Opinie użytkownika (8779)

Paragony z zakupionych...
Paragony z zakupionych butów zachowuję jako dowód do ewentualnej reklamacji, gdyby taka konieczność zaistniała. Jednak to nie reklamacja jest powodem mojego opisu lecz okoliczności zakupu kozaków tuż przed świętami Bożego Narodzenia ubiegłego roku. Wracając ze szkolenia zmierzałam w kierunku parkingu i w pewnym momencie poczułam dziwny luz w lewym bucie, patrzę a tu równiutko wzdłuż podeszwy pęknięcie 3- 4 cm (buty zakupione miesiąc wcześniej). Co robić? Reklamacja, owszem, ale teraz muszę dotrzeć do domu, po za tym reklamacja to brak obuwia więc nic innego nie pozostało - stanęłam w obliczu konieczności zakupu kolejnych kozaków. Ten sklep był drugim jaki odwiedziłam w związku z tym problemem, w poprzednim niestety brakło pełnej rozmiarówki. Mieści się on na I piętrzę budynku przeznaczonego na działalność handlową dla wielu przedsiębiorców tej dziedziny. Powierzchniowo sklep jest bardzo duży więc i asortyment ogromny – dla całej rodziny, niezależnie od wieku i płci. Wszystko ładnie wyeksponowane, podzielone – damskie, męskie, sportowe, dziecięce, młodzieżowe, domowe. 5 pracownic – same kobiety, schludnie ubrane, zadbane, miłe, uprzejme, chętne do pomocy. Weszłam do sklepu i mówię do jednej z nich w jakim celu przyszłam i dodałam, że tu bezwzględnie zakupu muszę dokonać. Pracownica uśmiechnęła się przyjaźnie i powiedziała, że postara się mi pomóc, podałam jej rozmiar i wymagania co do obuwia, które by mnie zadowoliło. Zaczęła donosić mi kolejne pary, przymierzałam, sprawdzając głównie stabilność obcasa ale i fason nie był bez znaczenia. W sumie przymierzyłam 7 par i jedną wybrałam. Ceny ogólnie zróżnicowane, jak to przy szerokim wyborze towarów, moje jednak kosztowały 59 zł, to całkiem przyzwoicie, narzekać nie było co, zwłaszcza w mojej sytuacji. Na godną pochwały zasługuje postawa pracownicy, która nie wciskała mi byle czego (wykorzystując moją konieczność zakupu) i nie zdradzała niezadowolenia gdy twierdziłam, że obcas nie jest stabilny, za to mówiła, że but powinien być wygodny i powinnam się w nim pewnie czuć. Taka postawa powoduje, że niejeden klient tu wróci.

DORA_1

23.08.2011

GASTIN

Placówka

Opole, Reymonta 23

Nie zgadzam się (0)
Pewnych zdarzeń i...
Pewnych zdarzeń i okoliczności ich wizyt w sklepach się nie zapomina. Takie miejsce miała wymuszona konieczność zakupu przeze mnie kozaków tuż przed świętami Bożego Narodzenia ubiegłego roku. Wracając ze szkolenia zmierzałam w kierunku parkingu i w pewnym momencie poczułam dziwny luz w lewym bucie, patrzę a tu równiutko wzdłuż podeszwy pęknięcie 3- 4 cm (buty zakupione miesiąc wcześniej). Co robić? Reklamacja, owszem, ale teraz muszę dotrzeć do domu, po za tym reklamacja to brak obuwia więc nic innego nie pozostało - stanęłam w obliczu konieczności zakupu kolejnych kozaków. Ten sklep był najbliższym więc bez wahania weszłam. Sklep bardzo duży i dostatecznie oświetlony, wybór obuwia ogromny, wszystko bardzo ładnie wyeksponowane, uporządkowane, można swobodnie poruszać się po sklepie. Klientów kilku, część z nich korzystała z pomocy pracowników. Najpierw przeszłam się pomiędzy interesującymi mnie fasonami kozaków, pracownica w oddali zerkała w moja stronę jednak nie narzucała swojej pomocy, gdy spojrzałam w jej kierunku, podeszła i z uśmiechem spytała, czy mi pomóc. Zapytałam o rozmiar 36 wskazanego fasonu, niestety okazało się, że nie ma, zaproponowała przymierzenie 37, jednak ten był za duży. Potem pokazała mi jeszcze inne fasony jednak też w rozmiarze 37, które okazały się być za luźne. Pracownica przyznała, że z rozmiarem 36 będzie problem, gdyż w partiach towaru przychodzi pełna rozmiarówki, czasem trafią się 2 pary w tym samym rozmiarze, jednak bardzo rzadko, a rozmiar 36 na wysokim obcasie (tylko taki zakup mnie interesował) jest bardzo „chodliwy” i na ogół dostępny po dostawie. Niestety tutaj zakupu nie dokonałam, jednak nie mam powodu narzekać, no chyba że na moją małą stopę. Wybór bardzo duży co do koloru, fasonu i ceny – oferta szeroka. Można tu było kupić także obuwie na nadchodzącego sylwestra. Obsługa miła, uprzejma, chętna do pomocy. Wygląd sklepu też bez zarzutów. Jeśli chodzi o ceny to bardzo zróżnicowane zależne głównie od producenta. Mają tu obuwie od różnych producentów więc ich ceny też są zróżnicowane, np. producenci Ryłko czy Lasocki zawsze mieli i mają ceny obuwia nie najniższe.

