Postanowiłem zmienić stację paliw, na której zwykle tankowałem na BP. Zostałem miło zaskoczony. Podjechałem pod dystrybutor LPG nikogo nie ma, rozglądam się, patrzę w okolicę myjni a tam Pan placowy dopala papierosa i prosi mnie o jedną minutkę. Takie coś rozumiem, bardziej mnie to rozbawiło niż rozdrażniło. Zwykle każda sekunda czekania doprowadza mnie do białej gorączki. Po zatankowaniu poszedłem zapłacić. Przed „kasą” nie było kolejki, może dlatego ż to siódma rano. Postanowiłem postraszyć Panią obsługującą na stacji, że zapomniałem o tym, że mogę nie mieć środków na koncie bankowym ani gotówki przy sobie. To co usłyszałem bardzo mnie zaskoczyło, cytuję „ poradzimy sobie jakoś”. Pani przy tym była miła i uśmiechnięta. Obsługa na stacji BP podoba mi się bardzo.
Moja obserwacja dotyczyć będzie wątpliwej przyjemności, jaką była podróż tramwajem i autobusami KZK GOP w dniu 27. października 2009.
Startowałam spod Centrum Handlowego "Silesia", a moim celem był szpital w Katowicach-Ligocie. Trasa długa, a jak się okazuje - również nieopłacalna (czasowo i finansowo).
Niestety z "Silesii" do centrum Katowic jedzie tylko jeden autobus (który właśnie uciekł). Udałam się więc na drugą stronę galerii handlowej, na przystanek tramwajowy.
Tramwajem udało mi się dojechać do centrum (rynek). Pomijam już fakt, że dla osoby nie znającej miasta pojęcie "rynek" i nazwanie tak jednego z głównych przystanków jest wprowadzeniem w błąd: rynek w Katowicach to po prostu skrzyżowanie torowisk i dwa domy handlowe.
Kontakt z motorniczym w tramwajach KZK GOP jest bardzo utrudniony poprzez zastosowanie w pojazdach szyb ochraniających. Zapewne wiąże się to z bezpieczeństwem i komfortem jazdy osób pracujących, nie mniej jednak próbując kupić bilet lub zapytać o radę - gdzie wysiąść itp. - klient czuje się jak petent, musi "żebrać" o ruch, gest czy odpowiedź. W zasadzie trudno nawet stwierdzić czy motorniczy słyszy mnie kiedy proszę o bilet. Dla mnie to trochę zabicie idei - przecież kierowca czy motorniczy są integralną częścią pojazdu; proszę porównać zasady panujące wśród kierowców na trasach międzynarodowych. To jest przepaść w poziomie obsługi.
Kiedy zapytałam motorniczego o radę czy lepiej wysiąść na rynku czy jechać dalej udzielił mi on dość niewyraźnie odpowiedzi. Wskazówka jego okazała się błędna (motorniczy zasugerował mi tramwaj, który tam w ogóle się nie zatrzymywał). Musiałam się radzić przypadkowych osób, które lepiej mi wytłumaczyły, że stąd na Ligotę się nie da dojechać. Straciłam czas na dojście do dworca PKP i znalezienie innego środka transportu.
Powrót z Ligoty okazał się drogą przez mękę. Niestety oprócz jednego autobusu w stronę Piotrowic nie ma nic. Trzeba jechać do centrum, aby się przesiąść na busa jadącego do mojego miasta. Należy dodać, że akcja dzieje się w Katowicach, około godziny 15:30, kiedy jest bardzo duży ruch na drogach. Kupiłam bilet "godzinny" za 4 złote, który upoważnia do jazdy przez godzinę dowolnymi pojazdami (możliwość przesiadek). Niestety, 45 minut upłynęło na dotarciu zaledwie w okolice Akademii Wychowania Fizycznego. Nie zdążyłabym się przesiąść na mojej taryfie. Ciekawa jestem jak ruch uliczny (korki, wypadki) wpływa na korzystanie z takiego czasowego biletu. Czy na przykład taki bilet zostałby uznany, jeśli zgodnie z rozkładem planowany czas przejazdu to 1 h, a realny czas na przykład 1,20 h? Kupowanie biletu czasowego w godzinach szczytu to zatem ryzykowna sprawa.
