cel: brak celu (chodzenie bez sensu i szukanie coś ciekawego)
Zawsze omijałam ten sklep ze względu na brak wystawy. Okna oklejone tylko nazwą firmową, co sprawia wrażenie nieczynnego obiektu. Koleżanka z pracy bardzo zachwalała mi tę markę, więc postanowiłam się wybrać tam przy najbliższej okazji.
W środku panuje wielki artystyczny nieład. Z obsługi zauważyłam 1 dziewczynę na kasie i drugą skłądającą ubrania. Sam sklep jest długi i wąski. Było sporo klientek. Oglądając ubrnia musiałam ciągle kogoś przepraszać, aby przejść. Nieźle się zdziwiłam, gdy doszłam do butów. Większość z nich pomieszana leżała na podłodze, jak na rynku.
Bardzo spodobały mi się T-shirty z charakterystycznymi napisami i rysunkami. Wybrałam sobie 1 z nich i chciałam przymierzyć, ale była długa kolejka, a mi się nie chciało czekać. Wzięłam więc bluzkę i poszłam z nią do kasy. Przede mną stało kilka klientek. Sprzedawczyni bardzo sprawnie obsługiwała. Jedna z kupujących miała duże zakupy i poprosiła od razu o fakturę. Dowiedziała się, iż niestety nie jest to możliwe. Zapytała się również, czy jeżeli się rozmyśli, to może zwrócić jakąś rzecz. Pracownica powiedziała, iż może to zrobić w max 30 dni.
Gdy przyszła moja kolej, również zadałam to samo pytanie, bo w końcu nie przymierzyłam bluzki. Gdy byłam pewna, iż mogę ją oddać, jeżeli nie będzie dobra, zapłaciłam.
Zakup został zapakowany w ładną siateczkę. Dostałam paragon i wyszłam.
Wczoraj dostałam od męża komplet bielizny zakupiony w w/w sklepie z informacją, iż mogę wymienić jeżeli nie będzie pasował. Niestety nie pasował, więc wybrałam się w celu wymiany.
Jak się okazało mogłam wymienić tylko i wyłącznie na inny rozmiar, a nie model. Nie byłam szczęśliwa z tego powodu, więc powiedziałam ekspedientce, iż jest to nieudany model bielizny wypuszczony przez Triumph. Sprzedawczyni się ze mną zgodziła i w dalszej dyskusji powiedziała, że mógł mąż kupić mi kartę podarunkową. Mój mąż się bardzo zdenerwował, gdyż za komplet zapłacił 200 zł, które pójdzie do śmietnika, a kartę podarunkową na pewno by wolał, ale niestety PANI SPRZEDAJĄCA BIELIZNĘ NIE POINFORMOWAŁA GO O TAKIM PRODUKCIE.
Nie było mi miło również słuchać o moich kształtach i porównaniach.
Generalnie ekspedienka nie powinna pracować w sklepie z bielizną tylko warzywniaku. Dlatego zawsze, gdy tam przechodzę nie ma klientek.
Moja ocena jest najniższa z możliwych ze względu na niekompetentą obsługę.
Podczas zakupów w C.H Focus Park w Rybniku udało mi się znależć nowo otwarty sklep Lavard mieszczący się na parterze obok sklepu Vistula. Zainteresowany kupnem koszuli z krawatem wszedłem do wspomnianego butiku. Jeśli chodzi o wystrój, sklep robi wrażenie ze względu na asortyment, który się tam znajduje, ceny są przystępne, moją uwagę skupiła baza kolorów i wzorów krawatów. Podczas zapoznawania sie z towarem podeszła do mnie wysoka brunetka, zadając pytanie: " Czy coś pokazać ". Ze zdumieniem podziękowałem za oferowaną pomoc. Po chwili jednak zainteresował mnie skład jednego z krawatów, po zapytaniu usłyszałem, że : " nie jest tutaj napisane, sklep działa tydzień czasu i ja nie wiem". Uważam, że obsługa w tak renomowanym sklepie powinna być na zdecydowanie wyższym poziomie. Jeżeli chodzi o ceny asortymentu w podanym sklepie uważam, że zasługują na polecenie dla osób młodszych, którzy chcieliby dobrze wyglądać.
CEL: ZAKUP KSIĄŻKI NAPISANEJ PRZEZ DOKTORA HOUSE O NIE ZNANYM TYTULE, ALE NIE O LEKARZACH
Salon, bo taka nazwa najlepiej pasuje, mieści się przy wejściu od strony Dworca PKP. Z zewnątrz wygląda bardzo przyjaźnie. Wchodząc do środka usłyszałam Dzień dobry i wtedy zauważyłam ochroniarza stojącego przy wejściu, który witał i żegnał kupujących, dyskretnie wykonując swoje obowiązki.