DORA_1

23.08.2011

CCC

Placówka

Opole, Sosnkowskiego 16

Nie zgadzam się (0)
Ilekroć znajdę się...
Ilekroć znajdę się na stacjach Orlenu w woj. dolnośląskim, zawsze zastanawiam się jak to jest możliwe, że cena paliw jest tu niższa niż np. w moim województwie. Przecież to ten sam kraj, ten sam koncern paliwowy, tylko paliwo o 0,10 zł tańsze (stan na dziś wg stacji mojego miasta). Ja rozumiem prawa wolnego rynku, tylko nie zawsze one do mnie przemawiają jeśli chodzi o ten sam artykuł u tego samego właściciela.. Mogę wstąpić na tą stację jedynie będąc przejazdem, tak jak dziś. Podjazd do tankowania spory, jednocześnie może tankować 8 pojazdów bez wadzenia jeden drugiemu, ceny, choć nie niskie, jednak przystępniejsze na tle np. stacji Orlenu w moim mieście: Pb 95 – 5,09 zł/l, Pb Verwa – 5,35 zł/l, ON – 5,04 zł/litr, ON Verwa 5,24 zł/l, LPG – 2,47 zł. Na stanowiskach kasowych dwie obsługujące: Kasia i Magda, miłe, sympatyczne, uprzejme, uśmiechnięte dziewczyny ubrane w firmowe koszule, proponują klientom zakup dodatkowych artykułów punktowanych Vitay, przypominają o karcie na doliczenie tych punktów, pełen komfort i przyjazna atmosfera obsługi. W sklepie stacji swoboda poruszania się pomiędzy regałami zapewniona, czysto, kawiarka czynna, artykuły do sprzedaży ładnie ułożone, oznaczone nazwami i cenami. Gdy podjechałam mogła swobodnie podjechać pod jeden z dystrybutorów i zatankować paliwo bo tłoku nie było, gdy weszłam aby zapłacić, z daleka przywitała mnie kasjerka zanim ja to zdążyłam zrobić, zapłaciłam, punkty mi doliczono i mogłam opuścić stację w przeciągu, góra 15 minut.

DORA_1

23.08.2011

ORLEN

Placówka

Strzelin, Jana Pawła II 27

Nie zgadzam się (1)
Sobotnie zakupy nie...
Sobotnie zakupy nie obejdą się bez odwiedzenia EKO i trudno mi powiedzieć czy bardziej dlatego, że lubię ten sklep, czy też dlatego że się przyzwyczaiłam. Na pewno jest tu bardzo miła, uprzejma i życzliwa klientowi obsługa, chętna pomóc i zadowolić oczekiwania kupujących. Udając się na halę sklepowa można zaopatrzyć się w dostępne przed bramką koszyczki Lu wózki ustawione na zewnątrz sklepu w należytym porządku jeden w drugim. W sklepie porządek, pełna swoboda dostępu do artykułów umieszczonych na regałach sklepowych, wszystko opisane i oznaczone cenami, świeże owoce: marchewka 1,29 zł/kg , pietruszka 4,49 zł/kg ,ziemniaki 0,49 zł/kg (promocja więc najtańsze w mieście), Na stoisku mięsnym trzy obsługujące, ubrane w odzież ochronną firmową, uwijają się jak mogą więc kolejka umiarkowana, uśmiechnięte, na życzenie klienta wybierają kawałki mięsa, szyby chłodni czyste, ceny wyeksponowane : schab b/k 17,99 zł/kg (cena atrakcyjna choć bez promocji), porcje rosołowe z kaczki 3,99 zł/kg, skrzydełka z kurczaka 6,99 zł/kg (drób ostatnio znowu podrożał), każdy klient wybiera to czego potrzebuje. Na sklepie atrakcyjna cena makaronu „nitka” 0,99 zł/opakowanie 250 g. Trzy stanowiska kasowe dostępne więc kolejki prawie się nie tworzą, kasjerki miłe, uprzejme, uśmiechnięte, witają każdego klienta serdecznie, proponują standardowo reklamówkę, nieliczni biorą, ja miałam swoją. Mimo soboty i godziny dopołudniowej, zakupy zrobiłam w miarę szybko i opuściłam sklep chyba do pół godziny. W każdym bądź razie czas pobytu tam mi się nie dłużył.

DORA_1

23.08.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (1)
Ten sklep kosmetyczny...
Ten sklep kosmetyczny znajduje się przy jednej z głównych ulic miasta i najbardziej uczęszczanych jednak jako klient rzadko tu goszczę, głównie dlatego, że akurat mi jest tu nie po drodze. Dziś jednak przechodziłam i przypomniało mi się, że potrzebuję pomadkę więc odruchowo weszłam. Sklep w kształcie długiego prostokąta co pozwala na bardzo praktyczne wykorzystanie do celów handlowych tego pomieszczenia. Można tu nabyć głównie kosmetyki (kremy, lakiery, cienie do powiek, perfumy, dezodoranty itp.) ale także liczne artykuły z chemii dla gospodarstwa domowego. Klient przede mną kupował płyn do mycia podłóg. Mnie jednak interesowały głównie pomadki. Wybór tego asortymentu bardzo duży zróżnicowany pod względem cenowym ( już od 3,50 - 30 zł), kolorystycznym i różnorodnych producentów. Obsługująca to pani w średnim wieku o dość sympatycznym wyrazie twarzy, uśmiechnięta, czarne, krótkie, kręcone włosy, dość mocny makijaż na twarzy, ubrana w czarna bluzeczkę bez rękawów i spodnie. Zapytałam o interesującą mnie pomadkę, pokazała pięć rodzajów, niestety nie dysponowała testerami do wszystkich, ale mimo to udało mi się wybrać jedną w cenie pośredniej pomiędzy oferowanymi. Zapytałam jeszcze o perfumy ( z czystej ciekawości bo zaopatruję się gdzie indziej), pracownica pokazała, podała ceny, nawet mogłam sprawdzić niektóre zapachy z testerów. Wizyta moja w tym sklepie to jakieś 10 minut, sprzedawczyni poświęciła mi tyle czasu ile wymagałam. W sklepie porządek, przyjemny zapach perfumerii w powietrzu, długie, swobodne przejście wzdłuż sklepu, jasno, widoczne ceny poszczególnych artykułów.

