Gdy przechodziłam korytarzem otrzymałam ulotkę reklamową zapraszającą na zakupy do sklepu Esotiq. Według promocji do 13.11 do każdego zakupionego stanika dół kompletu był gratis. Pomyślałam, że wstąpię do tego sklepu i się rozejrzę. W sklepie przebywała tylko jedna pracownica i było trzech klientów. Pracownica stała przy kasie więc nie mogła się rozdwoić i doradzać klientom na sali sprzedaży. Podczas mojej wizyty pracownica nawet nie podniosła wzroku na moją osobę, a co dopiero mówić o doradztwie. Być może zdecydowałabym się na jakiś zakup, ale potrzebowałam pomocy i fachowej rady. Pospacerowałam chwilę po sklepie i niestety go opuściła.
Nie była to moja pierwsza wizyta w tym sklepie i nie po raz pierwszy zostałam zignorowana przez sprzedawcę. Moim zdaniem pracowników powinno być znacznie więcej ponieważ sama kasjerka nie jest w stanie satysfakcjonująco obsłużyć klientów.
Ilekroć jestem w C. H. Rywal wstępuje do tamtejszego Empiku, aby zapoznać się z nowościami muzycznymi i książkowymi. Lubię atmosferę panującą w tym sklepie. Cieszę się, że mam gdzie usiąść i na spokojnie obejrzeć książkę czy gazetę. Empik już szykuje się do świąt. Na wysepkach znajdujących się na środku sklepu znajduje się ekspozycja pakietów książek. Oferta rzeczywiście jest korzystna bowiem ceny pakietów są zazwyczaj niższe o 10-20 zł niż książki kupowane pojedynczo.
W Empiku było czysto i wszystkie artykuły były uporządkowane. Nie lubię gdy w niektórych księgarniach książki leżą w nieładzie i jest na nich warstwa kurzu. W Empiku zawsze wszystko wygląda bardzo dobrze.
Na sali sprzedaży zauważyłam dwie pracownice, które pomagały klientom. Z racji tego, że w sklepie pracuje ochrona sprzedawcy nie muszą pilnować klientów tylko mogą całkowicie poświęcić się doradztwu czy porządkowaniu towaru.
MZK w Białej Podlaskiej od 1 listopada bieżącego roku wprowadziło zmiany w cennikach biletów. Bilet normalny kosztuje 2,40 a kosztował 2 zł, natomiast cena biletu 10 minutowego z kwoty 1,20 wzrosła na 1,60. Szkoda tylko, że wzrost cen biletów nie idzie w parze z poprawą komfortu jazdy, zwiększeniem częstotliwości przejazdów itd. Oczywiście najlepiej podnieść ceny, zarobić więcej i nie dać przy tym nic od siebie.
Mało tego, bilet kupiony u kierowcy kosztuje 3zł. Często w okolicach przystanka nie ma gdzie kupić biletu więc pasażerowie albo przepłacają u kierowcy albo jadą na gapę.
Tabor MZK jest przestarzały. W autobusach często jest brudno i panuje nieprzyjemny zapach. Na mieście porozwieszane są plakaty promujące korzystanie z komunikacji miejskiej. Moim zdaniem, żeby nakłaniać ludzi na bialskie MZK trzeba wcześniej stworzyć warunki spełniające jakieś standardy.
Panowie myjący auta nie są specjalnie uprzejmi, raczej gburowaci. Podczas mycia trzeba patrzeć im na ręce, bo nie bardzo przykładają sie do swojej pracy. Nawet wtedy, gdy własciciel samochosu siedzi i patrzy co robią, zachowują sie tak, jakby robili człowiekowi łaskę. Gdy mieli umyć gumowe dywaniki, rzucili je na beton, zlali wodą, powiesili na chwilę na płocie, po czym zdjęli i jeszcze mokre włożyli do samochodu. Z tym hydrowoskowaniem to też wątpliwa sprawa. Normalnie po woskowaniu samochód lśni, a woda nie osadza się, tylko spływa w postaci kropelek. W Eko Auto bezpośrednio po umyciu z woskowaniem, nie zauważyłem śladu wosku. Tej myjni nie polecam.
Jak to zwykle na imprezach bywa zabrakło nam alkoholu. Jedynym otwartym sklepem znajdującym się w pobliżu była Oleńka. Sklep ma dosyć małą powierzchnię i jest zaopatrzony tylko w produkty codziennego użytku. Jest tam spory wybór słodyczy, alkoholi oraz niewielki regał z artykułami chemicznymi.