Książki i czasopisma podzielone tematycznie. Ogromne wrażenie na mnie zrobiła ilość towaru. Skierowałam się do półek z napisem NOWOŚCI i zaczęłam szukać wybranej pozycji. Mniej więcej wiedziałam jak wygląda okładka. Znalazłam książkę tego autora, ale inny tytuł (chociaż szukanego tak na prawdę nie znałam). Poszłam dalej szukać, mijając zaczytanych ludzi przy półkach. Nie za bardzo mogłam sobie poradzić, jak również szkoda było mi czasu, więc wzięłam książkę, którą wcześniej znalazłam i poszłam z nią do punktu z napisem Informacja. Nikogo z obsługi tam nie było. Ale jak stanęłam przy ladzie, to nie minęło 10 sekund i już było 2 pracowników.
Pokazałam książkę i powiedziałam, że potrzebuję pozycję tego autora, ale inny tytuł, gatunek thiller i poprosiłam, aby poszukał w komputerze. Drugi pracownik chyba czytał mi w myślach i od razu powiedział tytuł i przypomniało mi się, że właśnie tego szukam. Zaproponował mi również, że mnie tam zaprowadzi. Poszłam za nim i w między czasie dowiedziałam się, że jest to świetna komedia z nutką sensacji. Szybko ją odnalazł i mi ją dał.
Podziękowałam i udałam się do kasy, gdzie obsługiwały 2 osoby i 0 klientów. Położyłam więc książkę na ladzie i kartę płatniczą. Sprzedawca zaproponował mi siatkę i jakieś płyty, czekolady na promocji, ale nie byłam zainteresowana. Szybko zostałam obsłużona i skierowałam się do wyjścia. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko miłego pożegnania, które usłyszałam od ochroniarza.
Podsumowanie: Świetnie zaopatrzony salon z rewelacyjną obsługą.
Nadszedł czas kupowania, więc jak co roku postanowiłem znaleźć więcej informacji o wybranych artykułach w internecie. Jeszcze do niedawna opisywaną firmę ceniłem nie tylko za pokazywanie cen różnych sklepów ale również za komentarze poszczególnych produktów przez prawdziwych użytkowników, jednak zmieniło się wiele. Przede wszystkim, największy minus to kopiowanie bezwartościowych opinii z siostrzanego serwisu cokupic.pl, za które opiniodawcy dostają wynagrodzenie(punkty). Z dodatkowych wpadek jakie zauważyłem jest wstawianie tych samych produktów pod różnymi nazwami. Zaczyna być zauważalne pozycjonowanie poszczególnych sklepów wewnątrz serwisu, bez wyraźnego ich odgraniczenia, co jest sprzeczne z ideą porównywarki cen i wydłuża czas szukania faktycznie najtańszych sklepów. Plusem zauważonym przeze mnie jest retusz graficzny samej stronki, teraz wygląda lepiej niż poprzednie wersje lejałtu.
Sklep dość duży, wchodząc po schodach liczne kartki z aktualnymi promocjami. Sklep ogólnie słynie z tego, że ceny są dość niskie w porównaniu z innymi drogeriami. Interesowało mnie kupno pieluch. Rozajrzałam się po sklepie i widziałm, że są dostępne ale nie było w takim rozmiarze jakie chciałam. Zapytałm pani, która rozstawiała towar, czy może są takie pieluchy bo tu nie widzę. Pani była bardzo chęta i pomocna, natychmiast przyniosła mi z zaplecza i powiedziała jaka jest ich cena. Towar był na bierząca rozstawiany więc były nieliczne miejsce puste. Poszłam więc do kasy gdzie była bardzo długa kolejka, conajmniej trzy osoby przede mną, które brały dardzo dużo rzeczy (za mną utwarzyła się między czasie druga kolejka). Pani, która dostawiała towar dopiero po kilku minutach zorientowała się żeby pomóc koleżance i rozbiły długą kolejkę, ale ja swoje wyczekałam. Przy mioch nogach stojąc w kolejce stał duży pojemnik w którym były mydła (kilka sztuk) strasznie poniszczone, ponieważ każdy tak stawiał swoje zakupy.
Podjeżdzając na dystrybutora otoczenie i podjazd czysty, nie było śmieci. Chwilę czekałam aż ktoś podejdze do tankowania gazu, jednak po około minucie stania na dworzu weszłam do środka. Jedna kasa czynna i jedna osoba w kolejce. Zapytałam czy można zatankować gaz, pani kasjerka powiedział koleżance, która akurat piła kawę tyłem do ludzi (tak, żeby nie było jej widać). Bardzo powolnymi ruchami ubrała się i poszła do dystrybutora. W tym czasie mogłam chwilę rozejrzeć się po sklepie. Zauważyłam nieliczne braki na półkach między innymi w napojach i butelkach z olejem do samochodów. Przy chipsach nie było ceny odnośnie produktu. Pozatym zachowany porządek i czystość. Pani na kasie powiedział mi o trwającym konkursie i zapytała, czy posiadem aktualny katalog. Miła i spokojna obsługa.
