Lokal w stylu dawnych lat.Mnóstwo przedmiotów,których dziś już nie zobaczymy.Jednak niezbyt estetycznie to wygląda,gdyż za dużo jest "starości".Wchodząc świetnie widać promocje dnia-obowiązuje tylko w poniedziałki-pizza duża w cenie małej.Towar dostępny jak najbardziej.Czas oczekiwania zaledwie 20 minut.Do tego cena bardzo atrakcyjna.Obsługa lokalu miła.Zaraz od otwarcia drzwi widać zainteresowanie klientem.Barmanka grzecznie wita każdego klienta pomimo,iż obsługuje. W lokalu można by było zmienić trochę ilość przedmiotów.Gdy będzie ich mniej również będzie ładniej a wizerunek lokalu będzie jaśniejszy i przyjemniejszy.
W dniu dzisiejszym udałam się na zakupy do Biedronki. Mając listę co chcę kupić weszłam do sklepu. Przy wejściu z parapetu wzięłam ulotkę i udałam się do lodówki z drobiem. Wzięłam mięso i wtedy zauważyłam duży wyróżnik cenowy na schab. Ze względu na niska cenę postanowiłam kupić promocyjny artykuł. Następnie udałam się na dział warzywa i owoce w celu zakupienia promocyjnych winogron oraz bananów. Stoisko z warzywami i owocami wyglądało na zadbane. Było czysto oraz nie zauważyłam produktów, które nie nadawały się do sprzedaży. Minusem było brak małych koszyków przy wejściu oraz ulotki były nie uporządkowane. .Jeszcze pochodziłam po sali sprzedaży w celu nabycia pieczywa . Podeszłam do kasy, która niestety była tylko jedna otwarta ,gdy przyszła moja kolej pani przywitała się mówiąc „dzień dobry” i zaczęła kasować towar. W kolejce czekałam około pięciu minut. Po skasowaniu wyraźnie powiedziała kwotę do zapłaty. Reszta została mi wydana prawidłowo oraz paragon otrzymałam do ręki. Kasjer pożegnał się słowami „do widzenia” oraz zaprosił do kolejnych zakupów.
Do sklepu netto poszedłem po wrzos dla narzeczonej.Odnalazłem go dość szybko, był dobrze oznaczony w którym miejscu się znajduje. W sklepie także panował porządek choć ogólny wystrój nie jest zbyt zachęcający wygląda na nieco zaniedbany i niezbyt atrakcyjny. Kolejka w sklepie była bardzo długa a otwarta była tylko jedna kasa. Żaden z pozostałych pracowników nie otwarł drugiej kasy choć klienci złościli się na długi czas obsługi. Dopiero po zapłaceniu przeze mnie za produktu inna pracownica "raczyła" otworzyć drugą kasę by rozładować trochę kolejkę. Podsumowując sklep netto jest przyzwoity, nie jest zabrudzony jednak też nie jest zbyt atrakcyjny, nie zachęca do zakupów w tym sklepie. Kolejki niestety są bardzo długie i dopiero po jakimś czasie pracownicy próbują coś z tym zrobić.
Piekarnia Szmidt jest jedną z najlepszych piekarni w Pyskowicach pod względem asortymentu. Wchodząc do niej można zobaczyć wszelkiego rodzaju chleby, ciasta oraz skosztować ich na miejscu.Sam wygląd tej piekarni jest odpowiedni dla takiego miejsca, jest ono ciepłe i unosi się w nim zapach chleba . Mankamentem może tu być cena produktów która jest zbyt wysoka oraz personel który choć kompetentny, zna produkty w sklepie to jest nieuprzejmy i "wydaje" nam towar jakbyśmy byli natrętnymi klientami. Trzeba jednak przyznać że czas obsługi nawet przy krojeniu chleba jest bardzo szybki i nawet gdy klientów jest sporo to nie musimy czekać zbyt długo w kolejkach. Podsumowując wygląd miejsca oraz produkty zachęcają do robienia tam zakupów jedynym większym mankamentem może być zachowanie sprzedawców oraz cena produktów, które trzeba przyznać są bardzo dobre.
Niedawno zamówiłam w aptece internetowej doz.pl leki, które dzisiaj odebrałam w najbliższej aptece. Jestem wręcz zachwycona! Oczywiście trzeba czekać ok 48 do 72 godzin na dostawę leków (więc zamawiania w takich przypadkach nie polecam), ale za to ceny są kosmicznie niskie. Porównałam ceny produktów bezpośrednio będących w aptece :na miejscu" i tych zamawianych i doszłam do wniosku, ze robiąc w ten sposób zakupy zaoszczędzam sporo pieniędzy. Pani farmaceutka przemiła, wydała mi moje zamówienie. Dodatkowo założyłam kartę rabatową- podczas zakupów nabijane są punkty, które można wymienić na nagrody. Na portalu doz.pl znajduje również sporo ciekawych artykułów o zdrowiu.