Obsługiwała nas około 45 letnia kobieta z farbowanymi na blond włosami. Pracownica była bardzo życzliwa i uśmiechała się do nas. Mimo pracy w niedzielę była zadowolona i zamiast irytacji obdarowywała klientów uśmiechem.
Wybieraliśmy się na wieczór do znajomych więc postanowiliśmy wstąpić do Stokrotki i kupić jakieś dobre winko. Gdy weszliśmy do sklepu oczywiście wpadło nam w ręce kilka innych produktów. Skorzystaliśmy również z promocji i kupiliśmy w dobrej cenie czteropak piwa Lech.
Dział monopolowy znajduje się tuż przy pierwszej kasie. Jest tam naprawdę bardzo duży wybór win. Wina ustawione są smakowo, więc poruszanie się wzrokiem po półkach jest ułatwione. W tym dziale również było szereg promocji. Zdecydowałam się na wino Cin Cin o smaku limonki za jedyne 19,99. Obsługująca nas kasjerka była bardzo sympatyczna i uśmiechnięta. Zapakowała nam wino to papierowej torebki. Podczas obsługi była uprzejma i używała wobec nas zwrotów grzecznościowych.
Gdy kierowca Gerden Service potraktował nas w bardzo chamski sposób postanowiliśmy przejść się na postój innych przewoźników. Na przystanku stało kilka busów jadących w kierunku Lublina. Większość z nich jechała przez Międzyrzec Podlaski, gdzie akurat chcieliśmy się dostać. Niestety dwa pierwsze busy do których podeszliśmy były zapełnione. Mimo to kierowca zaproponował nam jazdę na stojącą. Busy są malutkie i nie uśmiechało mi się garbienie się przez pół godziny. Okazało się, że o 13.35 odjeżdża bus BP Tour i ma on jeszcze wolne miejsca. Kierowca zgodził się nas zabrać i nawet mieliśmy miejsca siedzące. Za bilet bez żadnych ulg zapłaciliśmy po 5 zł, czyli bardzo mało. Biorąc pod uwagę, że poruszanie się po Białej Podlaskiej biletem bez ulg kosztuje 2,40 czyli połowę mniej niż bilet na trasie 30 kilometrów.
Jedynym minusem korzystania z usług BP Tour był gburowaty kierowca. Był to starszy mężczyzna, który na wszelkie pytania pasażerów odpowiadał z wielką łaską i pretensją w głosie.
Wybierałam się z Białej Podlaskiej do Międzyrzec Podlaskiego. Pomyślałam, że skorzystam z komunikacji prywatnej i pojadę tam autobusem. Miałam szczęście bo gdy przyszłam z chłopakiem na przystanek akurat odjeżdżał autobus do Warszawy. Wprawdzie wszystkie miejsca siedzące były zajęte, jednak zgodnie z przepisami autobus może zabrać również określoną ilość osób, która może stać podczas jazdy. Gdy weszliśmy do autobusu zapytaliśmy kierowcy czy zabierze dwie osoby do Międzyrzeca Podlaskiego. Kierowca był to młody, wysoki mężczyzna mający około 35 lat. Miał on okulary i trochę łysiejącą głowę. Na nasze pytanie odpowiedział krótko słowami "nie". Bardzo zależało nam, aby dostać się do Międzyrzeca jak najszybciej więc grzecznie poprosiłam go ponownie. Powiedziałam, że to przecież krótka trasa i może stać. Kierowca była bardzo opryskliwy i powiedział : Nie zabiorę was i tyle. Oprócz chamskiej odzywki zdziwił mnie fakt, że kierowca mówił do nas na per Ty.
Garden Service odkąd bialski PKS upadł bardzo się panoszy. Prywaciarz poczuł monopol na usługi transportowe i robi co chce. Oprócz tego, że bilety podrożały o 50% to jeszcze kierowcy są nieuprzejmi i czują się jakby byli panami i władcami. Gdyby nie fakt, że nie ma innego przewoźnika na niektóre trasy z pewnością przestałabym korzystać z usług Garden Service.