DORA_1

22.08.2011

LUX-Kosmetyki

Placówka

Grodków, Warszawska 10

Nie zgadzam się (2)
Najczęściej chwalę Biedronkę...
Najczęściej chwalę Biedronkę bo nie mam powodu narzekać. Jednak dzisiaj „mały prztyczek” i wytknięcie, choć generalnie, w zasadzie OK. Moja uwaga nie dotyczy ekspozycji sklepowych bo te bez zarzutów – poukładane towary, opisane nazwami i cenami, swoboda poruszania się z wózkiem na zakupy zapewniona, jasno, przestrzennie i w ogóle bez zarzutów. Jedynie dzisiaj, gdy przechodziłam obok palet z jajkami, czuć było smród – najwidoczniej jakieś jajko pękło i zepsuło się, przechodzący inni klienci też takie wnioski wyciągali komentując to. Jeden pan zwrócił delikatnie uwagę na to pracownicy na sklepie lecz ta powiedziała z pewnym zażenowaniem, że wiedzą o tym ale nic nie mogą zrobić bo nieprzyjemny zapach wydobywa się ze spodu palety i teraz jest to problematyczne z uwagi na ilość towaru. Po minie pracownika widać było, że jest mu nieswojo tłumaczyć się z tej sytuacji. Było jasne, że pracownik wiedzę w temacie smrodu posiadał tylko nie miał możliwości jej spożytkowania w celu poprawy tej niedogodności. Klient- starszy pan, trochę się zirytował i odszedł, mamroczą cos pod nosem. Fakt, faktem, na palecie było spora „piramida” jaj, jednak pracownicy nie powinni pozwolić na taki stan rzeczy i zepsuty towar wszelkimi środkami usunąć, tym bardziej że jest to godzina jeszcze dopołudniowa i ten wątpliwy aromat nie pojawił się na pewno od razu, jak za pstryknięciem palca, tylko z pewnością narastał. To jedyny mankament dzisiejszej mojej wizyty. Co do reszty bez zarzutów, ceny przyjazne m.in. jogurty „Wyśmienite” 0,65 zł/op. 135 g.(to cena bardziej niż przyjazna), korzeń selera 2,97 zł/kg (cena bardziej niż przystępna na tle innych i w dodatku pracownik przekroi na życzenie klienta i można kupić połowę, co nie wszędzie się zdarza), mąka tortowa 1,49 zł/kg . Obsługująca mnie w kasie dziewczyna to Agnieszka, czarne włosy, związane z tyłu głowy w krótki ogonek, strój firmowy, identyfikator, uśmiechnięta, sympatyczna, miła, grzeczna, głos przyjazny, dziękuje za wizytę i zaprasza na ponowne zakupy.

DORA_1

22.08.2011

Biedronka

Placówka

Dębno Lubuskie, Mickiewicza 63

Nie zgadzam się (2)
Mąż otrzymał sms...
Mąż otrzymał sms – a z informacją, że w godz. 10-14.00 kurier przywiezie paczkę z zamówioną paczkę przez Allegro więc zadzwonił do mnie, abym w tych godzinach ją odebrała. Nawet na myśl mi nie przyszło, że odbędzie się to tal szybko. Prawdę mówiąc, pomyślałam, że skoro rozpiętość godzinowa jest tak duża to pewnie ok. 14-ej mogę spodziewać się dostawy. Gorąco, upał, przyszła koleżanka więc usiadłyśmy w cieniu obok przyblokowego skwerku. Pod sąsiedni blok podjechał biały samochód dostawczy z skromnymi, czarnymi zdobieniami DPD, nawet mi na myśl nie przyszło, że może to być też dostawa do mnie. W pewnym momencie dzwoni mój mąż i mówi, że kurier stoi pod naszym blokiem, patrzę faktycznie stoi mężczyzna w średnim wieku, ubrany na półsportowo (dżinsy, koszula, adidasy) z paczką w ręku więc udałam się w jego kierunku. Gdy zbliżałam się, uśmiechnął się, przywitał i mówi; pani chyba do mnie; raczej do tej paczki, którą pan trzyma – odpowiadam; uśmiechnął się potakująco, zapytał o nazwisko, podpisałam dokumenty, odebrałam paczkę sprawdzając jej zawartość. W trakcie mojej obsługi, pracownik dodał: widziałem panie na ławce i przez myśl mi przemknęło, że może tam być osoba zainteresowana tą przesyłką gdy zadzwoniłem domofonem i nikt nie odpowiedział. Trzeba było zapytać, to nie kosztuje i nie ujmuje – dodaję; tak, tak, kto pyta nie błądzi – odpowiada kurier; no właśnie – kontynuuję; ostatecznie przyjechałbym jeszcze raz – kwituje pracownik; i firma poniosłaby dodatkowe koszty – dodaję; śmiech; nie byłoby tak źle, dalibyśmy radę – mówi kurier. W tej sympatycznej atmosferze odebrałam paczkę, kurier pożegnał się, życzył miłego dnia i odjechał. Widać byłam ostatnim odbiorcą w zasięgu dwóch sąsiadujących bloków. Pracownik to bardzo sympatyczny i komunikatywny pan w średnim wieku ze skłonnością do żartu, przygotowany należycie do wykonywania swoich obowiązków – słuchawka w uchu do komunikacji telefonicznej, to bardzo ważny i konieczny element dla osób pracujących w charakterze kuriera – kierowcy i wielu to zaniedbuje, jednak u tego pana nie miało to miejsca. Szybko, sympatycznie, profesjonalnie.

DORA_1

22.08.2011

DPD Polska

Placówka

Nie zgadzam się (1)
W zasadzie zakupy...
W zasadzie zakupy dla gimnazjalisty do szkoły mam zrobione ale jeszcze pojedyncze egzemplarze są jeszcze brakujące. To druga placówka oferukjąca m.in. podręczniki, którą odwiedziłam w celu orientacji cenowej słownika i jak się ostatecznie okazało to właśnie tutaj zakupu dokonałam. Nie dość, że słownik kosztował tu 18 zł (0,90 zł taniej) to jeszcze otrzymałam 10% rabatu i w sumie zapłaciłam 16,20 zł, to jakby nie patrzeć o 3,70 zł mniej niż w poprzedniej księgarni mi oferowano, nawet chwili się nie wahałam, tylko kupiłam od razu. Prawdziwie przyjazny sklep nie tylko dla klienta ale także dla systemu kształcenia. W sklepie tym można zakupić bardzo szeroki asortyment towarów, nie tylko podręczniki, m.in. artykuły szkolne i biurowe (długopisy, zeszyty, kredki, nożyczki, wycinanki, spinacze, zszywki, taśmy, pióra – drogie firmowe i tańsze zwykłe, naklejki, papier pakowy kolorowy i szary, segregatory, akcesoria na biurko, etc.), zabawki dla dziewczynek chłopców w różnym przedziale wiekowym ( samochodziki, klocki, lalki, gry i inne), literaturę popularno – naukową, kartki okolicznościowe, torebki na prezenty, karty do gry (talie pełne i niepełne). Sklep jest stosunkowo duży, toteż mogą tu sobie pozwolić na tak szerokie zróżnicowanie asortymentowe. Wybierać jest w czym. Obsługa to dwie, sympatyczne panie, bardzo miłe i serdeczne, klientce przede mną oferowała jedna z nich interesujące ją artykuły w kilku rodzajach, nie narzucała i nie przekonywała do zakupu droższych lecz ze spokojem czekała aż klientka sama zdecyduje o wyborze. Pełna fachowość i profesjonalizm. Aż miło być obsłużonym przez taką ekspedientkę.

