc. Chętnie przejęła ode mnie spis i spełniła moją prośbę wpisania cen obok podręczników. Kiedy zapytałam o rabat, odpowiedziała, że zaprasza do zakupów a jakaś promocja zawsze się znajdzie. Trochę enigmatycznie to zabrzmiało...W ofercie księgarni nie było kilku pozycji ze spisu a sklepowa obiecała, że księgarnia uzupełni braki przy najbliższej dostawie.
Jeśli chodzi o porządek w księgarni to oceniam go jako wzorowy. Na regałach nie było śladów kurzu, natomiast książki były poukładane jak od linijki. Przyznam, że mnie to zdziwiło bo zazwyczaj w księgarniach spotykałam się z nieładem na półkach. A tu miłe zaskoczenie.
Czasem zaglądam do tego sklepu ze względu na niskie ceny. Niestety w przypadku tego sklepu niska cena równa się niska jakość.
Kiedy weszłam tam w sobotę, w sklepie znajdowało się sporo klientów. Jedna pani z obsługi znajdowała się przy kasie natomiast druga chodziła po sklepie. Obie miały na sobie firmowe różowe koszulki. Ich wygląd był schludny i nie budził zastrzeżeń. Ubrania na wieszakach były uporządkowane i wszystko było w jak najlepszym porządku. Natomiast ubrania znajdujące się w koszach były wymieszane, nieposkładane. Jednym słowem panował tam jeden wielki bałagan. W jednym z koszów znalazłam zwykłą, bawełnianą koszulkę w promocyjnej cenie. Niestety nie mogłam znaleźć interesującego mnie rozmiaru. O pomoc zwróciłam się do sprzedawczyni. Chętnie podeszła do mnie i wyszukała bluzkę. Kiedy mi ją oddała zaczęła układać ubrania. Natomiast ja podeszłam do kasy. Nie było kolejki więc zostałam obsłużona bardzo szybko. Kasjerka podziękowała mi za zakup i z uśmiechem pożegnała się ze mną.
Szkoda, że na samym początku musiałam się rozczarować brakiem koszyka. Klienci muszą się zadowolić tylko wózkami, a przecież nie każdy robi tak duże zakupy, które wymagają korzystania z wózka. Kaufland w Kwidzynie jest ogromny! Od samego wejścia na halę ma się wrażenie, że można dostać oczopląsu. Towarów na półkach jest mnóstwo i moim zdaniem aż za dużo. Ciężko znaleźć to, co nas akurat interesuje. Poza tym regały są dziwnie po sklepie porozstawiane, w sklepie są dziwne przejścia, zakręty, zakamarki. Przyznam się, że nie wiedziałam, gdzie jest wyjście, w którą stronę iść do kasy. Tak wielkie sklepy nie są dla każdego. Plusem jest fakt, że ceny były przystępne, a hala była czyściutka i nie było w niej tłoku.
Ze względu na upał a może trochę z lenistwa postanowiłam pojechać ze szkoły na PKP taksówką. Jakiś czas temu dostałam kartę lojalnościową od tej korporacji, dlatego zdecydowałam się zamówić taksówkę właśnie z Halo Taxi. Dodzwoniłam się bez problemów. Telefon odebrała sympatyczna dyspozytorka, która obiecała od razu wysłać taksówkę pod wskazane przeze mnie miejsce. Była godzina 16.25, pomyślałam że najpóźniej za 10 minut taryfa powinna dotrzeć. Minęło 20 minut. Stałam pod szkołą i wypatrywałam taksówki. Zostało mi już niewiele czasu do pociągu i obawiałam się, że nie zdążę kupić biletu. Już miałam dzwonić do dyspozytorki, kiedy w końcu taksi pojawiło się na horyzoncie. Podjechał rozklekotany, stary polonez. Dziwię się, że korporacje pozwalają, aby takie auta psuły ich wizerunek. Usiadłam z tyłu auta na włochatej tapicerce. Nie chciałam nawet myśleć co może kryć się pod długim, zakurzonym włosiem tapicerki. Całokształt dopełniał unoszący się w aucie zapach papierosów. W samochodzie oczywiście nie było klimatyzacji, więc kierowca otworzył wszystkie okna. Podczas jazdy trochę wiało mi po głowie. Kierowca starał się rozpocząć jakąś rozmowę. Skończyło się na tym, że ponarzekaliśmy na upał i pogawędka się ucięła. Podróż nie była długa, więc zapłaciłam jedynie 9 zł. Z taksówki wysiadałam szczęśliwa, że to już koniec. Tym bardziej, że zdążyłam na pociąg.
