Regularnie robię zakupy w Sklepie Chata Polska na Os. Wschód w Wągrowcu i jestem z niego bardzo zadowolona. Podanego dnia w sklepie panował porządek, towary znajdowały się na swoim miejscu, ceny podane na półkach zgadzały się z rzeczywistymi. Wszystkie produkty, które chciałam kupić były dostępne. Niektóre były nawet przecenione. W sklepie nie było wielu klientów, dlatego czas oczekiwania nie był długi. Jedna kasa była otwarta, co było wystarczające o tej porze dnia. Kasjerka była miła, uśmiechnięta, przywitała mnie, skasowała produkty,nawet pomogła mi je spakować, podała cenę, sprawnie wydała resztę. Utrzymywała kontakt wzrokowy, również przy pożegnaniu.
Wszystkie pracownice sklepu miały na sobie ubrania charakterystyczne dla tej sieci.
Polecam sklep Chata Polska na Os. Wschód w Wągrowcu jako miejsce gdzie można tanio, szybko i w miłej atmosferze zrobić zakupy.
W ubiegłą sobotę miałam przyjemność uczestniczyć w przyjęciu weselnym zorganizowanym w restauracji Dukat. Zarówno właścicielom jak i pracownikom lokalu należą się same pochwały. Jedzenie było wyśmienite. Ciepłe dania serwowane bardzo sprawnie i bez żadnych opóźnień. W każdej chwili można było liczyć na pomoc kelnerów. Na szczególne uznanie zasługuje kelnerka mająca około 27 lat. Była to blondynka z kręconymi włosami, średniego wzrostu. Pracownica bardzo często pytała czy życzymy sobie czegoś i na naszą prośbę regulowała klimatyzację. Była przy tym cierpliwa i życzliwa:)
Wystrój lokalu jest schludny i estetyczny. Nie ma tam przesadnych ozdobników. Brakuje tam trochę elementów świeżości i nowoczesności.
Do restauracji Siux w Poznaniu wybrałam się w powszedni dzień w porze lunchu. Mimo to nie miałam problemu ze znalezieniem wolnego stolika, zajęłam miejsce wewnątrz lokalu, przy dużym stoliku tuż przy oknie. Serwetka, która na nim leżała była brudna, widać na niej było resztki potraw. Kelner od razu do mnie podszedł i podał kartę dań. Był uprzejmy, ubrany w strój typowy dla pracowników tej restauracji. Potrafił odpowiedzieć na pytanie o ofertę promocyjną oraz happy hour. Gdy zauważył, że podjęłam już decyzję podszedł ponownie i przyjął zamówienie. Napoje zostały mi przyniesione od razu. Niestety na zamówione potrawy (shoarmę i szaszłyk) musiałam długo czekać (ok 25min). W czasie oczekiwania zaobserwowałam, ze kucharz (było go widać z miejsca, w którym siedziałam) trzymając wiaderko z surówką włożył do niego palec, a następnie go oblizał (!). Sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie. Oprócz tego personel krzykiem wymieniał między sobą uwagi, co nie uchodziło uwadze pozostałych klientów. Zamówione przeze mnie dania były bardzo smaczne, a porcje duże. Oferta lokalu była bardzo szeroka, a ceny dość przystępne, szczególnie jeśli chodzi o restaurację położoną na poznańskim Rynku. W godzinach, w których obowiązuje oferta happy hour ceny są jeszcze niższe, co czyni je naprawdę konkurencyjnymi.
Nie jestem pewna czy mogę polecić restaurację Siux w Poznaniu. Mimo iż jedzenie było naprawdę smaczne i stosunkowo tanie to zachowanie kucharza i czas oczekiwania na zamówienie są znacznymi wadami tego miejsca.