DORA_1

20.08.2011

ABC

Placówka

Grodków, Rynek 15

Nie zgadzam się (4)
Koniec ważności terminu...
Koniec ważności terminu badań technicznych samochodu to nieuchronna wizyta na stacji diagnostycznej. Ta konieczność pojawiła się w związku z samochodem mojego męża. Ponieważ nie miałam żadnego konkretnego zajęcia zabrałam się razem z nim. Ta stacja diagnostyczna mieści się przy Warsztatach Zespołu Szkół – Centrum Kształcenia Praktycznego z wjazdem od ulicy Sienkiewicza. Przyjechaliśmy na teren stacji i mąż od razu wjechał na podjazd do stanowiska badania gdyż akurat nie było innego klienta. Dookoła porządek, podjazd wyłożony równo kostką brukową. Przywitał nas niewysoki, miły, uśmiechnięty pan – pracownik, lekko siwiejący blondyn z bródką, ubrany w odzież ochronną, poprosił aby mąż wjechał na kanał i reszta czynności należała już do pracownika. Stanowisko kontroli wyposażone w niezbędny sprzęt do wykonania tych czynności więc zaczęło się sprawdzanie przydatności pojazdu do użytkowania w ruchu lądowym. Najpierw sprawdzający wizualnie ocenił stan podwozia, wchodząc do kanału na którym stał samochód – zaglądał, pukał, stukał, coś dotykał, było OK. więc zajął się stanem pod maską – płyny wizualny stan silnika. Dalej sprawdzenie stanu hamulców – wyniki odczytał na monitorze; poziom hałasu z rury wydechowej – w normie, światła okazały się emitować zbyt wysoko swoją energię. Pracownik zapytał ze zdziwieniem: Jak państwo jeździliście z tak ustawionym oświetleniem? Gdy jechałam tym samochodem po zmroku to zdarzyło mi się, że któryś kierowca mrugnął mi pomimo iż miałam krótki, no to mu „przywaliłam” moimi długimi w odwecie i tyle – mówię. Zaczęli się śmiać a pracownik mówi: tak, z kobietami tylko zacząć to zaraz oślepią skutecznie. Oj, oślepią, oślepią i to na całe życie – dodaje mój mąż i znowu śmiech. To tylko jeden fragment dialogu bo pracownik widać generalnie bardzo komunikatywny, radosnego usposobienia i w trakcie naszej wizyty tutaj nastąpiła wymiana wielu zabawnych zdań ku ogólnej radości. Rozmowa nie przeszkadzała mu w dokonywaniu czynności przeglądowych i wykonywaniu swoich obowiązków. Oczywiście prawidłowo wyregulował zbyt wysoko ustawione światła, dokonał całkowitego przeglądu i podbił dowód rejestracyjny. Cena 98 zł, dużo czy mało - to kwota obligatoryjna więc nie ma znaczenia ta kwestia. Jeśli jeździ się samochodem to pewne koszty trzeba ponosić, nie rozwodząc się nad nimi. Stację opuściliśmy w bardzo dobrych nastrojach.

DORA_1

20.08.2011

Stacja Diagnostyczna

Placówka

Grodków, Krakowska 20

Nie zgadzam się (3)
W zasadzie mam...
W zasadzie mam zakupy dla gimnazjalisty ale jeszcze pojedyncze sztuki są brakujące. To jedna z dwóch księgarni, które odwiedziłam i jest to ta przegrana z konkurencją, nie dlatego że ubogi asortyment lecz dlatego, że poszukiwany przeze mnie słownik był tu zwyczajnie droższy, kosztował 18,90 zł. Zaopatrzenie ta mała księgarnia ma super, można tutaj dostać każdy podręcznik, każde ćwiczenia, a także ksiązki innych kategorii. Jeśli akurat na stanie nie ma poszukiwanej pozycji, pracownik księgarni zwyczajnie ją sprowadzi. Taka sytuacja miała miejsce z klientką przede mną, z którą pracownica umówiła się na wtorek (dziś sobota) po odbiór zamówionej książki – klientka potrzebowała podręcznik z dziedziny prawa dla studentów. W lokalu tej księgarni jest bardzo mało miejsca dla klientów, powierzchnia jakieś 1 x 2 m, książki są poukładane na półkach, praktycznie dookoła ścian, część na podłodze ( z braku miejsca), do większości z nich, a właściwie do prawie wszystkich dostęp ma tylko pracownik. Trochę tu ciasno, jak na mój gust. Jedno okno wystawowe z ładnie skomponowaną dekoracją z książek i małych „bibelotów”, czysto, nigdzie nie widać nawet kurzu. Nabyć tu można także kartki okolicznościowe – imieninowe, urodzinowe, weselne, na chrzciny i inne okoliczności życiowe. Pracownice to dwie osoby: jedna młoda, urodziwa dziewczyna o czarnych włosach; druga starsza, dość pokaźnej budowy ciała. Obie miłe, sympatyczne, uśmiechnięte i dobrze zorientowane w tym co w sklepie jest dostępne. Gdy weszłam, dwie klientki były obsługiwane przez pracownice, chwilę poczekałam – jakieś 4-5 minut, zapytałam o cenę poszukiwanego podręcznika, usłyszałam odpowiedź od razu „z głowy” 18,90 zł, podziękowałam i wyszłam aby sprawdzić jak się ta kwestia ma w księgarni nieopodal. Zawsze mogę przecież wrócić. Jednak, jak się później okazało nie wróciłam bo oferta cenowa drugiej księgarni była nieporównywalnie lepsza. Tak to jest w warunkach gospodarki wolnorynkowej.