W związku z pojawieniem się nowej płyty mojego ulubionego zespołu postanowiłam skorzystać z usług strony internetowej Empiku, aby zarezerwować sobie tą płytę i ściągnąć ją do pobliskiego tradycyjnego Empiku.
Strona internetowa Empiku jest bardzo przejrzysta. Bez problemu poruszam się po poszczególnych opcjach. Bardzo łatwo można wyszukać pożądane produkty.
Często zaglądam do niej również w celach kulturalnych. Klienci na bieżąco informowani są o nowościach na rynku. Można przeczytać recenzje książek oraz podzielić się swoimi spostrzeżeniami z innymi czytelnikami.
Empik przyciąga klientów poprzez oferowane promocje. Zakupy zrobione drogą internetową są niższe od towarów na półkach Empiku nawet o 10 zł.
Po złożeniu zamówienia, miałam możliwość sprawdzać jaki jest stan mojego zamówienia. Kiedy towar był już na miejscu tzn. w wybranym przeze mnie Empiku, otrzymałam o tym wiadomość drogą mailową. Wszystko odbyło się w bardzo krótkim czasie i nie musiałam pokrywać żadnych dodatkowych kosztów zamówienia przez Internet.
Gramofon jest to jedna z bialskich lokali. W dzień przyjemna klubokawiarnia, w nocy zamienia się w dyskotekę. W ubiegłą sobotę wybrałam się tam około 21 właśnie na dyskotekę. Wejście na imprezę kosztuje 10 zł, zaś dla studentów 5 zł. Uważam, że jest to dobra oferta cenowa, a zarazem chwyt reklamowy przyciągający rzeszę studentów. Kiedy z grupą znajomych przyszliśmy do Garmofonu, przed kupieniem biletów wstępu chcieliśmy najpierw sprawdzić jaki klimat panuje w środku. Ochroniarz zaproponował, że dwie osoby z naszej grupy mogą zejść na dół i sprawdzić co się dzieje. Tak też zrobiliśmy. Kiedy nasza delegacja wróciła, zdecydowaliśmy się wejść do środka. Była to dobra decyzja.
Niestety mimo niewielu klientów wszystkie stoliki były zajęte. Nasza grupa liczyła 6 osób, więc na doczepkę do czyjegoś stolika raczej nie mieliśmy szans. Postanowiliśmy stać przy barze. Zamówiliśmy piwa, których cena nie była zbyt wygórowana.(5 zł). W menu Gramofon posiada sporą ilość drinków, kaw, herbat. Kuchnia po 22 jest zamknięta, zaś pracownicy odsyłają klientów na górę do baru Fast-Food Gramofon.
Kiedy staliśmy przy barze barman zaproponował, że zaraz zorganizuje nam jakiś stolik. I tak też się stało. Wyniósł nam z zaplecza stolik i krzesła. To był bardzo miły gest z jego strony.
Lokal powstał niedawno. Ma bardzo gustowne wnętrze. Łazienka bardzo stylowa, utrzymana w czystości. Ma ona charakter koedukacyjny i jest jedyna w lokalu więc czas oczekiwania na skorzystanie z niej jest bardzo długi.
Po 24 zrobiło się tłumnie. W Gramofonie jest niewiele miejsca do tańca, dlatego ciężko było wywalczyć kawałek podłogi. Muzyka rewelacyjna, na wieczór zostali zaproszeni jedni z najlepszych DJ w Polsce. W trakcie dyskoteki czekała na nas niespodzianka w postaci pojedynku hiphopowego gwiazd, które tego dnia wystąpiły na koncercie z okazji Dni Białej Podlaskiej. Jeszcze kilka godzin wcześniej wykonawców widziałam z daleka na wielkiej scenie, a potem w Gramofonie dali koncert na żywo. To był naprawdę niesamowity wieczór!
Parking przed sklepem jest straszny. Ciasno i ciężko wywinąć samochodem. Ludzie pchają się nie wiadomo gdzie, mimo, że widać, że ciężarówka przyjechała z dostawą i warto byłoby zostawić dla niej miejsce. W sklepie też tłoczno, ale nie ma się wrażenia, że ludzie wchodzą na siebie. Na półkach porządek, regały poustawiane w dobrej kolejności. Poza tłokiem na parkingu, nie mam do tej Biedronki żadnych zastrzeżeń.