Wraz z chłopakiem postanowiliśmy wybrać się na deser do kawiarni znajdującej się w lokalu Gramofon. Gdy weszliśmy do środka zostaliśmy powitani przez pracownicę stojącą za barek. Idąc w kierunku stolika wzięliśmy ze sobą menu. W lokalu tym można wypić różnego rodzaju drinki, koktajle, kawy, herbaty i przeróżne desery ( w tym lodowe). Ja zdecydowałam się na gorącą czekoladę z lodami, natomiast Michał na szejk o smaku kiwi. Czekolada kosztowała 10 zł, natomiast szejk 8 zł. Tak więc ceny określiłabym jako niezbyt wysokie.
Po chwili podeszła do nas kelnerka i przyjęła nasze zamówienia. Na jego realizacje czekaliśmy około 10 minut.
Szejk smakował wyśmienicie, natomiast mam zastrzeżenia co do czekolady. Jak było napisane w menu miała to być gorąca czekolada z lodami. Niestety czekolada, którą otrzymałam była zupełnie zimna, więc straciła cały swój urok. Jak plus muszę uznać sposób podania zamówionych przez nas napojów. Szejk Michała był przystrojony naprawdę ciekawie i apetycznie.
Plusem jest również wystrój lokalu. Podobają mi się szczególnie finezyjne krzesła i wygodne kanapy. Jedyne co bym zmieniła, to delikatnie rozświetliła pomieszczenie. wprawdzie panujący półmrok jest bardzo romantyczny, jednak odrobina światła by nie zaszkodziła.
Zwykle unikam robienia zakupów w niedzielę, ale tym razem koniecznie musiałam udać się do sklepu Pepco, aby kupić pojemnik na kanapki dla swojego siostrzeńca. Gdy weszłam do sklepu okazało się, że nie ja jedna zdecydowałam się na zakupy w niedzielę. Mimo dużej ilości klientów na sali sprzedaży zauważyłam tylko jedną pracownicę, która obsługiwała stanowisko kasowe. Przez chwilę pospacerowałam po sklepie. Zauważyłam, że w Pepco jest sporo ciekawych artykułów. Oprócz ubrań, można tam kupić szereg produktów gospodarstwa domowego i to w całkiem przystępnych cenach. Szczególnie przypadł mi do gustu pojemnik na przyprawy w kształcie przytulających się ludzików za jedyne 8 zł.
Nigdzie nie mogłam dostrzec poszukiwanych przeze mnie pojemników. Wiem, że były w ofercie gazetkowej za jedyne 1,99. Postanowiłam poprosić o pomoc pracownicę. Gdy zapytałam o pojemniki okazało się, że wszystkie zostały już wyprzedane. Pracownica zaprowadziła mnie do półki i wskazała inne pojemniki, które jednak były dużo droższe. Pracownica powiedziała mi, że wkrótce będzie dostawa i brakujące artykuły zostaną uzupełnione. Pracownica była bardzo miła i kompetentna. Uważam jednak, że jedna osoba z personelu t zbyt mało jak na tak duży sklep.
Wraz ze znajomymi postanowiliśmy wstąpić na gofry. Wybraliśmy pierwszy lepszy lokal, który reklamował się że w ofercie posiada właśnie ten przysmak. W menu były suche gofry za 3 zł i dodatkowo płatne dodatki. Wśród dodatków była: bita śmietana, owoce w żelu, różnego rodzaju polewy, dżemy i tradycyjny cukier puder. Ja zdecydowałam się na gofra z wiśniami, za którego zapłaciłam 5 zł. Od pracownicy stojącej za barem otrzymałam breloczek z numerem zamówienia. W tym czasie przy barze utworzyła się kilkuosobowa kolejka. Spodziewałam się, że na realizację zamówienia będę musiała poczekać dłuższą chwilę. Jednak po chwili przez mikrofon został wyczytany mój numer zamówienia. Gofr, który zamówiłam był wyśmienity.