Udałam się do drogerii w celu zakupu kosmetyków niepopularnych marek, których w znanych drogeriach niestety nie ma. W sklepie "Aster" byłam po raz pierwszy. Już wchodząc do niego zostałam w niemiły sposób powitana. Pani zza kasy chłodnym tonem zawołała, że muszę wziąć koszyk. Zirytowało mnie jednak najbardziej to, ze koszyki były zupełnie z innej strony i nie rzucały się w oczy klientom. jeszcze nie spotkałam się z sytuację, aby klient musiał "podchodzić" po kosz, a tym bardziej został zmuszony do jego wzięcia. Nie tylko mnie zwrócono uwagę. W drogerii, jak wspomniałam,znajdziemy szeroki wybór artykułów. Są one równo ułożone, a cala drogeria lśni w czystości. Przez cały czas pobytu w sklepie czułam się jak intruz. W kasie czekała na mnie dość niemiła niespodzianka. Podczas skanowania moich produktów, pani kasjerka wręcz kazała swojej koleżance bacznie obserwować innego klienta. Poczułam się nieswojo, a najbardziej zdegustowało mnie to, ze kasjerka cały czas wychylała się zza kasy w moją stronę i obserwowała owego klienta, sprawiała wrażenie, ze jej zachowanie jest normalne i nie powinno mnie dziwić. Po otrzymaniu reszty szybko wyszłam ze sklepu i raczej już tam nie wrócę, a przynajmniej do czasu, jak pracuje tam ta niemiła pani.
Klub niemalże w centrum miasta.
Ekskluzywny wystrój i aranżacja.
Wygodne sofy.
Toalety utrzymane w czystości.
Dobre nagłośnienie.
Miła obsługa w barze/bufecie.
Jedyny minus- brak oświetlenia na schodku przy wejściu gdzie można "zaliczyć orła !" , będąc w szpilkach lub obuwiu na płaskim obcasie!
A ja jestem zadowolony, bo podobno od dziś Polbank jest krajowym bankiem i podlega normalnym gwarancjom BFG. News z dziś www.ekonomia24.pl/artykul/706164,719419-Polbank-stal-sie-polskim-bankiem.html. Wygląda na to, że Grecji już się nie trzeba obawiać..
Dlaczego ten wpis musi mieć co najmniej 300 znaków??
Do biedronki przy Wojska Polskiego weszłam tylko na chwilkę, na drobne zakupy przy okazji. Już od samego wejścia zauważyłam brudną podłogę, poplamioną i zaśmieconą papierkami i paragonami. Kosze stały równo ustawione przy wejściu więc sięgnęłam po jeden, był czysty. W sklepie nie było dużo klientów, jednak między alejkami trudno się przechodziło, było dość ciasno. Wybierając pieczywo miałam wrażenie, że tamuje przejście innym, ponieważ pieczywo znajdowało się blisko wejścia na głównej alejce. Następnie wybrałam się na stanowisko w którym znajdowały się owoce i warzywa. Tutaj nie miałam zastrzeżeń. Owoce wyglądały na świeże, warzywa były apetyczne. Bliżej kas, zauważyłam promocyjne produkty, które promowane były na plakacie. Były to różnego rodzaju artykuły dla zwierząt. Widać było, że wiele osób się nim przyglądało. Opakowanie ze smyczą było rozerwane i smycz wyciągnięta, niektóre towary zostały poprzekładane w inne miejsce. Kolejek przy kasach nie było. Czynne były dwie kasy. Stanęłam jako druga przy jednej z nich. Kasjerka automatycznie wypowiadając: "dzień dobry" przywitała mnie, nie nawiązując kontaktu wzrokowego. Moje zakupy szybko zostały zeskanowane i usłyszałam kwotę do zapłaty: 12 zł i 16 gr. Podałam kasjerce 20 złotych, wówczas usłyszałam: "a szesnaście"? Zrozumiałam że chodzi o końcówkę, czyli 16 groszy, spojrzałam więc do portfela i podałam kasjerce odliczone 16 groszy. Wówczas kasjerka wydała mi resztę, podała paragon do ręki, a następnie wstała i odchodząc od kasy powiedziała "dziękuję i zapraszam ponownie". Choć końcowych słów prawie nie zrozumiałam również pożegnałam się i odeszłam od kasy. Wychodząc spojrzałam raz jeszcze na okna, podłogę i drzwi wejściowe... niestety pozostawiały wiele do życzenia.