Już prawie 10 lat jestem stałą klientką PKP. Codziennie dojeżdżam do pracy, dlatego bardzo dużą rolę przywiązuje do usług oferowanych przez PKP. Uważam, że przede wszystkim pociągów jeździ zbyt mało i zbyt rzadko.
Mam przyjemność wracać z pracy pociągiem międzynarodowym spółki PKP Intercity. Na przestrzeni lat zauważyłam znaczną poprawę usług PKP Intercity. W związku z modernizacją linii kolejowej pociągi jeżdżą znacznie szybciej. Jeszcze rok temu droga do pracy zajmowała mi ponad godzinę, dziś ten czas ogranicza się do 25 minut.
Wagonów PKP niestety nie zmieniano od bardzo dawna. Niektóre składy są bardzo zniszczone. Nieestetyczne grafitti na zewnątrz, brudne siedzenia w środku, toalety, do których lepiej nie wchodzić- to tylko niektóre atrakcje PKP. Oczywiście nie jest tak zawsze. Zdarzają się składy czyste, z pustymi śmietniczkami, czystymi zasłonkami i przejrzystymi oknami. Niestety tych pierwszych jest zdecydowanie więcej.
Jak już wspomniałam pociągi jeżdżą rzadko. Często mają opóźnienia. Te, które jeżdżą dłuższymi trasami opóźniają się nawet kilka godzin.
Wiele do życzenia pozostawia również informowanie podróżnych o zmianie rozkładów jazdy. Często podróżni dowiadują się o zmianie w dniu jej wystąpienia. Nawet w punktach informacyjnych na dworcach ciężko otrzymać niezbędne .informację. Kolejki w kasach biletowych są bardzo długie, tłumy ludzi podróżują pociągami a pkp zabiera pociągi bo kolej jest rzekomo nierentowna.
Jeśli chodzi o ceny to zauważyłam pewną zależność. PKP opłaca się jeśli wybieramy się w daleką podróż, natomiast jeśli chcemy przejechać do 100 km, wówczas lepiej skorzystać z usług PKS. Jednym słowem im dalej jedziesz tym mniej płacisz. PKP Intercity stara się zmienić swój wizerunek drogiego środka transportu poprzez wprowadzanie różnych promocji. Są to na przykład bilety weekendowe, bilety rodzinne, zniżka na przejazd do 26 lat. Owe zmiany są bardzo pocieszające, być może z czasem doczekamy się lepszego dbania o klienta przez PKP.
Dzisiaj odwiedziłam nowo otwarty sklep w naszym mieście .Na wstępie z szokowało mnie wiadro z brudną wodą. Następnie zachowanie obsługi było skandaliczne Głośny śmiech ,wrzaski nawoływania , nie zrobiło na mnie dobrego wrażenia.Może sklep jest ładny ale ja napewno szybko do niego nie wrócę.Zakupy zrobiłam gdzie indziej . A szkoda .
Apteka czysta i zadbana. Odwiedziłam ją tylko raz i raczej następnym razem wybiorę inną. Kolejka tego dnia była niemiłosierna, ale skróciła się w jednej sekundzie, kiedy jeden z klientów zapytał, czy można płacić kartą. A nie można. Moim zdaniem, jest to ogromny minus; to dziwne, że apteka nie honoruje transakcji płatniczych. Dobrze chociaż, że panie farmaceutki są bardzo miłe.
W ciągu swoich studiów byłam częstą klientką tego punktu. Powodem mojej lojalności była zarówno dogodna lokalizacja jak i najniższe ceny w mieście na drukowanie i ksero. Kiedy musiałam wydrukować i oprawić swoją pracę dyplomową, od razu wiedziałam, która firmę mam wybrać.
Kiedy weszłam do punktu w kolejce stały dwie osoby. Na szczęście robiły one jedynie papiernicze zakupy, dlatego mój czas oczekiwania w kolejce był minimalny. Tym bardziej, że na sklepie były aż trzy osoby z obsługi.
Pani, która zajęła się moją obsługą była bardzo miła. Otworzyła moją pracę w Wordzie i razem ze mną przeglądała poszczególne strony w poszukiwaniu błędów. Gdy wyłapałyśmy jakąś literówkę albo "bękarta" na stronie, od razu poprawiała pracę. Kiedy wszystko zostało sprawdzone, pani zaczęła drukować moją pracę. Później jeszcze raz wszystko przejrzała w poszukiwaniu błędów. Doradziła mi również przy wyborze okładki i poleciła ozdobić oprawę metalowymi okuciami. Przygotowała mi również nadruk na wersję elektroniczną pracy. Jakość obsługi oceniam bardzo wysoko, sklepowa bardzo mi pomogła i poświęciła mi dużo czasu.