Chcąc wykorzystać ostatnie dni lata wraz z grupą znajomych wybraliśmy się nad jezioro Zagłębocze w województwie lubelskim. Byliśmy tam pierwszy raz dlatego szukając restauracji, w której moglibyśmy zjeść obiad, kierowaliśmy się liczbą klientów siedzących przy stolikach. W "Złotym Kurczaku" było dosyć sporo klientów, więc pomyśleliśmy że właśnie tam zjemy. Przed barem wywieszona była tablica z menu. Oprócz typowej kuchni domowej można było zjeść różnego rodzaju rybę, placki po węgiersku czy dania typu fast food. Obsługiwała nas dosyć sympatyczna, grubsza pracownica. Kiedy składaliśmy zamówienie okazało się, że większości dań z menu nie ma. Pracownica tłumaczyła się tym, że jest koniec sezonu. Moim zdaniem było to kiepskie wytłumaczenie i jeżeli lokal nie mógł sprostać swojemu menu powinien je zmodyfikować. W końcu zdecydowałam się na zestaw składający się z piersi kurczaka ze szpinakiem, frytek i zestawu surówek za 18,50. Na realizację zamówienia czekaliśmy około pół godziny, więc dosyć długo. Nasi znajomi otrzymali dania znacznie wcześniej i zanim my otrzymaliśmy,y swoje oni zdążyli już zjeść. Nasz wspólny obiad rozłożony był na raty.
Kiedy w końcu kelnerka przyniosła nasze zamówienie okazało się, że moja pierś jest mikroskopijnych rozmiarów a do zestawu nie otrzymałam surówek. Surówki trafiły na talerz mojego chłopaka, który zamówił jedynie rybę z frytkami. Postanowiliśmy nie robić zamieszania i sami przerzuciliśmy surówki.
Jak wyczytałam z tablicy znajdującej się przy lokalu, "Złoty Kurczak" został otwarty dzięki unijnym dotacjom. Moim zdaniem właściciel tego lokalu nieudolnie zaprzepaszcza otrzymane fundusze.
Po odwiedzeniu wielu pizzerii Rzeszowskich, ta przypadła do gustu i mi i znajomym z biura. Dużo składników. Dobre ciasto.
Lokalowi może trochę brakuje - stare wyposażenie, ciemno, szarko i "biednie", ale smak pizzy wszystko wynagradza.
Obsługa bardzo uprzejma. Byliśmy kilkukrotnie i za każdym razem na pełnym uśmiechu.
Pomimo mojej wizyty w porze obiadowej, pozytywnym zaskoczeniem było to, że panował umiarkowany ruch. Pani obsługująca drive'a była bardzo sympatyczna już w momencie przyjmowania zamówienia. Z uśmiechem na ustach podawała przygotowane ekspresowo jedzenie. Uważam, że to właśnie zasługa zgranego zespołu, że nie było tzw.korków.Polecam!!!
Główny negatyw to brak personelu. Jeden kasjer: wystawiający faktury, robiący hot-dogi (które i tak rzadko bywają poranną porą), sprzedający pozostały asortyment, to zbyt mało na dość dużej stacji przy jedej z głównych (wylotowych) ulic miasta Olsztyn. Mina zmęczenia, niezadowolenia i wyczerpania mówi źle nie o ekspediencie lecz o pracodawcy...
Wracając z zakupów spożywczych przypomniało mi się, że chciałam kupić jeszcze kilka drobiazgów do włosów. Zaszłam więc do H&M, ale dosłownie na kilka chwil. W środku było mnóstwo osób, ciężko było się przecisnąć między wiszącymi ubraniami. Mimo, że byłam tam już kilka razy, nie mogłam początkowo znaleźć poszukiwanych rzeczy (co jakiś czas dochodzi tam do delikatnych zmian w układzie asortymentu). Lekko się zdenerwowałam, bo wszystkie osoby przepychały się, a ja nie miałam zbyt dużo czasu. Mimo, że znalazłam spinki i opaskę do włosów, zerkając w stronę kas, stwierdziłam, że nie chyba jednak sobie odpuszczę - kolejka była spora (kilkuosobowa). Odłożyłam więc rzeczy i wydostałam się ze sklepu. Wizyta raczej in minus z uwagi na fakt znacznej straty czasu i natłoku ludzi.