W godzinie obserwacji wjazd do miasta był kompletnie sparaliżowany (wypadek i mnóstwo osób wracających z pracy), co było przyczyną incydentu. Atmosfera w autobusie zaczynała być coraz bardziej gorąca, pasażerowie poprosili o możliwość wyjścia dosłownie 10 metrów przed planowanym przystankiem. W tym zastoju nie miałoby to większego znaczenia, ale rozumiem kierowcę, że nie ma obowiązku otwierania drzwi na życzenie. Jedno, czego nie mogę zrozumieć, to jak można się wdać w kłótnię z pasażerami... Kompletny brak profesjonalizmu.
Myślę, że kierowcy KZK GOP nie są w żaden sposób szkoleni jak rozmawiać z Klientami i tworzyć miłą atmosferę na pokładzie.
Podsumowując: najbardziej zauważalne są brak kontaktu pasażera z kierowcą, nerwowi kierowcy powodujący kłótnie (zamiast łagodzący sytuacje awaryjne), klient KZK GOP czuje się jak petent z poprzedniej epoki. W autobusach nie ma rozpiski przystanków ani trasy. Cena mojego przejazdu: 2,40 zł tramwaj + 4,00 zł godzinny bilet (niewykorzystany do końca) + konieczna przesiadka 2,40 zł = 8,80 zł.
Analizując powyższe elementy przewoźnik tyski (MZK Tychy) na tym samym terenie wypada dużo, dużo lepiej: ładne autobusy, informacja cyfrowa o trasie i przystankach, kierowcy ładnie ubrani, grzeczni.
Do plusów ocenianej firmy zaliczyłabym rewelacyjną, intuicyjną internetową wyszukiwarkę połączeń KZKGo!
Podaje ona czasy przejścia między przystankami, czas jazdy, ilość przystanków, kierunek autobusu czy tramwaju, którego należy szukać. Coś naprawdę dla turystów, i to tych niezorientowanych! Brawo!
Niestety, nie mogę opisać szczegółów ze względu na okoliczności. Moja obserwacja dotyczy godzin pracy. Do 16.00 naprawdę trudno cokolwiek załatwić - kiedy się pracuje, w dodatku w innym mieście. Proponuję wydłużyć godziny przyjmowania interesantów. Dodatkowo, pod koniec dnia przed 16.00, nikt nie odebrał mojego telefonu. Stąd rezygnacja ze skorzystania z usługi PZU w tym punkcie. Przydałby się w nowoczesnej firmie telefon z wyświetlaniem numerów i np. kontakt zwrotny. Z pewnością doceniłabym to jako przyszły, potencjalny klient. Najgorszy jest dla mnie zupełny brak kontaktu.
Wracajac ze spotkania postanowiłem zatrzymać się po piwo, które zapomniałem kupić jak jechałem na spotkanie. Zaparkowałem pojazd obok przy parkingu, który był naprawdę super czysty. Kiedyś jak byłem wyrastała trawa i było pełno śmieci. Teraz czysto i przestrzennie. Szybkim krokiem udałem się do sklepu, który był pusty. Wejście mokre z powodu padajacego deszczu, ale zaraz za wejściem przed kasami na sali sprzedaży sprzedawca sprząta - myje odłogę mopem. Naprawdę robi to szybko i sprawnie. Przeszedłem obok obsługi, która powiedziała do mnie "Dobry wieczór". Odrazu udałem się do stpiska z napojami. Przechodząc po innych regałach towar bardzo ładnie ułożony - przodem do klienta. Batony bardzo dobrze zatowarowane wraz z cenami. Chipsy i plauszki wyeksponowane bardzo dobrze. Nie mogłem znaleźć tylko ceny na piwo, które wybrałem. Na szczęście obok był czytnik cen - lekko zakurzony. Po podejściu do kasy wyłożyłem towar na bardzo czystą taśmę. Zakupiłem gumę do żucia, która miała na półce cenę. Kasjerka zaczynając skanować towar delikatnie uśmiechnęła się do mnie i nawiązała kontakt wzrokowy. Po zeskanowaniu trzech produktów podała cenę do zapłaty. Płaciłem gotówką. Sprzedawca wydając resztę wydał mi również paragon. Po zapakowaniu produktów w darmową reklamówkę usłyszałem spokojnej nocy. Pani ubrana była w zielony uniform, który był schludnie wyprasowany i czysty. Wyszedłem bardzo zadowolony ze sklepu.