Jeśli chodzi o wygląd punktu ksero uważam, że lokal jest zdecydowanie za mały. Często zdarza się, że klienci nie mieszczą się w lokalu i muszą stać w kolejce na dworze. W środku zawsze panuje ścisk i zaduch. Materiały do drukowania, okładki prac, artykuły papiernicze, różne urządzenia- to wszystko jest ustawione zbyt blisko siebie, przez co ma się wrażenie nieporządku.
Moim zdaniem firma powinna zainwestować w większy lokal.
Apteka znajduje się w trochę staromodnym lokalu, ale dodaje jej to uroku. Panie bardzo sympatyczne, potrafiły doradzić, co będzie lepsze. W aptece można płacić kartą, co jest ogromnym plusem. Nie podobało mi się jednak ustawienie leków i całej reszty asortymentu na półkach. Ciężko było mi się w tym wszystkim połapać i szczerze mówiąc, było za daleko, by cokolwiek dojrzeć. Poza tym jednym minusem, apteka jest godna polecenia.
W związku z tym, że zostało mi ponad pół godziny do pociągu a w brzuchu kiszki grały marsza, postanowiłam wstąpić do pobliskiego baru, aby coś przekąsić. Lokal jak to bywa na dworcach, odbiegał nieco od standardów. Bardziej przypominał bar mleczny niż restaurację.
Wewnątrz znajdowało się około 10 czteroosobowych stolików. Na każdym z nich były pozostałości jedzenia poprzednich klientów. Serwetek nie było ani na stolikach, ani przy barze. Musiałam użyć swoich chusteczek higienicznych, aby uprzątnąć sobie stolik.
Menu baru jest ograniczone do około 20 pozycji. W większości są to dania typu fast-food lub różne rodzaje zup.
Kiedy weszłam do lokalu siedziały tam jedynie dwie osoby. Złożyłam zamówienie, które w błyskawicznym tempie zostało przygotowane. Zamówiona zapiekanka była bardzo dobra, z dużą ilością dodatków. Cena również zadowalająca, zapłaciłam jedynie 3zł. Inne pozycje z menu również były tanie, od 3 do 10 zł.
Obsługująca mnie pani, totalnie nie nadawała się do obsługi klienta. Kiedy składałam zamówienie, miała ton głosu jakby miała mi za złe, że postanowiłam coś kupić. Podobnie było kiedy wołała mnie po zapiekankę. Nie da się oddać jej głosu, ale był to skrzeczący krzyk: ZAPIEKAAANKA!!!! Moim zdaniem nie musiała krzyczeć na cały dworzec. W lokalu było dosyć cicho, ponieważ razem ze mną było jedynie trzech klientów.
Ogólne wrażenie z mojej wizyty bardzo słabe. Jak już wspomniałam jedynym plusem była smaczna i tania zapiekanka. Natomiast czystość i obsługa to zdecydowane minusy.
Będąc w Siedlcach na zakupach, dla ochłody postanowiłam wstąpić na lody do cukierni. Wybrałam Cukiernię Wójcik, ponieważ jest to znana i sprawdzona marka na moim lokalnym rynku. Kolejka w sklepie była dosyć spora, około 6 osób. Miałam więc czas na wybór konkretnego zamówienia. Zdecydowałam się na lody gałkowe. Cukiernia w swojej ofercie posiada również: słodkie pieczywo, ciasta, lody gałkowe, lody włoskie oraz rurki. Ceny są standardowe. Za gałkę lodów zapłaciłam 1,50 zł.
Kasjerka miała na sobie firmowy fartuch i czepek na głowie. Klientka przede mną zamówiła rurki z kremem. Kasjerka przy napełnianiu rurek zabrudziła sobie kremem twarz. Wyglądała komicznie. Obsługiwała ludzi z twarzą w kremowe piegi.
Lokal cukierni jest niewielki. Wewnątrz znajduje się jeden stolik dla klientów. Lody podawane są do specjalnej foremki razem z serwetkami (których jest pod dostatkiem). Lada mimo specyficznego, kruszącego się towaru była czysta bez żadnych okruchów.