Pamiętacie Państwo moją obserwację o warszawskim dworcu PKS Stadion.
Tak jak przypuszczałam nie podjęto wyzwania i z dniem 01.09.2011 dworzec ów został zlikwidowany.
Na stanowiskach przystankowych pojawiły się komunikaty PKS Polonus z informacją o likwidacji dworca, podobną informację zamieścił też PKS Garwolin.
Kursy mają odbywać się z pod dworca Warszawa Wschodnia, swoje przystanki udostępnił ZTM.
Przewidziano postoje na trasie a przede wszystkim każdy z przewoźników ma możliwość zastosowania swojej taktyki w zaistniałej sytuacji.
Jak do tej pory kursy w kierunku Torunia i Lublina będą startowały nadal z Dworca Zachodniego.
Prywatni przewoźnicy jako samowolną bazę mają przy aleji Jana Pawła za ulicą Złotą.
Jeszcze jedno dzikie miejsce to okolice Pałacu Kultury.
I tak oto stolica eubejska pokazuje swoją nie udolność jeżeli chodzi o podmiejski i dalekobieżny transport publiczny.
Bez sprzecznie PKS Stadion wymagał nie zwłocznej renowacji i reorganizacji.
We spół ze stacją PKP o tej samej nazwie miał budynek z kasami i poczekalnią. Obecnie jak i sama stacja jest w remoncie. Tuż obok buduje nam się Stadion Narodowy.
Jeżeli PKS,y się w ten obrazek nie wpisywały, jeżeli nie było pomysłu na pozytywne zmiany czy naprawdę jedynym rozwiązaniem była likwidacja?
A jeżeli już to zostawiając pasażerów z jednym dworcem, i z wielką prowizorką komunikacyjną jest bardzo źle przynajmniej przeze mnie postrzegane.
Sklep z dużym parkingiem w miarę zadbanym. Towar poukładany na pólkach z cenami, gorzej z towarem promocyjnym. Największy bałagan robią w nim klienci w poszukiwaniu towaru.Sieć oferuje w swojej ofercie tygodniowej ciekawe artykuły w super cenach. Ale niestety owoce oferowane w sprzedaży, a w tym dniu winogrona i nektarynki wyglądały fatalnie.Nadgniłe i zepsute owoce wśród innych kiepsko wyglądających budzą niesmak nie mówiąc już o chęci kupowania.
EXPRESSOWO , SPRAWNIE , PACZKA DOKŁADNIE ZAPAKOWANA
BEZ ZBĘDNYCH PROBLEMÓW - JAK CO ROKU PRZY ZAMAWIANIU PODRĘCZNIKÓW SZKOLNYCH ;):);) ;):);) ;):);) ;):);) ;):);) ;):);)
TAK DALEJ A ZYSKACIE NAPRAWDĘ WIELU KLIENTÓW - POLECAM WSZYSTKIM, KTÓRZY SZUKAJĄ MIEJSCA GDZIE JEST WSZYSTKO
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Sklep posiadający duży i czysty parking.Towar na półkach uzupełniany na bieżąco.Niewielki bałagan panuje przy towarze promocyjnym ale nie na tyle żeby go odnaleźć w koszach. Wśród warzyw i owoców nie ma sztuk napsutych i brzydkich, a cena jest widoczna przy każdym towarze. Nie ma żadnych problemów z kolejką przy kasie, gdy kolejka sięga około 5 osób otwierana jest następna kasa.
Dziś późnowieczorne zakupy robię dość przypadkowo w niedawno otwartym supermarkecie Tesco przy ulicy Sosnowskiego.
Jak na taki format sprzedaży sklep prezentuje się więcej niż poprawnie.
Spory parking, a dla nie zmotoryzowanych dojście pieszo dość nie wygodne, brak chodnika po tej stronie ulicy, daleko oddalone przejście dla pieszych.
Sklep widoczny z daleka, nawet po zmroku, nad wejściem duży baner z godzinami otwarcia (6.00-24).
Czysto.