DORA_1

20.08.2011

Księgarnia

Placówka

Grodków, Rynek 13 A

Nie zgadzam się (1)
O dziecka lubiłam...
O dziecka lubiłam różne konkursy jako dobrą zabawę i tak mi do dzisiaj zostało. Jakieś 2-3 dni temu, przeglądając którąś ze stron internetowych wyświetlił mi się konkurs – chcesz wygrać 1000 zł (kto by nie chciał), wypełnij kupon, liczy się czas. Znalazłam regulamin, przeczytałam i wypełniłam. Wyświetliły się gratulacje, propozycja dalej zabawy ale już zrezygnowałam i zajęłam się tym co było docelowym zamiarem w Internecie. Dziś zadzwoniła komórka, odebrałam i usłyszałam radosny, wręcz szczebioczący głos, właściwie głosik młodej dziewczyny, która przedstawiła się jako Agnieszka, zapytała czy ma przyjemność rozmawiać z pełnoletnim użytkownikiem telefony, potwierdziłam, następnie zapytała jak się nazywam, podałam dane. Bardzo mi miło, w związku z tym, że wypełniła pani kupon na naszej stronie internetowej gratuluję bardzo dobrego czasu, ma pani ogromna szansę wygrać 1000 zł – szczebiocze ta miła dziewczyna. Szansa to jeszcze nie wygrana – mówię przekornie. Tak to prawda ale pani czas jest imponujący – kokietuje mnie – a to duży atut, wręcz najważniejszy w naszym konkursie, będę mocno trzymała kciuki aby pani się udało w losowaniu. To bardzo miłe z pani strony, szkoda że chuchnąć na te kciuki nie mogę przez telefon – dodaję. Proszę mi wierzyć, że bardzo, bardzo mocno trzymane kciuki nie muszą być ochuchane – zapewnia mnie dziewczyna. Dalej poinformowała mnie o czasie ewentualnej wygranej i poprosiła o poświęcenie jeszcze chwili czasu na przedstawienie oferty Play – a. Zgodziłam się więc pokrótce przedstawiła mi ofertę, nie powiem bardzo interesującą, rozmów za 29,90 zł/miesięcznie. Ja generalnie mam 3 telefony, których zawarte umowy kończą się za ponad rok wiec kolejny czwarty to już byłoby „skrzywienie komórkowe”. Dziewczyna się tym nie zraziła, podziękowała za rozmowę, powiedziała, że ma nadzieje jeszcze ze mną porozmawiać, czego i ja nie wykluczyłam. Każdy sposób jest dobry na zdobycie klienta i taki z pewnością był główny cel tego konkursu, jednak tutaj przeprowadzony w sposób bardzo miły, nie narzucający, wręcz zabawowy. Nie mam nic wspólnego z operatorem Play – a, jednak rozmowa była bardzo miła, serdeczna, nie zobowiązującą i co najważniejsze – nie miała charakteru „naciągactwa” choć poinformowano mnie o godnej przemyślenia ofercie na telefon komórkowy. Wprawiła mnie w bardzo dobry nastrój popołudniowo – wieczorny.

DORA_1

20.08.2011

Play

Placówka

Nie zgadzam się (3)
Właściwie udałam się...
Właściwie udałam się tu jedynie po żel do kąpieli, gdy ostatnio tu byłam kupiłam niedrogo o zapachu owoców egzotycznych, bardzo miły w zapachu i tonacji orzeźwiającej, co doskonale sprawdza się w upalne dni lata. Sklep duży, asortyment handlowy zróżnicowany jakościowo i ilościowo, zapewniona swoboda poruszania się między regałami sklepowymi, towar pogrupowany – przyprawy, owoce, warzywa, artykuły mączne, słodycze, kosmetyki, artykuły do sprzątania itd. Na sklepie widoczni pracownicy, rozpoznawalni po charakterystycznych koszulkach w czerwonym kolorze firmowym. uzupełniający artykuły na półkach, wszędzie porządek, oświetlenie pełne, metki cenowe przy artykułach, bardzo dużo metek w kolorze żółtym oznaczającym cenę promocyjna danego artykułu. Klienci mogą zaopatrzyć się w wózek lub koszyk przed wejściem do części zakupowej sklepu. Zanim poszłam na stoisko kosmetyczne po główny „cel” mojego zakupu przeszłam się między półkami. Na stoisku z warzywami wszystko poukładane, świeże, dorodne, nie zauważyłam niczego wątpliwej jakości. Zdecydowanie przystępna cena cebuli 1,99 zł/kg , nawet EKO i Biedronka „wysiadają” bo to warzywo jest tam o wiele droższe. W sumie niczego konkretnego nie potrzebowałam więc udałam się na stoisko kosmetyczne, znalazłam żel kąpielowy Shower Melon i okazało się, że trafiłam na promocję, cena to tylko 2,29 zł/ op. 300 ml. Klientów na sklepie kilku, może kilkunastu, w każdym bądź razie jedno stanowisko kasowe obsługujące w tym czasie było w zupełności wystarczające. Zakupów nie miałam wiele, raptem dwa produkty ale dla przyzwoitości zapytałam pracownicę Beatę: czy jest wyznaczony jakiś minimalny limit kwotowy co do zapłaty kartą płatniczą? Nie, może pani płacić u nas kartą już od złotówki – odpowiedziała z uśmiechem na twarzy. To się chwali, w wielu sklepach są wyznaczone limity np. od 10 zł, a nawet w niektórych od 30 zł , bo i z takim się spotkałam. Kasjerka Marta, miła, sympatyczna, młoda dziewczyna, włosy ciemny blond, upięte z tyłu głowy, urodziwa twarz, skasowała moje zakupy zaraz po podejściu, zaproponowała reklamówkę i z uśmiechem pożegnała się.