Lubię robić zakupy w tym sklepie za względu na dogodną dla mnie lokalizację. Uważam również jest on dobrze zaopatrzony. Zawsze znajduje tam interesujące mnie produkty, w cenach nie raz niższych niż w supermarketach. Jest tam również stoisko z wędlinami. Jest tam bardzo duży wybór, dostawy są codziennie, zaś mięso smaczne i zawsze świeże. Bardzo dużym plusem jest również stoisko z ciastami domowej roboty. Ciasta są wyśmienite i smakiem nie różnią się od domowych wypieków.
Sklep jest zazwyczaj czysty, choć ostatnio zauważyłam sporą ilość paragonów na podłodze niedaleko kas. Również koszyki dla klientów leżą w nieładzie. Ale to też jest duża wina kupujących.
Ważnym aspektem, dla którego wybieram ten sklep są również atrakcyjne promocje. Ostatnio wybierając się na grilla z dużą ilością osób, postanowiłam kupić dwie zgrzewki promocyjnego piwa Perła Export. Kiedy dotaszczyłam ciężkie zgrzewki do kasy okazało się, że z dokonaniem zakupu jest problem. Kasjerka powiedziała, że nie może sprzedać mi takiej ilości piwa. Na moje pytanie skąd ten absurd powiedziała, że jest to zarządzenie kierowniczki. Poprosiłam więc o rozmowę z kierowniczką. Ta naskoczyła na sklepową, że zawraca jej głowę. Była bardzo agresywna wobec pracownicy. Jej stosunek do mnie nie był lepszy. Powiedziała mi, że to nie jest hurtownia i nie mogę kupić tyle piwa na raz. Kazała odłożyć mi jedną zgrzewkę na półkę. Powstrzymałam się, żeby nie wyśmiać jej na głos. Oczywiście nie spełniłam jej polecenia. Znalazłam proste rozwiązanie i ku niezadowoleniu kasjerki zaczęłam kupować piwo na sztuki. Za każdym razem wydawała mi resztę i paragon. W końcu kiedy kierowniczka się oddaliła, kasjerka sprzedała mi resztę na jeden paragon.
Ta wizyta nieco zmieniła mój pogląd na wizerunek sklepu.
Wybrałam się tam ze swoim chłopakiem w poszukiwaniu męskich sandałów. Wybór był tam naprawdę niewielki, około 6 modeli. Buty prawdopodobnie pochodziły z końcówki kolekcji ponieważ miały bardzo obniżone ceny. Chłopak wybrał model za 90 zł przeceniony z 250zł. Kiedy wśród pudełek szukaliśmy rozmiaru 43 podszedł do nas sprzedawca. Był to wysoki mężczyzna około trzydziestki. Zaoferował nam swoją pomoc i razem z nami szukał pożądanego rozmiaru. Niestety nie było tego modelu w tym rozmiarze. Sprzedawca zaproponował nam inne sandały, jednak te nie przypadły nam do gustu.
W sklepie było czysto, jedynym zauważonym przeze mnie mankamentem były wymieszane pudełka z butami. W części z męskim obuwiem znalazło się nawet pudełko z balerinkami dla kobiet.
Chciałam opowiedzieć o tym, co spotkało mnie dzisiaj w Tesco. Hipermarket mimo dobrej lokalizacji jest słabo uczęszczany. Sklepy wokoło są zamykane, a by zachęcić ludzi do odwiedziń uruchomiono nawet darmowy autobus. Na razie nie pomaga, ale chyba już wiem dlaczego. Chodzi mianowicie o obsługę i oszukiwanie na promocjach produktów. Przyszłam uzbrojona w aktualną do dzisiaj włącznie gazetkę i według niej zakupiłam kilka produktów reklamowanych jako "dwa w cenie jednego". Były to żele pod prysznic, pasta do zębów i dezodoranty męskie. Przy kasie zdziwiłam się dosyć wysokim rachunkiem. Zauważyłam, że odjęto tylko cenę za żele. Natychmiast skierowałam się do działu obsługi klienta. Tam nikogo nie zastałam. Dopiero po chwili z drugiego pomieszczenia wyszła jedna pani, a potem druga, która wcześniej na terenie sklepu zapewniała mnie, że promocja jeszcze obowiązuje i te ceny są aktualne, bo chciałam się upewnić, czy dotyczy to tylko jednej wersji produktu, czy można obojętnie jaki rodziaj wziąć. Wytłumaczyłam jej teraz, że jako promocję zakwalifikowano tylko jeden z trzech par produktów jakie kupiłam. Wyciągnęłam nawet gazetkę, w której mam przecież jasno je wypisane. Zaraz druga dziewczyna