Wchodzimy przez spory hol od razu z widokiem na bramki prowadzące na halę sprzedaży.
W holu zaraz na lewo od drzwi są toalet, niestety dość brzydko pachnące, nie do myte.
W tle słychać stonowaną muzykę.
Po tym nie miłym sanitarnym wstępie na hali sprzedażowej jest już lepiej.
Pionowo ustawiono regały z ofertą przemysłową, zoologiczną i chemiczną. Spory wybór odzieży i bielizny jak na supermarket.
Główną aleje za bramkami zdominowała oferta szkolna.
Za nią kierując się na prawo mamy artykuły spożywcze , owoce, dział alkoholi.
Nabiał jest w zamykanych regałach.
Alejki przestronne, panuje ład i harmonia nie zburzona nawet przez dwie wystawione palety.
Zakupy robi się miło, artykuły łatwo jest odnaleźć.
Zorganizowano kasy samoobsługowe.
I jak cię mogę bez problemu poradziłam sobie ze skanowaniem produktów, zarejestrowałam kartę Club Card, wybrałam formę płatności to na płatności właśnie poległam.
Poproszony o pomoc pracownik, burkliwie i z nie ukrywaną złością wyratował mnie z opresji.
I tym nie przyjemnym akcentem kończę dzisiejsze ,premierowe zakupy w Ursuskim Tesco.
Może miałam pecha i skupiło się na mnie akurat zmęczenie i zły nastrój pracownika.
Jego zachowanie jednak staje się rysą na wizerunku sklepu.
Jak na realia małych Tesco bardzo pozytywnego z ofertą w dużym wyborze, uporządkowaną, przystępną cenowo.
A sam sklep jest tak rozplanowany że w pełni wykorzystano jego nie małą powierzchnię.
Oczywiście zapłacimy tu kartą, doliczymy punkty do programu lojalnościowego Club Card.
Zaoszczędzimy czas przy kasie decydując się na samoobsługę.
Więcej pokory personelu, więcej życzliwości i uśmiechu.
No i bardziej bezpieczne i wygodne dojście dla pieszych .
Dnia 3 września udałam się do jednej z szczecińskich restauracji McDonald`s, mieszczącej się w C.H. Galaxy. O godzinie 18:40 podeszłam do kas, by złożyć zamówienie. Otwarte były 3 kasy, podeszłam do najkrótszej kolejki. Przede mną stała jedna osoba. W kolejce stałam niespełna pół minuty. Na środku lady kasowej znajdowało się wydzielone miejsce z serwetkami i słomkami. Po chwili kasjerka (średni wzrost, długie ciemne włosy) przywitała mnie słowami „dzień dobry” spytała co podać. Zamówiłam Cheesburgera, małe frytki i małą colę. Kasjerka uśmiechnęła się nabiła produkty na kasę i sprawnie wydała resztę. Pracownica skompletowała zamówienie i ułożyła wszystko na tacy. Od czasu przyjęcia gotówki do wydania mi zamówienia minęły niecałe 2 minuty. Zamówienie było zgodne z moim życzeniem. Frytki ciepłe, złociste na zewnątrz, miękkie w środku odpowiednio posolone. Napój zimny i orzeźwiający. Cheeseburger wyglądał apetycznie, wszystkie składniki leżały równo a ser był lekko stopiony. Bułka i kotlet z kurczaka były ciepłe i świeże. W restauracji spędziłam 20 minut. Natężenie ruchu było spore, mimo to pracownicy sprawnie i szybko obsługiwali klientów. Wszyscy pracownicy byli czymś zajęci, ubrani w koszulki pracownicze czerwone z białymi akcentami i przypiętym identyfikatorem z imieniem. Wewnątrz panowała sympatyczna atmosfera, obsługa była miła i kompetentna.
W programie lojalnościowym Pay Back administrowanym przez
Loyalty Partner
biorą udział sklepy stacjonarne oraz internetowe.
