Z allegro.pl korzystam intenstywnie od 2002. Portal startował od tzw. zera w 1999, przez lata ulepszając ofertę i dopasowując ją do potrzeb i oczekiwań rosnącej rzeczy klientów. W pewnym momencie jednak - w mojej opinii ok. 2007 roku - przedobrzył. Uzytkownikom konkurencyjnego ebay (w jego zagranicznych odsłonach, krajowa bowiem okazała się kpiną z polskiego konsumenta) następujące w nim kolejno zmiany nie mogły nie kojarzyć się ze ślepym naśladownictwem konkurencji - ebay właśnie. Kiedy teraz jednocześnie "odpalimy" strony użytkownika allegro i ebay, nie będziemy mogli oprzeć się wrażeniu, że zarówno pod względem layout'u, jak i podziałów oraz opisów kategorii, zakładek (nawet tłumaczeń z angielskiego na polski), etc. są niemal identyczne. Czemu to ma służyc? Na pewno niczemu dobremu. Nie jest tak, że wszystko to co robi ebay, jest najlepsze czy najbardziej funkcjonalne z punktu widzenia użytkownika. Dla mnie do pewnego momentu znacznie bardziej przyjazne i intuicyjne było właśnie allegro. Fakt, ekipa portalu nadmiernie często zmieniała kategorie, wprowadzała inne kosmetyczne zmiany, ale wszystko to dało się tolerować. Do momentu, kiedy przeprowadzono totalną rewolucję w z zakładce "moje allegro". Zamiast wygodnych zakładek "licytuję, sprzedaję, wygrałem" mam "moje zakupy, moja sprzedaż, moje konto". Wszystko pomieszane i bez sensu. Rozumiem, że portal obrał taką drogę i nie ma już od tego odwrotu. Czekam zatem (nie powiem, że z utęsknieniem) na kolejną zmianę na modłę ebay, która do reszty zniechęci mnie do korzystania z allegro. Otóż, w konkurencyjnym portalu obowiązujące reguła, że komentarz za przeprowadzoną transakcję można wystawić kontrahentowi w ciągu 60 dni od zakupu / sprzedaży i ani dnia później. Po tym czasie opcja wystawienia komentarza staje się niedostępna. Jeśli zatem z różnych przyczyn w ciągu 2 miesięcy ktoś nam (albo my komuś) komentarza nie wystawimy, nie wystawimy go już nigdy. Na ebay skutkuje to brakiem oceny względem znacznej ilości transakcji. Zakładam jednak, że ta okoliczność nie będzie stanowić przedmiotu analizy ze strony ekipy "pioniera aukcji internetowych w Polsce", jak na swojej stronie określa się sam portal.
W MM we Wrocławiu odwiedzam głównie dział płytowy. Wybór krążków z roku na rok jest coraz słabszy, chociaż na tle innych sklepów tej sieci - w tym warszawskich - we wrocławskim media markcie nadal jest jeszcze pod tym względem całkiem nieźle. Wybrałam z półki 3 krążki i udałam się do punktu obsługi w celu ich przesłuchania. Kiedy podeszłam do lady ze słuchawkami, pani z obsługi właśnie wkładała do odtwarzacza płytę dla innego klienta. W wyraźnym pośpiechu wyjęła kompakt z plastikowego pudełka i zamiast włożyć do kieszeni playera, upuściła go na podłogę. Płyta spadła na ziemię, odbijając się "po drodze" od szafki i plastikowego koszyka, które to przedmioty znajdowały się pod ladą. Kobieta, niezrażona, podniosła płytę i, nie sprawdzając jej stanu, załadowała ją do odtwarzacza. Nie zwróciła najmniejszej uwagi na to, czy z krążkiem wszystko w porządku, czy się nie porysował, etc. Odniosłam wrażenie, że takie sytuacje w MM to codzienność, więc zdaniem pracownika MM pewnie nie ma się czym przejmować. Otóż jest. Kolekcjonuję płyty, więc MM nie jest dla mnie miejscem do zakupów - przede wszystkim ze względu na bardzo ograniczony asortyment. Zbieractwo w tej dziedzinie nie może obyć się dzisiaj bez zakupów w sieci. Jednakże od czasu do czasu nawet ja jestem w stanie znaleźć w tym miejscu coś potencjalnie interesującego. Proszę mi wierzyć, że dla kolekcjonera kupno płyty w sklepie (tj. w założeniu totalnie nowej), której stan okaże się być inny niż idealny, to dramat. Byłoby dobrze, gdyby sprzedawcy płyt mieli tego świadomość. Z płytą należy odchodzić się odpowiednio. W tym pojęciu na pewno nie mieści się narażanie jej na porysowanie, upadki, etc. Same odsłuchy przebiegają w MM bez zakłoceń - słuchawki są sprawne, płytę można odsłuchać od początku do końca. Na wszelki wypadek jednak, dla uniknięcia rozczarowań do co stanu danego tytułu - jeśli zdecydujemy się na zakup - poszukać na półce innego, fabrycznie zafoliowanego egzemplarza.