DORA_1

20.08.2011

POLOmarket

Placówka

Grodków, Sienkiewicza 21

Nie zgadzam się (1)
Dostałam dziś od...
Dostałam dziś od tej sieci dwa sms-y: jeden normalnie, standardowo z podziękowaniami za dokonana wpłatę, ale drugi, po pół godzinie „wkurzający”, z informacja, że zalegam z płatnością faktury za czerwiec. Gdyby tak było to już dawno zablokowano by mi możliwość wykonywania połączeń bo aktualnie dobiega końca druga dekada sierpnia. Dzwonie na infolinię, trochę „pod - juszona”, odsłuchałam kolejno komunikatów, wybrałam właściwą opcje i czekam. Bardzo szybko, bo nie minęła nawet minuta usłyszałam miły głos: dzień dobry, sieć Orange, Agnieszka, w czym mogę pomóc ?: otrzymałam dzisiaj dwa sms-y, pierwszy informujący o wpłacie i za jakiś czas drugi z informacją ,że zalegam z wpłatą, może mi pani to wyjaśnić?; czy sprawa dotyczy telefonu z którego pani dzwoni?; tak; już sprawdzam, proszę o chwilę cierpliwości; po chwili słyszę – tak zalega pani z płatnością bieżącej faktury; to jakiś żart – mówię; nie proszę panią to nie jest żart; więc wyjaśniam jej – w ubiegłym miesiącu miałam niedopłatę 6 zł, w rozmowie telefonicznej uzgodniłam z pracownikiem, że kwotę tę doliczę do bieżącej faktury, tak zrobiłam i nie powinnam mieć zaległości; proszę o chwilę cierpliwości, wejdę w pani historię i sprawdzę jak ona wygląda. Trwało to może minutę, a może nie i po chwili pracownica mówi : tak oczywiście ma pani rację, bardzo przepraszam, powinnam była od razu to sprawdzić, pani jak najbardziej jest w porządku, to błąd systemu księgowania, już wysyłam informację do działu technicznego aby dokonano korekty, pani wpłaty są zgodne z tym co pani mówi, jeszcze raz przepraszam. Pożegnałyśmy się, życząc sobie miłego dnia. Dzwoniąc na infolinię byłam nieźle poirytowana, natomiast gdy usłyszałam miły, łagodny i pełen życzliwości głos pracownicy to sama też złagodniałam. Rozmowa przebiegła w atmosferze pełnej życzliwości, szybko i sprawnie co oznacza, że pracownica doskonale porusza się po programie firmy i w „mig” znajduje wymagane informacje i co najważniejsze, po sprawdzeniu przyznała się do własnego błędu – to cenna zaleta, ja nie byłam w stanie sprawdzić czyj jest błąd i mogła mi wcisnąć każdą bajeczkę, jednak tego nie zrobiła.

DORA_1

20.08.2011

Orange

Placówka

Nie zgadzam się (1)
Spotkałam dawno nie...
Spotkałam dawno nie widzianą koleżankę więc postanowiłyśmy usiąść pod parasolem na zewnątrz tej kawiarni, usytuowanej w samym centrum miasta. Gorąca letnia pogoda pozwalała na ulokowanie się w tym miejscu. Weszłyśmy do środka aby coś sobie zamówić, wewnątrz przyjemny chłód, stoliki ustawione wzdłuż ścian, swobodne przejście przez środek, porządek, oświetlenie wystarczające, duże okna na frontowej ścianie ozdobione firaną. Podeszłyśmy do wysokiego baru, przywitała nas miła, sympatyczna dziewczyna w stroju ,można uznać, kawiarnianym (cokolwiek to znaczy), zamówiłyśmy kawę, po lampce czerwonego wina i po porcji lodów, rachunek prawie 60 zł – to i dużo i mało, zależy jak na to spojrzeć. Zapytałam: za ile zgłosić się po zamówienie, bo usiądziemy na zewnątrz?; proszę sobie usiąść, ja przyniosę do stolika – odpowiedziała z uśmiechem pracownica. I faktycznie, po chwili ( jakieś 3-4 minuty, poczucie czasu zanika gdy się rozmawia) miałyśmy na stole nasze zamówienie a obsługująca nas dziewczyna powiedziała: proszę zostawić naczynia na stole, ja sprzątnę gdy panie odejdą. Rozmawiałyśmy dość długo, w pewnym momencie pojawiła się pracownica ponownie i zapytała czy życzymy sobie coś jeszcze zamówić ale podziękowałyśmy, zabrała naczynia po lodach i kawie i oddaliła się. Dopiłyśmy wino i tez poszłyśmy. Ostatnio gdy tu byłam, doświadczyłam niezbyt sympatycznej obsługi, dziś jednak wrażenia zgoła odwrotne.

DORA_1

19.08.2011

INKA

Placówka

Grodków, Rynek 11

Nie zgadzam się (5)
W tej placówce...
W tej placówce przeważnie wesoło, dzisiaj już przed wejściem dało się słyszeć śmiech i radosne niezobowiązujące, gaworzenie, tak „o wszystkim i o niczym” pracowników z jakimś obsłużonym klientem, któremu widać poczucia humoru nie brakowało i na odchodne nie omieszkał też żartem „rzucić”. Przywitały mnie radosne, uśmiechnięte twarze pracownic ubranych tradycyjnie w gustowne, białe fartuszki z kolorowymi wykończeniami. Nie zjawiam się tu codziennie ale kiedy już przyjdę to chlebka od nich sobie nie odmówię, wypiekanego tradycyjną metoda, choć nie najtańszego 2,65 zł/bochenek 0,6 kg . Dobre i świeże niektóre wędliny to też jeden z atutów tego sklepu, szynka 28 zł/kg – to bardzo drogo ale parę plasterków trzeba kupić bo jest to wyrób w którym konserwanty nie dominują (jest zwięzła i nie wyciekają z niej płyny); kiełbasa szynkowa 19,60 zł/kg – to cena względna na tle innych placówek handlowych; pasztet drobiowy 8,10 zł/kg – to przyzwoicie, zwłaszcza, że jest pyszny. Natomiast nie za bardzo podobało mi się małe stoisko warzywne; cebula prawie 4 zł/kg – miękkawa i mało zachęcająca, pomidory ładne ale bardzo drogie prawie 6 zł/kg, worek z ziemniakami na posadzce a dookoła mnóstwo ziemi – tu potrzebna byłoby inne rozwiązanie eksponowania tego artykułu. Poza tym w sklepie porządek, ceny wyeksponowane na metkach przy poszczególnych artykułach, miejsca dla klientów sporo, jasno i atmosfera stworzona przez pracowników bardzo sympatyczna i przyjazna.