Gdy weszliśmy na stację okazało się, że jest tam sporo klientów. Zamknięcie sklepów 11 listopada sprawiło, że na stacjach benzynowych były kolejki. Oczywiście ceny produktów były znacznie wyższe niż w tradycyjnych sklepach. Obsługujący nas kasjer był sympatyczny i uprzejmy. Bez cienia zdenerwowania pomagał i doradzał klientom w zakupach. Również gdy przyszła nasza kolej polecił nam Krupnik cytrynowy, który był w przystępnej cenie. Zakupy na stacji należały w pełni do udanych.
Był to jeden z nielicznych otwartych 11 listopada supermarketów. Kiedy więc zaparkowaliśmy przed sklepem byliśmy w połowie sukcesu z racji tego, że sklep był czynny. Gdy weszliśmy zostaliśmy powitani przez sprzedawczynię w średnim wieku. Kobieta mimo tego, że musiała pracować w dzień wolny od pracy była zadowolona i uśmiechnięta. W planach mieliśmy zakup alkoholu wysokoprocentowego i niestety okazało się, że jeśli chodzi o alkohol to w sklepie jest tylko piwo. Zrobiliśmy więc niewielkie zakupy i mimo wszystko musieliśmy wybrać się na stację benzynową.
Ze znajomymi wybraliśmy się do Siedlec specjalnie po to, aby skosztować sushi w nowo powstałej restauracji NANA Sushi. Mieliśmy mały problem ze znalezieniem lokalu, bowiem jest on słabo zareklamowany przy drodze.
Gdy weszliśmy do lokalu okazało się, że jesteśmy jedynymi klientami. W lokalu znajdowało się około 5 dwusobowych stolików. Postanowiliśmy połączyć ze sobą dwa stoliki, aby czuć się swobodniej. Wystrój lokalu określiłabym jako surowy i bez zbędnych dodatków. Ma to swój urok, jednak od knajpy japońskiej wymagałabym czegoś innego. Moim zdaniem właściciele lokalu powinni pomyśleć o jakiś nawiązaniach do kultury japońskiej.
Po chwili podeszła do nas kelnerka przynosząc menu. Zdecydowaliśmy się na zestaw California czyli 40 kawałków sushi za 71,90. Do picia kelnerka poleciła nam napój algowy, który w rzeczywistości był napojem winogronowym.
Na realizację zamówienia czekaliśmy około 10-15 minut. Sushi było podane profesjonalnie i bardzo nam smakowało. Z czystym sumieniem mogę polecić ten lokal.
Podczas sobotnich zakupów wstąpiłam również do Taniej Prasy. Chciałam kupić jakieś gazety z fryzurami ślubnymi. Gdy weszłam do niewielkiego lokalu, w którym mieściła się Tania Prasa zostałam przytłoczona dużą ilością klientów. Swobodne przemieszczanie się po sklepie było niemożliwe. Wśród wielu gazet próbowałam odnaleźć wzrokiem te o tematyce ślubnej. Gdy ich nie dostrzegłam zwróciłam się o pomoc do sprzedawczyni. Kobieta wskazała mi gdzie znajdują się gazety. Niefortunnie znajdowały się one bardzo nisko, więc musiałam przykucnąć aby je obejrzeć. Wówczas o mało co nie zostałam przydeptana przez innych klientów. Pomyślałam, że odwiedzę sklep kiedy indziej bo jednak potrzebowałam trochę spokoju, aby przejrzeć gazety.
Cieszę się, że istnieje coś takiego jak Tania Prasa. Gazety specjalistyczne i tematyczne są o połowę tańsze niż w tradycyjnych salonikach prasowych.
Zakupy w tym sklepie to przyjemność.Towar niezłej jakości w przystępnych cenach,wszystko dostępne w zasięgu ręki,a nawet jest jakiś problem z dostaniem się do czegoś to zawsze ktoś z personelu chętnie pomoże.Przy wejściu zawsze dostępne aktualne ulotki,a na ściance z pleksy zawsze wiszą plakaty reklamowe.Jest czysto ,a obsługa jest super .Muszę tu wyróżnić pewną starszą panią kasjerkę o imieniu Alina.Zawsze uśmiechnięta,szybka i profesjonalna w tym co robi.Reszta personelu również na pełen plus.Lubię robić zakupy w tej Biedronce bo to naprawdę przyjemność.