Chodziłam po sklepie oglądając zabawki, dotykałam ich.Asortyment bardzo bogaty, wszystko ładnie poukładane, czysto i schludnie. Nikt z obsługi nie zaproponował swojej pomocy. Zainteresował mnie jeden z artykułów. Poszukiwanie obsługi zajęło mi jakieś 2 - 3 min. Po znalezieniu sprzedawcy zapytałam jak dana rzecz działa. Pani sprzedawczyni niestety nie wiedziała, ale zaproponowała że uruchomi zaraz zabawkę i się przekonamy. Z tym także były trudności, z moją pomocą udało się stwierdzić co daną zabawką można robić. Pani sprzedawczyni była bardzo miła, zapytała w jakim wieku jest dziecko, po czym odradziła zakupu zabawki ponieważ dziecko było za małe, w zamian za to zaproponowała i pokazała inne zabawki odpowiednie dla dzieci w tym wieku. Podziękowałam za pomoc i Pani sprzedawca się oddaliła. Kompetencje na temat znajomości asortymentu, jak i organizację obsługi oceniam średnio. Zachowanie personelu było bardzo pozytywne.
W mieście Trzcianka ma miejsce dosyć dziwna sytuacja, otóż dwie placówki PZU znajdują się dokładnie na przeciwko. Mimo tego iż fizycznie dzieli je tylko parę kroków, to co do jakości obsługi przepaść pomiędzy nimi jest ogromna. Dnia 13 sierpnia jak opisane wyżej, wybrałem się do pierwszej placówki znajdującej się na narożniku skrzyżowania ulic Mickiewicza i Dąbrowskiego. Miało to miejsce po godzinie 13. W zamiarze miałem zawrzeć ubezpieczenie grupowe. Już na samym wejściu pani będąca aktualnie w zakładzie oznajmiła mi ze w tej chwili nie jest w stanie mnie obsłużyć gdyż ma ona przerwę. Zirytowało mnie to troszeczkę. Aczkolwiek po odczekaniu kilkunastu minut doszło pomiędzy nami do konwersacji. Zaproponowano mi pewną stawkę od ubezpieczenia grupowego bez jakiejkolwiek opcji negocjacji po prostu gołe fakty. Pani ta nie przekonała mnie pod żadnym względem do tego bym skorzystał z jej oferty. Zaraz po tej wizycie odwiedziłem placówkę tej samej firmy znajdującej się na ulicy Mickiewicza (dosłownie na przeciwko poprzedniego PZU) i powiem tak niebo a ziemia.. W momencie w którym otworzyłem drzwi dosłownie aż dwie osoby zapytały się mnie w jakiej sprawie przybyłem. Usiadłem w odpowiednim miejscu i skrupulatnie przedstawiono mi ofertę ubezpieczenia grupowego. Okazało się ze była to oferta o wiele tańsza i którą cechowała lepsza jakość: lepsze warunki ubezpieczenia. i ogólnie ja sam o wiele lepiej się czułem. Po protu jak dobrze obsłużony klijent. Bardzo mnie zdziwiło to, ze pomiędzy dwiema placówkami tej samej firmy występują tak diametralne różnice. Dla tego też moja ocena będzie tylko lekko na plus.
Zatrzymałam się przy półce z obuwiem, po chwili zapytałam o interesujące mnie rozmiary z danego modelu. Sprzedawca poinformował mnie iż z tego modelu nie występuje taki rozmiar, po czym zaproponował inne. Zgadzając się na propozycje sprzedawcy przymierzyłam obuwie, sprzedawca był miły i kompetentny, informował mnie o zaletach modelu. Nie narzucał się, odszedł na bok by dać swobodny czas do namysłu. Gdy się zdecydowałam, sprzedawca zapakował obuwie, poinformował o gwarancji na buty i zalecił odpowiednią pielęgnacje. W sklepie było czysto, wszytko było na swoim miejscu, ubrania były poukładane.
