Po wejściu udo sklepu przywitała mnie urocza i bardzo miła pani, która zachowała się jak prawdziwy sprzedawca. Była niezwykle kulturalna i wypowiadała z godną pozazdroszczenia dykcją. Gdy pytałem się o dostępne produkty, wykazała się wiedzą nie tylko o dostępności produktu, ale także o samym produkcie. Sklep dysponuje stosunkowo małym asortymentem, ceny także trochę zbyt wygórowane. Płyty DVD 8,5 GB można tam zakupić za 5 zł, co jest lekkim nieporozumieniem, gdyż w innych sklepach ceny są niższe. Obsługa przebiegała ekspresowo, sprzedawczyni doskonale wiedziała, gdzie znajduje się dany towar, więc i zakupy trwały krótko. Sklep położony jest w starym pawilonie handlowym, który niestety wygląda jak relikt przeszłości. Sam sklep był odnawiany chyba parę lat temu, choć nie można powiedzieć żeby w środku panował bałagan lub brud.
w ostatnim okresie zdarzyło mi się bardzo często chodzić do Super-Pharmy na Legnickiej, aż w końcu pomyślałam, że podzielę się opinia na temat tamtejsze obsługi. Jeżeli chodzi o wiedzę, to jest ona na pewno duża i wartościowa, czyli doradzają jak najlepiej mogą. Zachowanie hmmm no ciężko powiedzieć bo zdarzają się naprawdę otwarte i komunikatywne dziewczyny podchodzące z uśmiechem do potencjalnych klientów ale są również i tak co po odejściu od klienta komentują jego zachowanie. Jeżeli chodzi o wyposażenie to zdarzył się raz taki przypadek ze zabrakło jakiegoś asortymentu ale przeważnie dziewczyny w miarę na bieżąco go donoszą i przez to często zdarza się, że gdy klient potrzebuje porady takowej nie otrzymuje bo dziewczyny układają towar, metkują go bądź poprawiają go na półkach, dlatego też organizacja nie jest tam dobrze rozwiązana. Czas obsługi zależny jest od pytań i wątpliwości klienta, nie zauważyłam żeby którakolwiek z dziewczyn odeszła bez udzielenia pomocy klientowi. Wygląd miejsca obsługi stoi na najwyższym poziomie, gdyż zauważyłam, że dziewczyny często go uprzątają. Ogólnie chyba jak wszędzie można trafić na obsługę na naprawdę najwyższym poziomie ale zdarzają się też wyjątki, dlatego też oceniam tą firmę tak a nie inaczej aczkolwiek jeżeli będę chciała skorzystać z porady dotyczącej kosmetyków to i tak tam wrócę bo każdemu może zdarzyć się słabszy i mnie komunikatywny dzień.
W godzinach porannych wybierając się do pracy skorzystałem z usług Żabki. Co od razu zwróciło moją uwagę to drzwi, które były w bardzo złym stanie. Zakupiłem kilka rzeczy (jogurt, baton i papierosy). Nastepnie chciałem zapłacić kartą. Pani kasjerka poinformowała mnie, że terminal nie działa, ale spróbuje zobaczyć jak to będzie z moją kartą i może jej się uda. Faktycznie terminal zadziałał jak należy, a pani wykazała wielkie zdziwienie. Nie można uznać, iż zachowanie kasjerki wobec mnie było odpowiednie i miłe.
Ocena nie dotyczy placówki banku a tylko sposobu naliczania opłat i powiadomień klienta o przekroczeniach terminów lub kwot.