W drugim przypadku warunkiem naliczenia punktów jest wejście do sklepu poprzez zalogowanie się na stronie
www.payback .pl
wybranie sklepu i kliknięcie w ikonkę „do sklepu”
Niby prosto.
Ale pojawia się problem i znak zapytania czy nasze zakupy zostają zarejestrowane a punkty choć czasowo zablokowane przyznane.
Nie ma śladu w historii naszego konta o zakupach.
Wysyłam zapytanie do Biura Obsługi Klienta PayBack poprzez formularz kontaktowy na stronie www dla czego te moje zakupy nie zostają zarejestrowane.
Otrzymuję jeszcze tego samego dnia odpowiedź.
Szanowna …….(w tym miejscu moje imię)
Numer karty Payback……
Dziękujemy za wysłanie zapytania.
Uprzejmie informujemy że punkty podstawowe za zakupy….powinny być naliczone w ciągu 30 dni od daty transakcji. Proszę o cierpliwość.
W przypadku jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt z Naszym Biurem Obsługi Klienta pod numerem telefonu 801 044 440 (od Pon. do sob.:8.00 -19.00 koszt połączenia zgodny z taryfą operatora)lub o wypełnienie formularz kontaktowego na stronie www.payback.pl/kontakt
Z poważaniem
Pani podpisująca się z imienia A….. i nazwiska F….
Biuro Obsługi Klienta PLAYBACK
P.S
Zapraszamy do odwiedzenia www.playback.pl w celu zapoznania się z naszą aktualną ofertą.
Strona internetowawww.playback.pl
Strona z nagrodami www.playback.pl\nagrody
Najczęściej zadawane pytaniawww.playback.pl\faq
Odpowiedź mnie nie satysfakcjonuje, i tak naprawdę nic nowego nie wnosi.
Wydaje się ona zupełnie nie na temat.
Zapytałam się o brak adnotacji o dokonanym zakupie ,zawieszenie punków jest jasne i rozumiem iż wymaga czasu ich zweryfikowanie.
Nadal nie wiem dla czego nie ma wzmianki o moich zakupach .
Czy organizatorzy liczą że o nich zapomnę?
Nie, nie zapomnę.
Co do zasady jeżeli mam mieć premiowane zakupy to oczekuję że warunki zostaną dotrzymane.
Szkoda tylko że cała akcja zamiast być miłą zabawą staje się procesem reklamacji, nie jasności i dość mętnych zasad.
Zamiast być przyjemnością staje się uciążliwością i zniechęca .
Nie taki chyba jest cel tego programu.
Przynajmniej co do zasady.
A i sam czas oczekiwania na przyznanie punków(do 30 dni ) wydaje się bez zasadnie długi.
Z jednej strony lepszy program bonusowy taki niż żaden z drugiej pewne standardy oferty powinny być mimo wszystko zachowane.
Ostatnio wybrałam sie z rodziną na zakupy do Piotra i Pawła sklep bogaty w asortyment towar ładnie wyłożony obsługa na sali bardzo miła i kompetentna na pytanie gdzie znajdę przyprawy Pani podeszła ze mną do regału na którym znajdował sie szukany produkt jedyny minus to była obsługa na stoisku monopolowym.Pani bardzo nie sympatyczna nie usłyszałam odpowiedzi na moje powitanie ani na pożegnanie(pani miała przypięty identyfikator szef rejonu) sklep oceniam bardzo dobrze jedyny minus to obsługa przy kasie
Chętnie podzielę się moimi spostrzeżeniami odnośnie nowego sklepu jaki został otwarty w Goleniowie. Mały, przytulny sklepik z zabawkami dla dzieci, ciuszkami i drobiazgami do kuchni. Bardzo spodobała mi się obsługa. Nie była nachalna, ale bardzo pomocna. Obsługująca mnie Pani nie próbowała "wcisnąć" najdroższego towaru, ale pomogła dopasować mi dokładnie taki jak potrzebowałam. Do tego fajne towary w atrakcyjnych cenach. Zdecydowanie polecam wszystkim mamom!
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.