Chcąc zakupić monitor LCD do mojego komputera wybrałem się do sklepu Mix Electronics w celu poznania ofert i cen tego sklepu. Spotkałem się z miłą obsługą, uzyskałem niezbędne informacje na temat sprzedawanych przez niego produktów. Obsługa była fachowa i sprawna, wszystko odbyło się na dobrym poziomie.
Szanowny Panie Karolu.
Dziękujemy za pozytywną ocenę naszej pracy.
Zapraszamy do skorzystania z naszej oferty!
Chcąc uzyskać inforamcje...
Chcąc uzyskać inforamcje na temat ubezpieczenia OC dla mojego samochodu postanowiłem zadzwonić na infolinie PZU. Po przedstawieniu moich oczekiwań i zebraniu moich danych konsultant przygotował przykładową symulacje mojego ubezpieczenia gdzie przedstawił mi jego wysokość i warunki. Wszystko przebiegło sprawnie i szybko.
Do oddziału PZU wybrałem się w celu uzyskania informacji na temat ubezpieczenia samochodowego. Kompetencje personelu oceniam bardzo dobrze, gdyż kobieta obsługująca moją osobę pewnie i szczegółowo odpowiadała na wszystkie zadawane przeze mnie pytania. Dodam również, że sama wskazywała szczegóły dotyczące ubezpieczenia w PZU i korzyści za tym idących. Szczególną uwagę kobieta zwróciła na możliwość skorzystania z usługi Assistants po wykupieniu ubezpieczenia AC. Po przedstawieniu oferty ogólnej kobieta wyliczyła mi dokładne opłaty i kwoty, które musiałbym uiścić. Dodała również, że podane wcześniej kwoty mogą być opłacone ratami. To również było zaletą, o której w innych placówkach ubezpieczeniowych nikt nie wspominał. Muszę dodać, iż w niewielu momentach rozmowy z pracownikiem PZU sam pytałem o dodatkowe informacje na temat oferty, a jednocześnie nie odniosłem wrażenia, iż kobieta przedstawia informacje, które potencjalnego interesanta mogłyby zanudzić.
Opisując jakość obsługi warto też wspomnieć o prezencji i zachowaniu personelu. Do obu nie mam żadnych zastrzeżeń. Kobieta przez cały czas rozmowy ze mną była uprzejma i sympatycznie się uśmiechała. Wygląd zewnętrzny, ubiór oraz czystość garderoby również oceniam „na piątkę”.
To samo mogę powiedzieć o miejscu pracy, które było czyste i zadbane. Nie zauważyłem stert kartek, pism, które w wielu typowych „biurach” można zauważyć.
Jedyną mniej przyjemną częścią wizyty w PZU były ceny, za które firma ta oferuje swoje ubezpieczenia. Uważam jednak, iż dla osób, którym zależy na jakości obsługi klienta i pewności, że ich podróż nie zamieni się w koszmar w przypadku awarii, czy też wypadku PZU oferuje bardzo dobrą ofertę i warto poważnie zastanowić się nad wyborem tego ubezpieczyciela.
W merlin.pl kupuję ksiązki i płyty od początku istnienia sklepu. Tym razem zamówiłam 2 kompakty. Podany czas realizacji 3-5 dni. Realizacja zamówienia nastąpiła w terminie, tj. 4 dnia od jego złożenia. Sklep oferuje kilka wariantów wysyłki (ppczta, kurier, przesyłki pobraniowe) oraz odbiór osobisty we wskazanych na stronie punktach. Jako że do księgarni na Złotej w Warszawie nie mam daleko, wybrałam opcję ostatnią. Zamówienia można odbierać od poniedziałku do piątku między 11 a 19. Kolejek nie ma, miła obsługa, można płacić kartą. Jedyny minus - jeżeli złożymy zamówienie na kilka przedmiotów, a przy odbiorze osobistym uznamy, że chcielibyśmy z czegoś zrezygnować, musimy zapłacić i ewentualnie od razu skorzystać z prawa do zwrotu towaru. Nie można wyłączyć poszczególnych przedmiotów z zamówienia przed zapłatą. Wynika to zapewne z faktu, że procedura reklamacji / zwrotów obsługiwania jest centralnie, nie zaś przez poszczególne księgarnie.
Gdy weszłam do sklepu z synem , były 4 osoby z personelu.