Podczas wizyty w drogierii (byłam w niej pierwszy raz) szukałam pewnego produktu i przeszłam po sklepie w ta i spowrotem dwukrotnie i zatroskaną miną. Pracownica drogerii kręciła się po sklepie i miałam wrażenie że dostrzegła moje zagubienie, jednak nie przyszła z pomocą, a gdy zaczęłam się do niej zbliżac żeby zadac pytanie, uciekła pod pretekstem poprawienia czegoś na innych półkach. Podeszłam dopiero do Pan obsługujących kasę i jedna z nich po mojej prośbie pomocy udzieliła mi wyczerpujących wskazówek z usmiechem na twarzy a nawet zaprowadziła mnie ro regału i wskazała dokładnie poszukiwany przeze mnie produkt.
Z tego powodu daję tylko oceną dostateczną.
Dzisiaj wieczorem wybrałem się na zakupy w lubelskiej Delimie (Sklep zlokalizowany jest w CH Plaza). Na sali sprzedaży panuje porządek i elegancja, pracownicy ciągle dbają o prawidłowe ilości face'ów na półkach i porządek. Pieczywo, owoce i warzywa oraz mięso – wszystkie stanowiska są pełne, pracownicy obsługujący na miejscu, towar eksponowany w estetyczny sposób, wszystkie produkty wyglądały na świeże (za wyjątkiem sałatek rybnych); nie ma problemu z odnalezieniem ceny danego produktu. Pracownice ubrane w firmowe stroje pomagają klientom i pomimo wyraźnego zmęczenia starają się uśmiechać i być uprzejme.
W wizycie towarzyszyło mi młode małżeństwo z dzieckiem – podróżowanie z wózkiem dziecięcym po sklepie nie sprawiało im większych problemów, poza stoiskiem z prasą, które jest usytuowane tak blisko kolumny, że trudno tam zmieścić się dorosłej osobie.
Kiedy podszedłem do kas – we wszystkich kolejki wynosiły około 6 osób. Wybrałem więc kasę przy stanowisku alkoholowym. Pech chciał, że na tym stoisku kasa 'sama się zresetowała', przez co musieliśmy czekać około 10 minut (byłem 5 w kolejce). Kasjerka jednak bardzo szybko i bez problemów podjęła dalszą pracę. W trakcie problemów z kasą wymieniła kilka zdań na prywatne tematy z ochroniarzem.
W Delimie zakupy robi się przyjemnie: duży wybór towarów, ceny (jak na tę lokalizację) są atrakcyjne a obsługa jest bezproblemowa.
Otoczenie i wnętrze sklepu są czyste i zadbane, nigdzie nie zauważyłem śmieci. Wewnątrz wszystkie towary są ułożone prawidłowo – owoce i warzywa wyglądają na świeże, to samo tyczy się pieczywa. Każdy towar jest prawidłowo opatrzony ceną. Obsługa ubrana jest w firmowe fartuszki; pracownice spokojnie tłumaczą klientom gdzie ci mogą znaleźć poszukiwany towar.
Spośród zaobserwowanych uchybień należy podkreślić brak większości rodzajów świeżego pieczywa w sklepie już o godzinie 14.30, oraz nieprofesjonalny ubiór ochroniarza (zwykłe ubranie + niezbyt dopasowana bluza z napisem 'ochrona'), który w czasie pracy kokietował koleżankę.
Zauważyłem też, że w odwiedzonym dzisiaj sklepie większość towarów jest 10, a nawet 50% droższa niż w okolicznych 'Stokrotkach', czy miejscowym 'Lidlu'.
Przy kasie nie spotkały mnie żadne nieprzyjemności, wszystko przebiegło miło i sprawnie.
- opinia -
Zakupy w tym sklepie są nieprzyjemne za sprawą panującego tam półmroku – zdecydowanie brakuje tam prawidłowego oświetlenia.