DORA_1

19.08.2011

PSS Społem

Placówka

Grodków, Bolesława Chrobrego 1

Nie zgadzam się (3)
Szał promocyjnych cen...
Szał promocyjnych cen artykułów szkolnych nadal trwa ale obok pojawiają się też inne a wśród nich artykuły samochodowe K-2 , przeznaczone do pielęgnacji, wygodne w użyciu (spray) – cockpit, kołpaki, szyby, zapachy Air Wick, każdy w cenie 7,99 zł/opakowanie. Ponadto są też odświeżacze powietrza Air Wick Elektro do mieszkań w opakowaniu Duo w cenie 19,99 zł/komplet, to bardzo dobra cena i warto kupić bo jakość jest rewelacyjna. Bardzo smaczne jogurty „Wyśmienite” o różnych smakach, z kawałkami owoców 0,65 zł/op. 135 g., kawa Tchibo ciągle w bezkonkurencyjnej cenie 11,99 zł/op. 450 g., makaron „nitka” 1,19 zł/op. 250 g. To tylko niektóre aktualne oferty tego sklepu bo asortyment oferowany jest bardzo szeroki i wymienić go nie sposób. Stoisko z warzywami uporządkowane, wszystko świeże i ładnie wyeksponowane. Sezon na pomidory trwa więc ich cena też sezonowo niska 1,27 zł/kg, obok brzoskwinie w cenie niewiele ponad 2 zł/kg, cytryny trochę droższe 4,49 zł/kg ale to owoce importowane więc nie mogą być prawie darmo zbywane. Drogie natomiast jabłka bo w cenie blisko 5 zł/kg, to przyznam nie do końca jest dla mnie jasne, przecież jabłka powinny być jedną z podstaw żywienia, cena skłania jednak do wybiórczego spożycia tego owocu. Cena cebuli też nie zachwyca, blisko 3 zł mimo sezony także na cebulę. Jest godzina popołudniowa więc póki co jedna kasa swobodnie służy obsłudze klientów, którzy w rytmie prawie płynnym odchodzą od kasy. Kasjerka Agnieszka, dziewczyna „mocnej” budowy, miła, sympatyczna, uśmiechnięta, krótkie włosy, odzież firmowa, wita podchodzącego klienta miłym „dzień dobry”, proponuje reklamówkę, na pożegnanie dziękuje za dokonane zakupy i zaprasza na ponowne. Szybko i w przyjaznej klientowi atmosferze jest tu każdy obsłużony.

DORA_1

19.08.2011

Biedronka

Placówka

Dębno Lubuskie, Mickiewicza 63

Nie zgadzam się (0)
Jeśli jakiś wyrób...
Jeśli jakiś wyrób spożywczy jest podejrzanie tani to zwykle kojarzy mi się nie z promocją, tylko chęcią pozbycia się artykułu ze sklepu w związku z dobiegającym końca terminem przydatności do spożycia. Dziś jednak okazało się coś wręcz odwrotnego – konserwy turystyczne po 0,99 zł/sztuka, jakie udało mi się zakupić mają termin do lipca 2013 roku, to może oznaczać, że dopiero je wyprodukowano – prawdziwa okazja cenowa bez żadnego „kitu”. W sumie przybyłam tu tylko po kajzerki 0,29 zł/sztuka i polędwicę sopocka do chleba 13,90 zł/kg (promocja, o 4 zł taniej), ale prawda jest taka, że zazwyczaj coś się dobierze, zwłaszcza w EKO gdzie promocje i obniżki są na porządku dziennym, czasem nawet bardzo mile zaskakujące. W sklepie aż roi się od cen umieszczonych na żółtych kartkach oznaczających promocje. Już widnieje informacja, że za dwa dni przez okres trzech dni będzie można kupić: brzoskwinie po 2,99 zł/kg, wafelki Grześki 0,69 zł/szt. (o 50 groszy mniej), ser żółty 13,99 zł/kg (o 5 zł mniej), śledzie po wiejsku 6,99 zł/słoik (o 3 zł mnie). Czy akurat przyjadę po te produkty, tego jeszcze nie wiem ale istotnym jest fakt, że już klienta się informuje aby „przykuć” jego uwagę i zachęcić do zakupów na przyszłość. W sklepie porządek, wszystko poukładane jak należy, towary podzielone asortymentami, kurzu na półkach nie widać, warzywa świeże, ceny wyeksponowane, nie sposób ich nie widzieć, obsługa miał, serdeczna, widoczni od razu, po strojach firmowych sklepu rozpoznawani. W kasie, która mnie obsługiwała pracownica Jola, bardzo sympatyczna dziewczyna, uśmiechnięta, komunikatywna, reklamówkę zaproponowała, jak zawsze. W sumie moja wizyta w tym sklepie to jakieś 15-20 minut. Trzy stanowiska kasowe zapewniały płynny ruch klientów