Stacja w dobrym miejscu lokalizacyjnym.Pracownicy również bardzo dostępni i otwarci dla klienta. Bez problemu uzyskałam pomoc z strony pracowników przy napełnianiu baku.Jedyna wada to niezbyt duży porządek przed wejściem do środka.Ale wystarczyło by trochę zamieść i wyrzucić śmieci z kosza i wszystko myślę,ze było by już w porządku.W środku dostępny cały,niezbędny asortyment,który jest potrzebny każdemu klientowi.Stacja warta polecenia.
Odwiedziłam ten sklep z samego rana i to był mój błąd, gdyż ta sytuacja popsuła mi humor na resztę dnia. Już wcześniej miałam kilka upatrzonych ciuszków ale że ich nie mierzyłam postanowiłam to zrobić przed zakupem. Zaraz po wejściu powitała mnie pani na kasie ,zapytała czy w czymś pomóc , a gdy odmówiłam ulotniła się. Od razu udałam się po ubrania a później do przymierzalni gdzie obsłużyła mnie jak mi się początkowo wydawało sympatyczna pani. Najlepsze na mnie czekało po wyjściu gdyż oddałam ubrania przewrócone na lewa stronę. Pani po prostu zaczęła na mnie krzyczeć :"co ja zrobiłam" i" czy nie mogłam oddać ubrań na prawa stronę przewróconych"(a ja chciałam je kupić i nie zwracałam na to uwagi a po za tym spieszyłam się do pracy) . Nigdy nie byłam tak upokorzona w sklepie tym bardziej ze sama pracuje jako sprzedawca (w tej samej galerii) . Jak się później dowiedziałam tak obsłużyła mnie pani na stanowisku - zastępca kierownika . Od tej pory omijam ten sklep szerokim łukiem ,gdyż chamstwo jakie mnie spotkało ze strony tej pani nie pozwala mi na robienie tam zakupów a był to mój ulubiony sklep i zdarzało mi się nawet odsyłać tam klientów.
Zrobienie zakupów w siedleckim Tesco może się okazać nie lada wyzwaniem. W niedzielny wieczór zabrakło tam koszy na zakupy. Zapytana o nie pracownica, odpowiedziała opryskliwie, że są albo przy wejściu, albo przy kasach. Niestety w żadnym z wymienionych miejsc nie można było ich znaleźć. Trzeba było poczekać, aż ktoś zostawi koszyk przy kasie, żeby móc zrobić zakupy. Podłoga wyglądała na niedomytą, podobnie było z półkami. Poza tym w powietrzu czuć było nieświeży zapach. Zdecydowanie nie polecam sklepu.
Odwiedziłem dzisiaj kawiarnię znanej sieci Coffee Heaven znajdującą się w Złotych Tarasach w Warszawie. Musiałem nieco odstać w kolejce - gdy już doszedłem do kasy przywitała mnie pani o blond włosach i niezbyt wesołym spojrzeniu. odczułem całkowity brak entuzjazmu czy jakiejkolwiek chęci pomocy. No ale cóż, zamówienie zostało złożone - przeszedłem dwa metry dalej aby poczekać na swój gorący napój. Jak się okazało, pracownicy musieli mieć jakiś kiepski dzień, gdyż pan podający mi kawę tez za wesoło nie wyglądał. usiadłem przy stoliku (było dużo wolnych), wypiłem kawę i wyszedłem.
Do Empiku w warszawskich Złotych Tarasach udałem się zakupić grę komputerową pt. Starcraft 2. Wszedłem parterem (dział prasy) - było tam dużo klientów, ale dwie otwarte kasy w zupełności wystarczały - nie było kolejek. windą wjechałem na pierwsze piętro, na którym znajdowały się działy z muzyką, filmami, grami komputerowymi oraz na konsole. O pomoc poprosiłem pracownika (nie pamiętam imienia, miał plakietkę "uczę się") - gra znalazła się błyskawicznie. Szybko zapłaciłem i wyszedłem. Spostrzeżenia - na działach porządek, pracownicy schludnie ubrani, wizyta nie trwała dłużej niż pięć minut. Jedyny mankament to dosyć wysoka cena gry - przez internet mogłem ją kupić taniej, ale doliczając koszty wysyłki oraz przybliżony czas oczekiwania - lepiej kupić w Empiku.
Pogoda słoneczna, perony i dystrybutory utrzymane w pożądku. Na stacji przebywało 12 klientów. Towar napółkach poukładany. Pdłoga czysta. Kupiłam papierosy, kasjer zapytał o zapalniczk i coś słodkiego.Zaproponował kawe na drogę z uwagi na obce rejestracje. Podziękowałam. Po zapłaceniu otrzymałam rachunek. Kasjer pożegnał się.