Chciałem kupić kilka roślin oraz rybki do mojego akwarium i jak zwykle się nie zawiodłem.Pracująca w tym sklepie Pani E. znakomicie doradziła mi co do gatunku roślin jak również rybek .Poleciła także bardzo dobrą karmę moim rybkom .Widziałem kilka osób,które robiły zakupy w tym sklepie,ze również były zadowolone zarówno z zakupów jak też z obsługi.Polecam ten sklep wszystkim moim znajomym.
Sobotnie wiadomo, wzmożone zakupy .Przechodzę wzdłuż regałów mało który regał uchodzi mojej uwadze przecież weekend więcej produktów potrzeba w domu. Jajka oooooo w jednym z kontenerów niezły bałagan ,rozbite ,porozrzucane po całym kartonie .Dalej już zakupy potoczyły się dość przyjemnie .obsługa dość sprawnie uzupełnia towar na pólkach ,przy kasach panie z uśmiechem obsługuję klientów życząc miłego dnia zadowolona wychodzę )::)
Obsługa jest bardzo miła tylko nie do końca przeszkolona jeżeli chodzi o karty premium club eurobanku.Podając kartę chciałem żeby Pani która mnie obsługiwała nabiła mi punkty za transakcję i tą samą kartą płaciłem za zakupy .Jak się później okazało punkty nie zostały naliczone i Pani stwierdziła że to moja wina i nie ma możliwości nabicia punktów.Niestety nie miała racji,ponieważ na infolinii dostałem odpowiedź że punkty zostaną mi naliczone tylko muszę wysłać skan paragonu.
Spacerując po Galerii Jurajskiej odwiedziłam delikatesy Alma.Wchodząc juz zauwazyłam porządek jaki jest w sklepie.Towar równo ułozony na ładnych meblach.Zielony kolor który dominuje w sklepie jest bardzo przyjazny i zacheca do robienia zakupów..Podeszłam do stoiska warzywa-owoce i stanęłam przy ladzie z sałatkami.Już po krótkiej chwili pojawił się sprzedawca oferujący mi swoją pomoc.To samo powtórzyło się przy stoisku z serami.W kasie równiez zostałam bardzo szybko i miło obsłużona.
Jestem stałym klientem tej restauracji i nie pierwszy raz spotykam sie z totalnym brakiem profesionalizmu. Tak jak nie mam najmniejszych zastrzeżeń do jedzenia, które jest wyśmienite i w dodatku podawane w ogromnych porcjach, tak obsługa pozostawia wiele do rzeczenia. Począwszy od tego, że kelnerka nie podchodzi do gości, ci czekają aż w końcu muszą składać zamówienie przy kasie, to jeszcze beszczelnie prowadzi prywatne rozmowy telefoniczne podczas, gdy klienci stoją w kolejce tuż obok i czekają aż skończy. Obsługa bezpośrednia konsumenta też nie jest na najwyższym poziomie. W sytuacji, gdy zamówienie zostało pomylone kelnerka próbowała wmowić, że jest to danie które było zamawiane (jak można nie odróżnić grzybów od warzyw?!) i to wszystko bez odrobiny skrępowania. Na podstawie paru wizyt stwierdzam, że obsługa w tym lokalu powinna przejść porządny kurs obsługi konsumenta lub zostać zwolniona, ponieważ działa ujemnie na wizerunek tego lokalu, który cieszy się dość dobra opinią dzięki serwowanym daniom.
W dniu 02.12.2009r., udałem się na wieczorne zakupy do sklepu Tesco przy ul. Górczyńskiej w Gorzowie. W sklepie porządek, wszystko było poukladane. Podszedłem do stoiska, gdzie można kupić ser. Nikogo przy nim nie było. Obok na stoisku mięsnym był pracownik i nikogo nie obsługiwał. Widział, że stoję i czekam, ale nawet nie zareagował. Po około minucie sam podszedłem do niego i spytałem się, czy mogłaby podejść osoba, która obsługuje na stoisku z serami. Dowiedziałem sie, że to on tam obsługuje. Zdenerwowałem się, ponieważ widział że stoje i czekam, to nawet nie wyraził zainteresowania moją osobą jako Klienta. Podczas obsługi pracownik był nie przyjemny, nie używał grzecznościowych zwrotów.