Umówiony byłem na godz. 22.00 w hotelu na któtkie spotkanie. Jak zawsze staram się być kilka minut wcześniej. Wchodząc do hotelu zwróciłem uwagę na tynk na budynku. Nie był on pierwszej świeżości - był brudny. Wchodziłem bocznym wejściem, które w było dość czyste. Jedynie wycieraczka, która była bardzo mokra nadawała się na dobre odkurzanie. Po wejściu podłoga była czysta. Sklep znajdujący się po lewej stronie z upominkami też sprawiał wrażenie dobrze zatowarowanego, lecz na produktach znajdujących się bezpośrednio przy regale brakowało cen na produktach. Poszedłem dalej w stronę holu głównego. Po lewej stronie znajdowała się kawiarnia, gdzie siedziało około 10-12 gości. Miejsce wyglądało bardzo schludnie i czysto. Z daleka widać było pyszne torty w gablocie, a na ścianie grał ARD z transmisją Obalenia muru berlińskiego. Dochodząc na hol główny zauważyłem, jak bardzo nudzi się ochrona hotelu i "Boy hotelowy". Jeden stoi z jednej strony recepcji, drugi z drugiej. Recepcjoniści stoją razem z ochroną hotelu i wyraźnie oglądają "Coś" ciekawego w Internecie, nie do końca zwracając uwagę co się dzieje w hotelu. Postanowiłem udać się do WC i oddzielnym pomieszczeniu. Toaleta była czysta i pachnąca. Było widać dobre przygotowanie personelu do sprzątania. Dostępny był papier i mydło, w kabinach nie było nikogo. Był ład i porządek. Przed wejściem do WC znajdował się sprawny i bezpłatny automat do czyszczenia obuwia, lecz działał trochę głośno. Gdy powróciłem na hol zauważyłem kilka niepalących się lampek w głównym żyrandolu. Sofy wyglądały na lekko wysiedzone przez gości. Mój gość przyszedł punktualnie. Na tym zakończyłem obserwację funkcjonowania standardów w hotelu.
W poszukiwaniu mleka pojechałem do PSS SPOŁEM. Wjeżdzając na "parking" napotkałem na mnóstwo dziur i wody na placu. Wychodząc zmoczyłem sobie całe nogawki. Przed wejściem do sklepu mini stragan. Emeryci sprzedają działkowe uprawy, przy czym brudzą - przede mną mężczyzna pstryknąl sobie papierosem, który to niedopałek spadł przed samo wejście do sklepu. Ponadto witryny okienne były brudne, nalepki poobdrapywane. Po wejściu do sklepu napotkałem na niepoukładane koszyki dla klientów, a obsługa dyskutowała z ochroniarzem, który siedział sobie na skrzynkach. Po wejściu na salę sprzedaży napotkałem na warzywa i owoce, przy których podłoga niestety nie była pierwszej świeżości, jak i niektóre owoce. Regał z prasą też wymagał delikatnie mówiąc lekkiej poprawy. Poszedłem po mleko, gdzie spostrzegłem kilka jogurtów przerwócionych i brudne regały w komorze chłodniczej. Przy regale z pieczywem było mnóstwo okruchów na podłodze. Zapakowałem towar do kszyka i udałem się do kasy. Przy kasie chciałem zakupić dwie różne paczki gum do żucia, lecz nie było przy nich cen. Pani kasjerka głośno wołała do koleżanki na drugi koniec sklepu, aby wstawiła wodę na herbatkę. Przy taśmie wyłożyłem towar. Kasjerka zaczęła skanować produkty bez żadnego przywitania. Ochroniarz dalej siedział na swojej skrzynkowej pozycji. Po zeskanowaniu wszystkich produktów przekazałem kartę płatniczą do zapłaty. Pracownik nie wymienił kwoty do zapłaty, kwota była wyświetlona na drukarce fiskalnej. Po zeskanowaniu mojej karty w terminalu, kasjerka podała mi pin pad nie mówiąc co mam zrobić. Wprowadziłem PIN i zaakceptowałem. Pin pad położyłem na ladzie, z czego kasjerka nie do końca była zadowolona. Otrzymałem wydruk z terminala wraz z kartą, lecz paragon został wydarty z drukarki fiskalnej i wyrzucony do kosza. Zapakowałem produkty i wychodząc ze sklepu zauważułem bardzo brudną podłogę na całym obszarze zakasowym. Pomimo, iż padał deszcz, nikt ni dbał o czystość.