zaczęła, że na pewno mam starą gazetkę i zaczęła pokazywać nową, a ja jej podsunęłam swoją i wskazałam datę, która mówiła "ważna do 30.06.2010." Zrobiła głupią minę i zapadła chwila ciszy. Spytałam, czy będzie dalej milczeć, czy mi wyjaśni, o co tu chodzi. Dlaczego tak się oszukuje klientów i to nie pierwszy raz, jak widzę na paragonie inne ceny niż te na półkach. Zażądałam zwrotu pieniędzy za produkty, które okazały się jednak nie w promocji i je oddaję. Pani pooglądała czy czasem nie pomyliłam się w wyborze między tym, co na półce, a tym, co w gazetce. Pani nieco obrażona zaczęła wypisywać stosowny druczek i zupełnie nie obchodziło ją, co do niej mówię odnośnie takiego oszukiwania klientów. Spuściła głowę i coś tam pisała, więc powiedziałam, że nie życzę sobie, by tak po prostu olewała moje słowa i najlepiej siedzieć sobie w kanciapie zamiast pracować. Dodałam, że często widzę, jak ludzie coś reklamują, więc czemu nie zastanowią się nad swoim postępowaniem (jako sklep) ii pewnie dlatego tracą tylu klientów, że centrum handlowe podupada. Pani w trakcie mojego monologu nawet na mnie nie spojrzała. Odparła tylko, że to nie od niej zależy i nie ona za to odpowiada. "W takim razie rozumiem, że nawet mnie pani nie przeprosi?" - spytałam. Usłyszałam niemal opryskliwe: "Ależ ja nie mam za co przepraszać!" Pożegnałam się i odeszłam.
Sieć Orange oprócz bardzo dobrze funkcjonującej telefonicznej obsługi klienta swoim klientom proponuj również opcję korzystanie ze strony internetowej Orange. Uważam, że strona jest bardzo przejrzysta i bez problemu można znaleźć tam interesujące informacje. Do każdej oferty jest odpowiednia zakładka, która po rozwinięciu przedstawia kolejne opcje. Ciekawym pomysłem jest również możliwość dopasowanie tła strony do swoich gustów.
W celu bezpieczeństwa do zalogowania potrzebne jest potwierdzenie kodem otrzymanym w sms na podany przez użytkownika numer telefonu. Dzięki temu rozwiązaniu niemożliwe jest podszywanie się pod innego użytkownika.
Kiedy zaglądam na stronę Orange, zawsze znajduje ciekawe promocje. Ostatnio podczas doładowania skorzystałam z opcji 9 minut za 2. Gdyby nie odwiedziny na stronie byłabym niedoinformowana i straciłabym szansę na dodatkowe minuty.
Niedawno skorzystałam z zakupu telefonu w ofercie Zetafon. Wszystko odbyło się bez wychodzenia z domu. Wybrałam interesującą mnie opcje, telefon i po kilku dniach u mnie w domu zawitał kurier z przesyłką. wszystko odbyło się w błyskawicznym tempie, bez wychodzenia z domu.
Restaurację Symfonia odwiedziłam po raz pierwszy. Moje wrażenie jakie odniosłam z tego lokalu jest bardzo pozytywne.
W dniu obrony pracy magisterskiej moja grupa postanowiła zamówić obiad dla komisji. Nie chcieliśmy robić tego telefonicznie, więc trzy osobowa delegacja wybrała się do restauracji Symfonia.
Obsługująca nas młoda pani była bardzo przyjemna. Pomogła nam dobrać odpowiednie zestawy obiadowe dla komisji. Menu restauracji zawiera typowe dania obiadowe, zarówno zupy jak i drugie dania. Ceny są bardzo przystępne, za trzy obiady zapłaciliśmy jedynie 60 zł. Byliśmy zdziwieni tą niezwykle niską ceną. Zamawiając jedzenie na wynos obawialiśmy się, że restauracja nie zgodzi się na wydanie ich na talerzach. Baliśmy się, że zaproponują nam jedynie plastikowe pojemniki. Kelnerka ku naszemu zaskoczenie zgodziła się na "wypożyczenie" nam zastawu talerzy i sztućców bez dodatkowych opłat. Na zamówienie czekaliśmy bardzo krótko, około 10 minut.
Jeśli chodzi o wystrój restauracji to jest on bardzo gustowny. Wnętrze wygląda estetycznie i schludnie.
Trudno mi ocenić smak przyrządzonym potraw. Mogę jednak zapewnić, że wyglądały bardzo apetycznie i były ładnie podane.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.