DORA_1

19.08.2011

EKO

Placówka

Grodków, Reymonta 7

Nie zgadzam się (3)
Właśnie zbierałam się...
Właśnie zbierałam się do wyjścia gdy zadzwonił domofon, odebrałam i słyszę: listonosz, mam list polecony dla męża: ja właśnie wychodzę, zaraz będę na dole to odbiorę – mówię; dobrze, dziękuję – odpowiada listonosz – kobieta. Na dole jeszcze raz przywitałyśmy się, to bardzo sympatyczna, niemłoda już wiekiem kobieta ale za to bardzo młoda duchem i sposobem bycia, zawsze uśmiechnięta i życzliwie nastawiona do innych. Miała już przygotowany dla mnie list i dokumenty do podpisu potwierdzające jego dostarczenie. Współczuję pani w taki upał nosić od klatki do klatki tą torbę – mówię; no kochana, co zrobić, taka praca, upał, deszcz czy śnieg, to nie ma znaczenia – mówi z uśmiechem, bez użalania się nad sobą, bez wymyślania że praca np. parszywa, że ciężko bo upał straszliwy itp. To kobieta rozumiejąca swoje obowiązki i wynikające z nich czynności. Trzeba zanieść list na górę to go zaniesie i nie traci przy tym dobrego humoru, a jak nie musi nieść to podziękuje za to ktoś zejdzie do niej. Ja zeszłam, bo w ogóle wychodziłam a mimo to mi dziękowała. Gdyby zostawiła w skrzynce awizo też nic by się nie stało, jedynie trzeba było by udać się na pocztę po odbiór ale ona jednak gotowa była iść do mnie na górę, dźwigając przy tym torbę pełna listów. Jeszcze chwilę pożartowałyśmy i z uśmiechem pożegnałyśmy się. Nasz kontakt nie trwał nawet pięciu minut ale był bardzo przyjazny i radosny. Pracownica ubrana w uniform pocztowy, dziś bez rękawów, przeznaczony na letnie upały, ozdobiony znaczkiem firmowym, na głowie czapka z daszkiem. Ludzie listy piszą, mimo „doby Internetu” i to piszą nie mało bo torba listonoszki była wypchana „po brzegi”.

DORA_1

19.08.2011

Poczta Polska

Placówka

Nie zgadzam się (0)
W torebce kobiety...
W torebce kobiety podobno można znaleźć wszystko – tak mówią złośliwi, ja niestety, dziwnym trafem nie znalazłam w swojej chusteczek higienicznych a właśnie były mi potrzebne. Obok drogeria Douglas –a no to weszłam. Przyjemny, świeży aromat w powietrzu, orzeźwiający bardzo, na pierwszy rzut oka po wejściu daje się odczuć poczucie porządku, blasku dodaje oświetlenie. Sprzedawczyni, zajęta inną klientką przywitała mnie z uśmiechem, stanęłam obok i czekam bo jakoś nie miałam ochoty chodzić między regałami, tym bardziej ,że już dziś odwiedziłam inną drogerię i tam dokonałam zakupów. Ekspedientka właśnie doradzała kupującej w sprawie kremu do twarzy Niwea Visage, muszę przyznać, że byłam pełna podziwu dla wiedzy jaką dysponowała pracownica choć moja obecność nie trwała długo bo zaraz pojawiła się inna sprzedawczyni i zapytała czego sobie życzę, widząc że stoję obok a nie „buszuję” między regałami. Powiedziałam: poproszę tylko paczkę chusteczek higienicznych; proszę bardzo, które sobie pani życzy? – mówi, pokazując mi 6 różnych kolorystycznie opakowań - Zapachowe czy zwykłe, tańsze czy droższe? - ciągnie miłym głosem dalej młoda dziewczyna, włosy ładnie ułożone średniej długości do ramion, schludnie ubrana i jednocześnie elegancko wyglądająca. Z lekka „zbaraniałam”, zwykle sprzedawcy chcą zbyć towar jak najdroższy, a tu proszę, wybór i decyzja należą do klienta. Mają klasę i trzymają wysoki pozom obsługi. Jeżeli są o zapachu mięty, to bardzo proszę – odpowiedziałam; te za 1,20 zł czy za 1,84 zł – ciągnęła ekspedientka; te które są miękkie, nie szorstkie w dotyku; obie są miękkie, różnią się producentem; to proszę tańsze – zdecydowałam. To tylko chusteczki a jaki dialog się wywiązał. Byłam zachwycona opuszczając ten sklep. Oby wszędzie była taka obsługa.

DORA_1

18.08.2011

DOUGLAS

Placówka

Opole, pl. Kopernika 16

Nie zgadzam się (1)
Upał, gorąc i...
Upał, gorąc i ilość wypitej wody zaczęły dawać mi się we znaki i zaistniała konieczność skorzystania z pewnego miejsca więc wjechałam na podjazd tej stacji aby skorzystać głównie z toalety. Podjazd równy, wyłożony kostka brukowa, miejsca do zaparkowania całkiem sporo. Przy dystrybutorach też swoboda duża dla tankujących. Ja jednak w pierwszym odruchu udałam się do toalety. Czysto, przyjemny zapach w powietrzu to zawsze robi dobre, pierwsze wrażenie po wejściu do takiego miejsca. Dostępna woda bieżąca i suszarka do rąk, czyste lustro, niestety brak ręczników papierowych i nawet nic nie wskazuje aby kiedykolwiek tu były. Moim zdaniem to błąd. Zawieszona na ścianie karta kontroli czystości toalety zdradza bieżącą inspekcję tego stanu higieny. Na ścianie wieszak na torebkę lub płaszcz i wieszak w specyficznym kształcie z informacją: wieszak dla motocyklisty – to pewnego rodzaju „novum”, dotąd na żadnej stacji nie trafiłam na tego rodzaju udogodnienie dla tej grupy kierowców. To bardzo pomysłowe rozwiązanie na umieszczenie kasku. Sklep tej stacji to lokal średniej wielkości, również czysto, oferowane artykuły rozmieszczone na półkach przyściennych i środkowych regałach, między którymi zachowana jest swoboda przejścia. Zakupiłam jeszcze wodę mineralną na dalszą podróż, butelka 0,5 litrowa w cenie 2,18 zł, to całkiem sporo ale tego rodzaju placówki nie „grzeszą” zbytnim obniżaniem cen, które i tak są względne, zwłaszcza w gospodarce wolnorynkowej, a taką mamy obecnie w kraju. To ma swoje i wady i zalety, zależnie od punktu widzenia. Pracownicy stacji obecni akurat w czasie mojej wizyty to młody chłopak Marek i pani w średnim wieku, której identyfikator najwidoczniej gdzieś się zapodział. Oboje uśmiechnięci, serdeczni, przyjaźni. Generalnie nie ma co się czepiać.

DORA_1

18.08.2011

BP

Placówka

Opole, Wrocławska 106

Nie zgadzam się (1)