Jedna stała na drabinie i układała towar, druga podawała ten towar, a pozostałe dwie składały rzeczy na sklepie.
To był niedzielny poranek, więc na sklepie znajdowało się oprócz nas, może trzech klientów.
Przez dłuższą chwilę oglądaliśmy rzeczy, jednak nikt z obsługi do nas nie poszedł.
Syn wybrał sobie trzy koszulki i udaliśmy się z nimi do kasy.
Po pięcio-minutowym oczekiwaniu przy kasie , wreszcie przyszedł pan sprzedawca-młody chłopak.
Podliczył nas, zapłacilismy nalezność i bez żadnego słowa odszedł od lady w kierunku drabiny. Osoba, która stała pod tą drabiną wcześniej, stała tam w dalszym ciągu.
Jedna dziewczyna z obsługi wyszła na zaplecze, a jedna chodziła miedzy regałami i poprawiała rzeczy.
Wychodząc ze sklepu , zobaczyliśmy jeszcze kurtke i czapkę, które nam się spodobały. Poszukaliśmy sobie na wieszakach odpowiedni rozmiar, syn przymierzył i udaliśmy się ponownie do kasy. Sprzedawca z bardzo niezadowoloną miną, że ponownie musi zejśc z drabiny, po dłuższym oczekiwaniu doszedł do kasy , gdzie zapłaciliśmy ponownie za zakupy.Wyszliśmy ze sklepu, ale nie usłyszeliśmy ani dowidzenia, ani dziękuję, ani tym bardziej ponownego zaproszenia.
dziś po raz kolejny wyrzuciłem jajka kupione w tym sklepie. Na dwie palety kupione w ostatnim miesiącu nie ma przypadku korzystania z jajek bez znalezienia przypadków dzikiego smrodu zamkniętego w skorupkach.
restauracja przy stacji kiedyś była dla mnie pewnym miejscem posiłków w drodze. Po dzisiejszym pobycie jestem przekonany, że:
1) sprawność i tempo obsługi spadły
2) ceny są bardzo wysokie jak na standard lokalu i wytłumaczeniem nie jest ich relatywnie duża wielkość, bo normalny człowiek i tak nie da rady wszystkiego zjeść
3) jedzenie znacznie się pogorszyło - moje flaki były zupą pietruszkowo selerową z julienne z pietruszki imitującym flaki. Więcej w nich było pietruszki niż treści zgodnej z nazwą dania. Sałatka, którą dostała żona była z obeschniętego brokuła. Widziałem też porcję makaronu spagetti podaną dla dziecka. To była chyba cała paczka spagetti. Kto to zje. Widziałem schabowego z panierką, z której wypływał tłuszcz i ziemniaki puree roniące tłuszczowe łzy.
kiedy wszedłem do sali obsługi, w kolejce stały już 3 osoby. kolejka szybko powiększyła się o 2 osoby, które stanęły za mną. Sprzedawca znajdujący się na sali w tym czasie spokojnie zakończył porządki na regałach i dopiero wtedy zareagował na tworzącą się kolejkę.
Sklep ma jedno wejście wraz ze sklepem meblowym. Gdy wczoraj tam pojechałam kilka minut przed osiemnastą pani idąc z kluczami zmierzyła mnie odpychającym wzrokiem i zabrała się za zamykanie drzwi niemal przed moim nosem. A ja pilnie chciałam kupić odkurzacz- pech- kilkaset złotych wydam w innym sklepie. Niestety nie umiem powiedzieć czy był to pracownik mixa czy sklepu meblowego.Tak więc wspólne wejście nie jest najlepszym rozwiązaniem, tymbardziej, że w tym budynku jest wystarczająco miejsca na dwa wejścia.Sam budynek jest rozsądnie zlokalizowany- niedaleko centrum,wjazd wygodny, szeroki ale tylko około 6 miejsc parkingowych, obok znajduje się kilka innych dużych sklepów z branży spożywczej i przemysłowej. Niestety aby dotrzeć do sklepu trzeba wjechać w bramę, a na zewnątrz nie zauważyłam reklamy sklepu (być może jest,ale ja nie zauważyłam), szyld na budynku jest mało widoczny, stonowane kolory nie przyciągają wzroku klienta. Popracowałabym nad reklamą. Skoro wczoraj nie dane mi było dokonać zakupów, to opiszę moją wizytę sprzed dwóch tygodni. Chciałam kupić laptopa. Personel jest bardzo miły i kompetentny. Widząc moje zainteresowanie starał się dostosować ofertę do moich potrzeb i oferował gratisy bądź opusty na cenie. Niestety mimo, iż sprzęt komputerowy cechują względnie nowoczesne rozwiązania techniczne, to zabrakło oferty dla bardziej wymagających klientów czyli tzw. towaru z wyższej półki. Nie chciałam kupić przeciętnego laptopa, a sprzedawca bardzo chciał mi coś zaoferować, wobec czego momentami stawał się nahalny. Było to w granicach rozsądku i dobrego smaku. Oferta sklepu jest atrakcyjna cenowo i wszechstronna. Wszędzie panuje porządek a personel jest bardzo reprezentatywnie ubrany.Reasumując - podoba mi się ten sklep.