Bank posiada 2 typy klientów : "swoich" i przejętych z banku BPH do których niestety także się zaliczam. Nie wspomnę o szczegółach związanych z mniejszą ilością i gorszą jakością ofert np. kredytowych dla "przejętych" ale o kosztach związanych z rachunkiem z którego 90% operacji wykonywanych jest bezgotówkowo. Opłaty naliczane jakby "za karę" przy tego typu operacjach są co najmniej nadmierne :za przykład podam sierpień 2011 - 36 OPERACJI NA KONCIE , 2 WPŁATY , 34 WYPŁATY , 11 POBRANYCH KWOT W WYSOKOŚCI 6 PLN za to że nie zajmowałem czasu obsłudze na sali operacyjnej. Banki posiadają darmowy dostęp do bankomatów na całym świecie i darmowe konto a ja i pewnie inni klienci także płacą po 6 pln za każdym razem kiedy zaoszczędzają pracy obsłudze kas. Bank nie zabezpiecza sobie na koncie kwot dla pokrycia zobowiązań klienta z tytułu np. prowadzenia konta , limitu debetowego i innych drobniejszych kwot. Po takim zlekceważeniu w pewnej chwili 31 lub 1 dnia miesiąca system bankowy wykazuje minusowy stan. W efekcie jakaś pani lub pan z firmy zajmującej się powiadomieniami wydzwania na wszystkie podane numery telefonów nie zważając na porę dnia , zbiera setki danych w celu rzekomej weryfikacji (?) i żąda (!) wyjaśnień kiedy kwota zostanie wyrównana. Nic tu nie daje stwierdzenie o tym ,że to wina banku a ja na wydruku z 31 dnia miesiąca posiadam dodatnie saldo więc nie poczuwam się do spłacania kwoty zawinionej przez bank. W tej sytuacji bankowy system potrafi zagarnąć to co sam zawinił bez mojej zgody.
Komunikacja email z bankiem praktycznie nie istnieje poza ofertami przesyłanymi przez bank ale adres email trzeba im podać .
Mała konkurencja dla istniejących w mieście piekarń spowodowała brak jakości oferowanego pieczywa. Chleb duży o masie w przybliżeniu 0,9 kilograma nie posiada cech chleba : spłaszczona bryła , bez smaku i zapachu , zakalec , porozrywany wewnątrz , sypki to cechy oddalające ten produkt od substancji spożywczych. Cena chleba w sklepie w poniedziałek 4,90 a w środę 4,60 co także zastanawia. Pozostałe pieczywo przypomina arabskie placki pieczone na prażącym słońcu Afryki i nie posiada żadnego koloru świadczącego o krótkotrwałym chociażby kontakcie z piecem. Żadna jakość za kosmiczną cenę to najkrótsze określenie jakości wyrobów tej piekarni.
Mili i uśmiechnięci. Odpowiedzieli na moje pytania co do pożyczki. Informowali o ubezpieczeniu na życie ale takie już mam. W oddziale było jasno, a dzięki klimatyzacji mogłem chwilę odetchnąć. Pracownik po przekazaniu informacji powiedział, o możliwości oceny obsługi przez internet. Dodatkowy plus za miejsca parkingowe.
Uprzejmie dziękujemy za zgłoszoną obserwację. Państwa opinia dotycząca jakości naszej pracy jest dla nas bardzo ważna. Zapraszamy do korzystania z naszych usług.
Muszę przyznać, że...
Muszę przyznać, że pierwszy raz trafiłem na ten portal i na salon Tchibo w ogóle. Podczas dzisiejszej wizyty z żoną, obsługa zrobiła na nas naprawdę duże wrażenie. Na tyle duże, że postanowiłem napisać parę słów od siebie i tym samym trafiłem właśnie tutaj. Niestety zacznę w dość nieprzyjemny sposób - mam wrażenie, że niektórzy okropnie nieszczęśliwi ludzie przychodzą tam wyładować swoje życiowe frustracje na ekspedientkach. Dzisiaj byliśmy świadkami jak pewien starszy pan wylewał na cały sklep swoje niezadowolenie z tempa obsługi. Cóż, takie jest życie w mieście. Stoimy w korkach na ulicy, stoimy w kolejkach w sklepach - jest to najzupełniej normalne i należy się z tym pogodzić albo.. zamieszkać w lesie. Przejawem skrajnej ignorancji jest w takiej sytuacji przelewanie swojej złości na ekspedientki które dwoją się i troją aby obsłużyć wszystkich w odpowiedni sposób. Czekaliśmy ledwie kilka minut, przy czym ludzi w sklepie było naprawdę sporo. Podziwiam ekipę za to, że mimo takich wariatów zachowują kulturę i opanowanie. Podejrzewam, że na ich miejscu oblałbym kilku takich klientów gorącą kawą :) Nie wnikając w to jednak głębiej i podsumowując zarazem, sam pracuję w banku i mam do czynienia z różnymi ludźmi i konkluzja jest następująca - liczba osób z problemami psychicznymi stale wzrasta. Nic to - odnośnie kawy - rewelacja. Żona bywała już wcześniej w Tchibo, mi się to do tej pory nie zdarzyło. Muszę przyznać, że jak tylko wróciliśmy do domu, wyrzuciłem wszelkie kawopodobne wynalazki z szafki! Wracając jeszcze do obsługi - zabawne, że weszliśmy tylko na kawę - wyszliśmy zaopatrzeni w nowe ciuchy dla żony. Bardzo miła pani ekspedientka doradziła w wyborze i ogólnie rzecz biorąc nie można mieć absolutnie żadnych zastrzeżeń. Przeglądając katalog mam wrażenie, że zostanę stałym klientem. Oby tylko podczas moich wizyt było mniej takich niekulturalnych frustratów wśród klientów. Życzę tego sobie i ekipie Tchibo z City Forum.