Witam
W tym dniu byłem bardzo zabiegany więc wstąpiłem do Mca
chodź miałem 10 min do autobusu to obsługa w tym dniu była
extremalnie szybko chodź było wielu klientów jak na mc donald na stawowej przystało, w 3 min obsłużyła mnie ładna dziewczyna i jeszcze zdążyłem zjeść swoją kanapke :)
Wiedza i kompetencje personelu na bardzo wysokim poziomie. Pełna kultura i nienaganne zachowanie. Profesjonalna i fachowa obsługa klienta. Obsługa klienta przebiega nienagannie. Pełne zadowolenie z dokonywania zakupów w w/w sklepie.
Jak zwykle co tydzień robię większe zakupy. Przeważnie, i tym razem również, wybieram hipermarket Auchan.
Na tle innych placówek wypada on, według mojej oceny, pod względem cen produktów, lepiej niż inne placówki tego typu usług.
Dziś było straszne zamieszanie. Ogromna ilość klientów. Jednak bez problemu można było znaleźć obsługę stoisk. Dziś zauważyłem że mrożone ryby z palety do lodówki wykłada menadżer (informacja z inentyfikatora jednak imię pisane małymi literami). Wspaniała organizacja pracy.
Potrzebowałem pomocy przy wyborze wycieraczek do samochodu, bez problemu znalazłem obsługę. Pan (niestety imię nieczytelne) doskonale znał sie na rzeczy. Od razu odradził mi zakup tanich chińskich wycieraczek. Proponował zakup polskich, firmy MotGum, tłumacząc że cena idzie w parze z jakością. Tak też zrobiłem, kodując sobie w pamięci cenę. Jednakże okazało się że cena na półce odbiega od ceny na paragonie. Kasierka (M. 703 - informacja z paragonu) poinformaowała mnie że należy tą niezgodność wyjaśnić w biurze obsługi klienta.
Udałem sie więc tam. Niestety w kolejce spędziłem 32 minuty. Co przeliczając na osoby stojące przede mną daje 8 minut na osobę. Stanowczo za dużo.
Reklamacja została uznana, jednakże cena na półce nie została zmieniona.