Szanowna Klientko.
Dziękujemy za pozytywną opinię.
Cieszymy się, że jest Pani zadowolona z wizyty w naszym salonie.
Zapraszamy ponownie!
Korzystam z usług...
Korzystam z usług tego banku od wielu już lat i mam bardzo dużo pozytywnych doswiadczeń. Nie korzystam z usług pracowników placówek, a jesli już to bardzo rzadko. Mam konto internetowe i to głównie w internecie się obsługuję. Prosto, bezproblemowo, zawsze na czas. Czasem jednak korzystam z usług CitiPhone i tu bywa różnie. Dziś chcąc dokonac przelewu do innego banku przez internet zostałem poinformowany by w tej sprawie skontaktować się z CitiPhone. Zadzwoniłem więc i dowiedziałem się, że z powodów bezpieczeństwa konieczne jest autoryzowanie takiego przelewu. Na pytanie dlaczego tak jest zostałem poinformowany, że losowo wybierane są transakcje w celu bezpieczeństwa. Pani bardzo miła poinformowała mnie, że ktoś do mnie się odezwie w przeciągu kilku-kilkunastu minut potwierdzi przelew. Telefon był o czasie co mnie bardzo cieszy i tu duży plus dla Citi, świetna i sprawna obsługa to drugi plus, a minus? Za małe zaangażowanie w rozmowę Pani, która oddzwaniała i za brak usmiechu w głosie. Ogólnie jednak bank oceniam bardzo pozytywnie.
W Red Onion już od progu klient witany jest uprzejmym "dzien dobry". Znajdziemy tam rozmaite artykuły wyposażenia wnętrz. Od mebli po kuchenne drobiazgi, w dużej części lansowane przez kulinarne gwiazdy programów, które na krajowy rynek trafiają za pośrednictwem kanału kuchnia tv. Tym razem kupiłam oldschoolową wagę kuchenną marki Typhoon z przeznaczeniem na prezent, taką jaką uważni mogli dostrzec gdzieś w tle kulinarnego show Jamie Olivera. Waga została szybko i ładnie zapakowana w bordowy papier (ten kolor jest swoistą wizytówką sklepu) z grubą, czarną kokardą. W sklepie można płacić kartą. Przed budynkiem, w którym mieści się sklep, znajduje się parking - dla klientów bezpłatny, ale tylko przez pierwsze 30 minut. Trochę za krótko, chyba że wpadamy po konkretną rzecz, a w sklepie nie ma zbyt wielu klientów i możemy sprawę załatwić szybko. Ogólne wrażenie - pozytywne. Przyjemne dla oka przedmioty, przyjaźni sprzedawcy. Poza sprzedażą stacjonarną, Red Onion od mniej więcej roku (może nieco dłużej) prowadzi również sklep internetowy.
Krótka piłka – zakup pieczywa. Wzięłam kilka żytnich bułek, cena widoczna na półce - 79 groszy za sztukę. Przy kasie okazało się, że bułki kosztują więcej - 1,29 zł za sztukę. Zwróciłam kasjerce uwagę na rozbieżność. Dowiedziałam się, że ona może przyjąć zapłatę tylko na kwotę, jaka została odczytana przez kasę. Jeżeli mam uwagi, mogę złożyć reklamację w punkcie obsługi klienta. Tak też uczyniłam. W punkcie obsługi pani przyjmująca reklamację okazała się głucha na argumenty, że zgodnie z kodeksem cywilnym sklep ma obowiązek sprzedać towar po takiej cenie, jaka została uwidoczniona na półce. Odmówiła zwrotu różnicy, ściągając jedynie z półki feralną etykietkę z ceną. Świetna metoda na załatwienie problemu – bułka „bezcenna” może zostać „skasowana” przy kasie według dowolnej stawki, a klient na pewno nie będzie miał podstaw do kwestionowania czegokolwiek.