Witam i dziekuję za komentarz dotyczący naszego sklepu City Forum w Gdańsku. Dziękuję za docenienie profesjonalizmu pracowników sklepu. Jesteśmy firmą, która od sześdziesięciu lat zajmuje się produkcją kawy, dlatego warto nam zaufać. Do naszych sklepów co tydzień trafia nowa kolekcja i wierzę, że nie tylko Pana żona, może znaleźć wśród naszych artykułów cos dla siebie, dlatego zapraszam do nas ponownie. Pozdrawiamy. Tchibo Warszawa Sp. z o.o.
Restauracja bardzo nowoczesna...
Restauracja bardzo nowoczesna i zadbana. Obsługa z uśmiechem na twarzy, bardzo przyjaźnie wita klientów. Szybko i sprawnie przyjmują zamówienia oraz wydają zamówione produkty. Wewnątrz jest czysto, unosi się przyjemny zapach, stoliki są czyste, nie było widocznych śmieci. Toaleta jest zadbana i przyjemna. Z przyjemnością wrócę do tej restauracji w przyszłości.
Wchodząc do sklepu, który jest w pasażu handlowym, wydaje się, że jest on nowoczesny i dobrze zaopatrzony. Przy pierwszych regałach natrafia się na problem z przejściem pomiędzy regałem a paletą z towarem. Towar ułożony jest niedbale. Występuje dużo braków, które nie są uzupełniane. W sklepie trudno natrafić na parsonel, szukając pomocy. Podchodząc do stoiska z wędlinami nie można liczyć na przywitanie i szybką obsługę mimo braku klientów. Dwie panie, które tam stały zajęte były prywatną rozmową, lekceważąc mnie. Czasem spoglądały w moją stronę, ale nie zamierzały podejść. Obie powoli czyściły maszynkę do krojenia. Gdy poprosiłam o obsługę, z dużym niezadowoleniem i po dłuższej chwili podeszła do mnie jedna z pań. Kompetencje i stosunek sprzedawców do klientów pozostawia dużo do życzenia. Taka obsługa zniechęca do odwiedzania tego sklepu w przyszłości.
Przyjemny wystrój kawiarni, szybka i grzeczna obsługa. Wybór kaw w różnorodnych smakach podawanych na ciepło i zimno około 5 rodzajów w każdym asortymencie.Ciasta jednak nie zaskakujące nowościami w asortymencie.I niestety w cukierni o tej renomie wystawienie końcówek tortów i innych ciast na jednej tace bez obniżonej ceny wyglądało nieestetycznie i zniechająco.
W ofercie mają bardzo dobre kawy i przepyszne lody. W kawiarni jest bardzo ładnie, choć trochę głośno. Ceny dosyć wysokie. Obsługa nie jest specjalnie sympatyczna. Pani za kasą sprawiała wrażenie obrażonej na cały świat. Przy zamówienie nie słuchała, a później prosiła o powtórzenie, przy czym wszystko robiła z ogromnym fochem. Mam nadzieje, że następnym razem trafię na kogoś milszego.
Sklep wygląda jak lumpeks, nie zaprasza wyglądem. W sklepie naprawdę atrakcyjne ceny. Ważne jest to, że pomimo tak dużego asortymentu na sklepie jest względny porządek. Sklep jest duży i nawet jak jest w nim dużo klientów nie przeszkadzają sobie wzajemnie. Obsługa bardzo sprawna, nie stoi się długo w kolejce. Dodatkowo panie są bardzo sympatyczne i pomocne.
Na sklepie ogromny bałagan. Ubrań na wieszakach za dużo, nie można wyciągnąć jednego, by nie zrzucić pozostałych. Wiele ubrań zniszczonych, z wadami. Obsługa nie nadąża z poprawianiem ubrań, pomimo tego, że wcale nie było tak dużo osób. Pan przy kasie wybitnie niesympatyczny. Źle naliczył cenę i był jeszcze oburzony, że ktoś zwrócił mu uwagę. Pomimo tego, że ceny w sklepie są bardzo atrakcyjne, to zakupom nie towarzyszy miła atmosfera i za bardzo nie chce mi się wracać do tego sklepu.