Będą w Auchan zajrzałam do kiosku. Szukając swojej gazety (Kocie sprawy) byłam przy okazji świadkiem jak niektórzy ludzie są mili dla obcych sobie ludzi. Pani odmówiła dziecku sprzedaży Dużego lotka mówiąc, że do tego trzeba mieć skończone 18lat. Rozwścieczony ojciec przyszedł z dzieckiem i zaczął tą panią obrażać używając bardzo wulgarnego słownictwa i groził jej, że złoży na nią skargę.
Swojej gazety nie znalazłam i pani mi powiedziała, że jej akurat nie mają, a nie ma nic o podobnej tematyce. Zaproponowała mi, że ją może dla mnie zamówić, albo jeśli mi zależy na czasie to może zadzwonić do innego kiosku spytać się czy oni ją mają. Nie chciałam jej robić kłopotu i powiedziałam, że gdzieś przy okazji kupię. Ta część mi się jeszcze bardzo podobała. Jednak dalej nie było już za różowo.
Nigdy się nie spodziewałam, że zakup tabletek i papierosów może się skończyć wieloma jak dla mnie nie potrzebnymi pytaniami
"Może jakiś napój?",
"Zapalniczkę do tego?",
"Zbiera pani punkty(nie pamiętam jakie)",
albo "Polecam starter Orange za 10zł z długopisem"
Przecież chyba logiczne że gdybym potrzebowała którąś z tych rzeczy to bym je kupiła.
Gdyby nie to pani dostałaby max, chociażby za to jakich niezbyt miłych ma klientów, bo podejrzewam, że ten "bardzo uprzejmy" pan nie był jedyny.
Ogólną ocenę wystawiam 4 bo są rzeczy do poprawki z tymi pytaniami według mnie.
Pozdrawiam!
Fatalne warunki dla zaparkowania samochodu. W sklepie przejścia pozastawiane paletami dostawczymi, brak wielu produktów promocyjnych, brak wywieszek cenowych. Personel nie jest zorientowany co do skladu dostawy i terminu osiągalności towaru. Potężne kolejki do kas choć obsługa sprawna i miła, część kas nieczynna.
Szeroki asortyment, szybki kontakt i możliwość osobistego odbioru książek.
Witryna internetowa atrakcyjnie wyglądająca i łatwa w obsłudze. Porządne opisy książek. Łatwy sposób dokonywania płatności.
Przydałoby się jedynie poprawić jakość dojazdu do biura.
Ogólnie - polecam księgarnię Gandalf i zamierzam robić w niej kolejne zakupy.
Wstąpiłam do Biedronki jedynie po sok pomidorowy. Znalazłam go bez problemu, bowiem znajdował się przy samym wejściu. Zauważyłam, że na sali sprzedaży było czysto i na podłodze nie było śladów plam. Gdy przechodziłam obok stanowiska owocowo-warzywnego pomyślałam, że kupię jeszcze włoszczyznę. Uważam, że takie zestawy warzyw są świetnym rozwiązaniem. Za opakowanie zawierające 650 dkg zapłaciłam nieco ponad 2,50 zł.
Czynne były dwa stanowiska obsługi klienta. Przy każdym z nich stało ponad 5 osób. W kolejce stałam około 5 minut. Obsługiwała mnie sympatyczna i uprzejma kasjerka.
W sobotnie popołudnie wybraliśmy się na małe zakupy do Carrefura. Jak zwykle o tej porze w sklepie było mnóstwo klientów. Wzięliśmy wózek z koszykiem i ruszyliśmy na salę sprzedaży. Właściwie to się rozdzieliliśmy ponieważ Michał poszedł kupić piwo, a ja wraz z siostrzeńcem udaliśmy się na poszukiwanie ciepłych lodów. Nie wiedziałam w którym dziale mam szukać ciepłych lodów, więc poprosiłam o pomoc pierwszą napotkaną pracownicę. Jak się okazało pracownica była z firmy Winiary i nie orientowała się w ofercie sklepu. Pomyślałam, że mz pewnością uzyskam informację od pracownicy obsługującej sprzedaż lodów gałkowych. Pracownica była bardzo sympatyczna, ale ona również nie wiedziała czy w sklepie znajdę ciepłe lody. W końcu zrezygnowałam z poszukiwań i zaproponowałam siostrzeńcowi, aby wybrał sobie coś innego. Na co ochoczo przystał:)
Czynnych było kilka stanowisko kasowych. Wybraliśmy to z najmniejszą (dwuosobową) kolejką. Zapłaciliśmy kartą i użyliśmy naszej karty rodzinka zyskując na nią dodatkowe punkty.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.