Zahaczyliśmy o Converse w Blue City w poszukiwaniu trampek tej marki. Sklep jest wprawdzie nieduży, ale wybór mają tu chyba największy w Warszawie – pełen przegląd conversów, od wzornictwa „emo” po bardziej uniwersalne. Jako że wiek zobowiązuje – zniżki studenckie już od dawna nas nie dotyczą – skoncentrowaliśmy się na poszukiwaniu trampek typu „nie-emo”. Wybraliśmy po jednej parze klasycznych (czarne z białą gumową podeszwą) oraz skórzanych z czerwonymi naszywkami. Obsługa była uprzejma, cierpliwie poszukiwała na zapleczu kolejnych par w odpowiednim rozmiarze, ewentualnie ściągała je z półki. Zapłaciliśmy kartą, wzięliśmy torby z butami i wyszliśmy ze sklepu. Dopiero w samochodzie zorientowałam się, że w sklepie zostawiłam parasol. Uznałam, że zamiast wracać do centrum handlowego, zadzwonię z domu do sklepu i poproszę o przechowanie parasola do następnego dnia. Niestety, mimo że dzwoniłam na numer wskazany na wizytówce nie mniej niż 10 razy (numer zresztą ten sam, który jest widoczny na stronie internetowej blue city w opisie sklepu Converse), nikt telefonu nie odebrał. Wysłałam także email z opisem sytuacji – bez reakcji. Po tygodniu pofatygowałam się do sklepu zapytać, czy może parasol jest do odbioru. Okazało się, że nikt o jakimkolwiek parasolu nie słyszał, nikt nic nie widział, telefony są zawsze odbierane, a mój email nie dotarł. Parasol nie był drogi, więc nie było o co kruszyć kopii. Zresztą, może przywłaszczył go sobie inny klient. Rzecz nie do ustalenia. Tak czy inaczej, szkoda, że sklep dba tylko o sprzedaż towaru na miejscu, nie zwracając najmniejszej uwagi choćby na to, czy można się do niego dodzwonić na podany numer telefonu.
Telefon do biura obsługi związany z rozwiązaniem umowy.
Zostałem jawnie i z premedytacją naciągnięty na kolejny miesiąc płacenia temu operatorowi. Rezygnacja składana w salonie długo przed końcem terminu. Pierwsza informacja od play była taka, ze rozwiązanie umowy nastąpi z dniem 31.08.2009. Dzisiaj zauważyłem ze data ta zmieniła się na 01.09.2009 plus zachowanie całego okresu rozliczeniowego. Podobno takie przypadki w PLAY są na porządku dziennym. Od samego początku mam z tym operatorem same problemy. Brak faktur, nie działający zasięg, Niepowiadamianie o zmianach. Bardzo nie polecam!
Zbilzając sie do placówki na ul. Powstańców 15 z daleka można było zobaczyć jej baner reklamowy który przykówał uwagę. Zauważyłem ze praktycznie w pobliżu nie ma miejsca do parkowania. Zbliżając się do wejścia zaóważyłem czyste szyby eleganckie drzwi na których widniala inf. odnoście godzin otwarcia. Wchodząc do środka usłyszałem cichutka muzykę, wnetrze było nowe pomalowane w kolorach pastelowych, niewielkie ilości zieleni dodawały uroku temu miejscu. W pomieszczeniu znajdowały się fotele dla klientów oraz biórko przy którym siedziała pani Aldona. Ponadto na stoliku było dużo folderów oraz ulotek reklamowych. Pani Aldona grzecznie się przywitała i zapytała w czym moze mi pomóc, gdzy wyjaśniłem ze szukam doradcy finansowego odnośnie kredytu, zostałem poproszony abym usiadł i poczekał. Po około 2 min. pani Aldona przyszła i poinformowała że w chwili obecnej wszyscy doradcy są zajęci a najblizszy wolny termin jest w czwartek o 16.00. Byłem zdecydowany więc poprosiła mnie o imię i nazwisko oraz nr telefonu. Grzecznie sie porzegnała i zapraszała na następny dzień o 16.
Co prawda nić nie załatwiłem w tej placówce ale byłem pot bardzo dobrym wrażeniem odnośnie checi pomocy potencjalnemu klientowi.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.