Bardzo długo czekałem na obsłużenie, a pani wyjątkowo powoli wprowadzała wszystko w komputer. Nie czułem się najlepiej i kupowałem zastrzyki no i widać było po mnie, że ledwo stoję na nogach, a mimo to pani nie zapakowała mi leków, ale rzuciła reklamówkę obok, żebym sobie sam zapakował i bezczynnie stała nad terminalem, gdyż płaciłem kartą. Myślę, że taka obsługa pozostawia wiele do życzenia. Odniosłem wrażenie, że pani ma zepsutą niedziele ponieważ musi pracować. To jednak nie powinno się odbijać na klientach.
Niemiła obsługa przy kasie i brak kompetentnego pracownika w dziale ze sprzętem komputerowym. Niestety pracownik sklepu nie potrafił mi ani nic wyjaśnić, ani zajrzeć do specyfikacji sprzętu i jego możliwości. Pomijając fakt, że bardzo trudno jest się doprosić, żeby ktoś przyszedł. Pani w kasie nie była miła, gdyż płaciłem karta kredytową, a dodatkowo miałem również bony. No ale to przecież pomysł marketu na takie promocje, a nie mój. Sprzęt zakupiłem sam, płatność z niechęcia, ale jednak pani kasjerka przyjęła, więc ostatecznie udało mi się postawić na swoim.
Szyba obsługa, ale na samej stacji wygląd taki sobie. Brudno wokół dystrybutorów i brakowało rękawiczek jednorazowych. Ceny standardowe zarówno paliwa jak i artykułów dostępnych na stacjo. Obsługa taka sobie. Pani ani niczego nie zaproponowała, ani do niczego nie zachęciła. Zatankowałem tylko auto i odjechałem. Dopiero z paragonu już w domu dowiedziałem się o Turbo promocji w listopadzie - po 2 punkty za paliwo. Niestety, kiedy tankowałem i płaciłem nikt mnie o tym nie poinformował.
Duży wybór towarów, ale niestety taki bałagan, że nawet pani nie bardzo się orientowała co gdzie jest. Przy przymierzalni duży bałagan, wiele rzeczy nie odwieszonych i porozrzucanych, nawet w kabinach do mierzenia, aż nie można wejść. Czystość również pozostawia wiele do życzenia. Panie obsługujące - młode dziewczyny bardziej zajęte rozmową niż pomocą dla klientów. To właśnie chyba powoduje chaos. Trudno znaleźć coś naprawde fajnego. Niestety - nie wszystkie towary miały też informację o przecenie. O niektórych przecenach dowiedziałem się dopiero przy kasie.
Samoobsługowa stacja paliwowa z tanim paliwem, ale niestety bardzo zanieczyszczona. Na podjazdach dla samochodów dużo rozlanego paliwa, smarów, trudno powiedzieć jakich jeszcze substancji. Największym jednak mankamentem jest długa obsługa. Pani kasująca za paliwo w międzyczasie je kanapkę i rozmawia z koleżanką, więc niestety wszystko się wydłuża. Dodatkowo są wydawane bony, więc wszystko się opóźnia. Przy dystrybutorach nie ma ani rękawiczek, ani nic, czym można wytrzeć szybę, zrobić jakiś porządek w samochodzie. Najlepiej szybko zatankować i odjechać.
Duży sklep i dobrze wyposażony. Towaru mnóstwo, ale tego dnia zakupy były tu koszmarne. Dwie panie w fartuchach zajmowały się strojeniem, więc w wąskich miejscach między półkami z towarem nie dało się przejść. Panie nie bardzo były pomocne. Zapytane o ciastka "Tuc" powiedziały, że "za chwilkę pokażą" i niestety chwilka okazała się na tyle długa, że tych Tuców nie kupiłem. Idąc z koszykiem należało uważać na łańcuchy i na to, żeby nie przewrócić się o drabinę. Uważam, że strojenie sklepu nie powinno odbywać się podczas dokonywania zakupów przez klientów. Przy kasie kolejka i awaria terminali, więc czekałem dodatkowo 10 minut, żeby móc zapłacić. No i nerwowa atmosfera, bo czynna jedna kasa, ponieważ panie zajęte ozdabianiem sklepu... Ze strony klienta taka sytuacja pozostawia wiele do życzenia.
Niezbyt pomysłowo zaprezentowany towar - wystawiony dosłownie na podłogę, i jak by tego było mało to pomieszany - spożywcze z chemią, soki w kilku miejscach, piwo również rozstawione po całym sklepie, więc żyby coś konkretnie znaleźć, trzeba się porządnie naszukać. Obsługa miła, ale niestety obie panie stały za kasą i za ladą i nie można było ich o nic zapytać, bo były zajęte kasowaniem klientów. Przy kasie bałagan, ponieważ nic się nie mieści i nie ma gdzie nawet torby postawić, żeby przełożyć zakupy z koszyka do plecaka.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.