To co mnie spotyka od czwartku z firmą kurierską DHL już kompletnie mnie rozwcieczyło. Jestem jednym z testerów HTC MOZART z ostatniego konkursu. Problem zaczął sie w czwartek 09/11/2011.Dostałem smsa i emaila z wiadomością że kurier skontaktuje się ze mną w celu doręczenia przesyłki. Pomyślałem super...znam firmy kurierskie więc byłem przekonany że pozmieniam sobie plany dzienne i nie będę tego dnia jechał za miasto a przesyłkę odbiorę tego samego dnia. Minął cały dzień, minął kolejny a kuriera jak nie było tak nie było. Wchodzę na internet a tam na stronie DHL po podaniu numeru przesyłki okazuje się że kurier nie zastał nikogo w domu już w czwartek.!!!Ale ZONK!!!Dzwonie na DHL ale tam okazuje się że do poniedziałku z nikim nie porozmawiam bo nikt nie pracuje. Dziś jest poniedziałek i dzwonie o godzinie 7:00 a tam pani przyjmuję reklamację a ona na to mi mówi, że kurier zostawił :awizo:??? lecę do skrzynki a tam po za rachunkiem za prąd kompletnie nic. Informuję ją o tym a ona pyta się mnie kiedy kurier może przywieść przesyłkę...mówię że dziś cały dzień. Ok kończymy rozmowę.Za godzinę dzwoni ta sama pani i mówi, że kurier nie przywiezie mi tej przesyłki i najlepiej żebym pojechał do Niepołomic (kilkanaście km od Krakowa i całe miasto do przejechania) do firmy i osobiście ją odebrał. Wtedy ręce mi juz opadły bo pani powiedziała mi że może we wtorek kurier przyjedzie!!!!Na moje pytanie czemu kurier kłamie że zostawił AWIZO i czemu nie zadzwonił skoro firma zlecająca przesyłkę wykupiła opcje informacji klienta przed odbiorem zostałem po prostu zbyty, zlekceważony i z uczuciem że to jest moja wina a nie ich!!!!Moje nerwy sięgnęły zenitu...nie dość że w pewnym stopniu bardzo przekonałem się do Orange i biorąc udział w konkursie zostałem wybrany do testowania tego telefonu...to teraz nie chce już tego telefonu bo przez takie podejście innych człowiek traci tylko czas, pieniądzę i nie jednokrotnie swoją godność. Moja godność została dziś nadszarpnięta do granic wytrzymałości...kurier oszust!!!To TYLE!!.Mało tego idę im na rękę podaję dogodne godziny odbioru a tu takie lekceważenie. Tym bardziej że od czwartku było dużo czasu. Ostatni telefon który do nich wykonałem był około 9 rano. Wtedy dostałem kolejny hit z ich strony… kurier był w piątek a nie w czwartek… no nie …a na stronie DHL pisze że jednak w czwartek. Ja już nie jestem w stanie tak marnować swojego czasu a od czwartku straciłem go wiele.
Robię zakupy w owej aptece już nie pierwszy raz, lecz dziś się bardzo zawiodłem, otwierając drzwi stała już kolejka do kas, z 4 stanowisk były otwarte tylko 2. Akurat nie musiałem stać w tej kolejce więc udałem się na część samoobsługową, tam spędziłem z 15min szukając produktu, który chciałem kupić, niestety nie mogłem nikogo poprosić o pomoc, gdyż nikogo nie było. 3 osoba pracująca była przy kasie części samoobsługowej. Dopiero tam uzyskałem informacje po przeczekaniu w kolejce. Mimo dużego ruchu i małej ilości pracowników lokal był utrzymany w czystości. Nie było najmniejszego bałaganu ani brudu. Poza tym obsługa bardzo sympatyczna i pomocna. Zachowane standardy "dzień dobry" " dziękuję" "do widzenia"
Miałam przyjemność, a może raczej "nie przyjemność' kontaktu z konsultantem sieci Plus GSM w celu zmian na moim koncie. Jestem ich klientem od lat i do tej pory byłam z nich zadowolona choć uważam, że mają droższe oferty od innych sieci. Pani udzieliła mi błędnych informacji. Przez wprowadzenie mnie w błąd otrzymałam 3 krotnie większy rachunek telefoniczny, gdyż dzięki zapewnieniom konsultantki byłam przekonana iż dana usługa nadal działa.
Castorama moim zdaniem jest miejscem, gdzie albo wiesz czego szukasz i znasz się na tym, albo lepiej nie wybieraj się tam na zakupy. Pracownicy omijają Cię "szerokim łukiem", najczęstsza ich odpowiedź na zadane pytanie brzmi "ja nie jestem z tego działu". Ostatnimi czasy wielokrotnie bywałam w Castoramie i właśnie zauważyłam, że doczekać się na pomoc to -marnowanie czasu, ponieważ czas oczekiwania na konsultanta sięga nawet do 30 min. W dodatku większość z nich obsługuję klienta na odczepnego. Jeżeli chodzi o wizerunek lokalu to jak najbardziej pozytywne. Parking jak i sklep czyste i zadbane.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.