Lubię produkty tej firmy tak samo jak obsługę w tym konkretnym sklepie. Dzisiaj też się nie zawiodłam - miła ekspedientka (chyba Pani Magda, blondynka) w nienachalny sposób zaoferowała mi pomoc i pomogła przetestować kosmetyki i je porównać. Miła odmiana po Douglasie, gdzie nikt nie zwraca uwagi na kręcącą się dość długo po sklepie osobę.
Sklep, który zdecydowanie trzeba omijać. No chyba, że wolimy wokół siebie pijanych mężczyzn, którzy piją piwo. Ekspedientki rzadko interesuje klient i jego potrzeby. Zdecydowanie nie wiedzą nic o sprzedaży i ich technikach. Zachowaniem wobec klientów, także mnie sprzedawczynie odstraszają. Wielokrotnie także widziałem jak sprzedają alkohol nieletnim, co jest karygodnym zachowaniem. Produktów jest niewiele i za wyższą niż, gdzie indziej cenę. Pieczywo jest czerstwe i chyba sprzedają je z poprzedniego dnia. Obsługa trwa raczej sprawnie, bo nie stałem specjalnie długo w kolejce. Sklep jest mały, brudny, a obecni dookoła pijacy współtworzą ten "niesamowity klimat".
Piekarnia oferująca produkty piekarnicze i cukiernicze. Nie ma w ofercie jakiś wysublimowanych smaków, są za to normalne produkty, które lubi każdy Polak. Ceny są przystępne i zdecydowanie warto udać na zakupy do tej piekarni, bo wyroby smakują bardzo dobrze. Sprzedawczynie potrafią doradzić klientowi, który produkt jest dobry, a który jest zły. Jak dotąd nie wyszedłem źle na ich radach. Pracownice piekarni są ponadto miłe i z szacunkiem odnoszą się do klienta. Obsługa przy kasie trawa w przyzwoitym tempie, więc nie byłem zniecierpliwiony staniem w kolejce. Sama piekarnia położona w ustronnym miejscu z dala od głównych dróg, z zewnątrz jest niestety nieodnowiona. W środku także rewelacyjnie nie jest, ale panuje porządek i jest czysto.
Szanowna Pani po pierwsze proszę się podpisać pod swoją opinią .Po drugie mini barki barki są uzupełniane na życzenie i lodówki są puste więc jak ktoś mógł Panią obciążyć rachunkiem(regulamin na stronie).Przy poprzednim pobycie mimo ,że nie miała Pani wyżywienia dostała je Pani za darmo .Nie będę się rozpisywał o tym jaką klienci potrafią zrobić wiochę i zamieścić złośliwe opinie.Po trzecie proszę napisać gdzie w ofercie kuponu jest dostęp do internetu lub na stronie jest Pani u nas 3 raz i wie Pani ,że go w ogóle nie mamy .Ręczniki są w każdym pokoju i zawsze są wymieniane .A z jedzenia można korzystać w restauracji bo niestety po Pani wizytach lodówki wyglądały jak chlew (więcej nie zapraszamy ). Szkoda dalej się rozpisywać nie chciałbym komentować dalej Pani osoby ......
Wraz z przyjaciółką odwiedziłem kawiarnie "Molus" znajdującą się w centrum miasta. Zadecydowaliśmy, że ze względu na sprzyjającą aurę usiądziemy w tzw. ogródku letnim. Ogródek ten wyglądał czysto, na krzesłach znajdowały się gustowne poduszki. Na obsługę kelnerki oczekiwaliśmy około 3 minut. Pani kelnerka była mało empatyczna. Jej strój oprócz fartucha to zwyczajne jeansy i koszulka - nie wygladało to zbyt estetycznie. Dodatkowym mankamentem tej kawiarni jest menu, w którym znajdują się niepraktyczne wkładki.
"Najeżona" po wizycie w Urzędzie Skarbowym, udałam się do Starostwa Powiatowego do Wydziału Komunikacji. Pomyślałam sobie, że tutaj też pewnie trafię na takich urzędasów, od których się żyć odechciewa. Oj, jak ja się myliłam! Ale od początku: po wejściu do budynku udałam się do Informacji. Powiedziałam pani, co chcę załatwić, a ona odpowiedziała mi, gdzie mam się udać. Poszłam więc do wskazanego pokoju. Okazało się, że muszę pobrać numerek. Nie było z tym problemu, numerkowa maszyna była sprawna i wszystko w niej było zrozumiałe. Przed wejściem do pokoju wyświetlają się kolejne numerki, dlatego nie ma kłótni, jak u niektórych lekarzy - wszystko idzie sprawnie. Trafiłam do stanowiska numer 1, do przemiłej pani, której imienia oczywiście nie zdołałam zapamiętać. Ale mogę powiedzieć, że pani, która urzęduje w pokoju numer 12, przy stanowisku numer 1 jest bardzo, bardzo miła. Z nią nie rozmawia się jak z "urzędasem". Ona od razu tłumaczy co i jak, jeśli coś jest źle, to mówi gdzie i co należy poprawić. Mi brakowało kompletu dokumentów, dlatego bez żadnej "bury" dowiedziałam się, co muszę jeszcze zrobić. Sprawy z tą panią załatwiałam przez dwa dni i było naprawdę sympatycznie. Chociaż te słowo dziwnie brzmi, jeśli opisuje się jakiś urząd. Taki urzędnik, jak ta pani to skarb :)
Eskapadę po "skarbówce" czas zacząć! Po wejściu do urzędu udałam się od razu do Informacji, ponieważ nie byłam pewna gdzie mam się udać w związku z pierwszą sprawą, jaką miałam do załatwienia. Informacja jest zaraz przy wejściu, dlatego nie ma możliwości jej nie zauważyć. Pan informujący akurat zajmował się jakąś petentką i skrupulatnie jej coś tłumaczył. Spodobało mi się to. Zobaczył mnie i zapytał w czym może mi pomóc. Ja mu opisałam sprawę. Pan wytłumaczył mi gdzie mam się udać. A zatem udałam się na Główną Salę do nieszczęsnego "ustrojstwa" z numerkami. Piszę o nim "nieszczęsne", ponieważ wiele osób - ofiar techniki, nie ma pojęcia, co ma z nim uczynić. Musiałam z resztą pomagać pani, która stała przede mną w kolejce i nie miała pojęcia, co i jak. Ja szybko wydrukowałam swój numerek, bo wiedziałam gdzie mam się udać. Ale jak ktoś nie wie do kogo ma iść albo nie zna skrótów druków podatkowych, to dopiero zabawa. Udałam się do interesującego mnie stanowiska, z numerkiem, kulturalnie - akurat byłam pierwsza. Mówię "dzień dobry, chciałabym się czegoś dowiedzieć". Nie wiedziałam, że takie zdanie może człowieka wyprowadzić z równowagi. Od razu wielkie oburzenie! Że co, że jak, że na co! "Pokazać te pismo! Iść do kasy! Pieczątkę przystawić czy nie?!" Jejku, jak człowiek ma jakieś problemy to niech się nie porywa z motyką na księżyc (czyt. do pracy w urzędzie). Następny etap mojej eskapady to kasa. Patrzę, za okienkiem młoda kobieta, pewnie nie będzie się "rzucać", jak ta poprzednia. Jak ja się myliłam. Boże, ludzie co jest z wami?! To takie przykre, jak ktoś zamiast ułatwić życie, to je utrudnia. Idę z powrotem do pani "numer 1". Nagle zrobiła się miła, szok. Ale w sumie to dobrze. Idę znowu po numerek i znowu do innego stanowiska. Akurat nie było przy nim nikogo i czekałam na panią urzędniczkę około 5. minut. Ale to nic - ta pani była aniołem. Miła, sympatyczna, wytłumaczyła co trzeba było, pokazała gdzie i co trzeba poprawić. I tak powinno być. Poszłam znowu do kasy. Nawet nie chce mi się już tego komentować. Wkurza mnie, że w miejscach, które powinny być dla petentów, bo w końcu załatwiamy tam swoje ważne sprawy, czasem tracąc pół dnia, pracują osoby (nie mówię, że wszystkie są takie!), które mają pretensje o "niewiadomoco", krzyczą na ludzi i nie potrafią nic wytłumaczyć. Nie każdy jest orłem w każdej dziedzinie, ale każdy mógłby być uprzejmy! - 1 a nie - 5 dlatego, że pan z Informacji był ludzki i pani z ostatniego stanowiska też.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.