Jest to obserwacja będąca przekrojem mojej współpracy z bankiem PeKaO SA. Byłam ich klientką od kiedy przejął on mój oddział banku BPH. Zawiadomiono mnie listownie o przejęciu części banku BPH. Było mi wówczas obojętne, jak nazywa się bank, w którym posiadam konto. Jednak z czasem okazało się, że bez uprzedzenia zostały mi pobierane opłaty za usługi, za które w BPH nie płaciłam. Postanowiłam zatem zamknąć konto. Udałam się zatem do danej placówki, gdzie obsługiwała nie pani /fragment usunięty przez moderatora - zgodnie z pkt. III.8 Regulaminu/. Była ona niemiła i nieprofesjonalna. Nie potrafiła odpowiedzieć na wiele moich pytań, a kiedy zwróciłam jej na to uwagę stała się opryskliwa. Wyliczyła mi kwotę zaległą, którą musiałam zapłacić, ponieważ pobierano mi duże kwoty za prowadzenie konta, które miało być darmowe. Od otrzymania listu poleconego z kwotą wyliczoną do zapłaty nie minął nawet dzień, ponieważ zaraz po otrzymaniu listu udałam sie do banku. Okazało się, że odsetki były naliczane mimo, że list otrzymałam klika dni po jego wysłaniu. Wzrosły one o kwotę ok. 20 zł od liczby podanej w liście. Kwotę do zapłaty pani /fragment usunięty przez moderatora - zgodnie z pkt. III.8 Regulaminu/ wyliczyła mi niepoprawnie. Na szczęście sprawdziłam konto przez internet miesiąc później i okazało się, że nadal jest ono aktywne. Udałam się więc ponownie do banku, by wyjaśnić tą sprawę. Obsługiwała mnie inna kobieta. Jej kompetencje były o wiele lepsze niż pani /fragment usunięty przez moderatora - zgodnie z pkt. III.8 Regulaminu/. Odpowiadała na moje pytania rzeczowo, wyliczyła, że pani /fragment usunięty przez moderatora - zgodnie z pkt. III.8 Regulaminu/ podała mi za małą kwotę do zapłaty, od której znów naliczane były by odsetki. Nie znam nazwiska tej kobiety, gdyż nie miała identyfikatora. Miała ona ok. 30 lat, którkie blond włosy, była szczupła. Tej pani należy się za obsługę ocena +5. Z jej pomoca ostatecznie zamknęłam konto, które sprawiło mi tyle kłopotów. Nie jestem zadowolona z usług banku PeKaO SA i nigdy nikomu nie poleciłabym tej firmy.
Hotel PIRAMID w Tychach wyróżnia się bogatą ofertą usług dostosowanych nawet dla najbardziej wymagających Gości, Cały obiekt jest w pełni klimatyzowany i posiada bezpłatny dostęp do internetu bezprzewodowego.
Hotel przystosowany jest dla osób niepełnosprawnych.Przy hotelu znajduje się płatny parking monitorowany oraz bezpłatny parking niestrzeżony.
Cel mojej wizyty to 2-dniowa konferencja, niestety z powodu braku czasu nie zdążyłem skorzystać z całości oferowanych usług ale miejsce to jest szczególne i godne polecenia. Hotel dysponuje bogatym zapleczem konferencyjnym w trosce o klienta ma do zaoferowania dobrze wyposażone sale konferencyjne a mianowicie: ekran, flipchart, nagłośnienie, mikrofon, zestaw Video lub DVD, odtwarzacz CD i MINIDISC, dostęp do internetu LAN / WLAN, zaciemnienie. Ponadto są dostępne również inne udogodnienia typu: ekran, flipchar, dostęp do internetu LAN / WLAN, zaciemnienie. W ramach konferencji mieliśmy zapewnione wyżywienie a mianowicie: śniadanie w formie szwedzkiego stołu, lunch, obiad gdzie wybraliśmy pyszne danie kuchni Polskiej z bogatej oferty, pyszny deser, Restauracja o nazwie KLEOPATRA, ma bardzo ekskluzywny wystrój komnat i sal łączy się z wyszukanym smakiem serwowanych potraw oraz miłą atmosferą. Pokoje hotelowe utrzymane w bardzo wysokim standardzie, w końcu to pięć gwiazdek. Szczerze polecam i na pewno skorzystam z bogatej oferty mam nadzieje ze tym razem prywatnie a nie zawodowo.
Placówka bardzo przyjazna klientowi, fachowa obsługa. Zawsze kiedy wchodzę do banku panie witają mnie z usmiechem i bardzo szybko załatwiają moje sprawy. Pomimo braku miejsc parkingowych zawsze wybieram ten oddział ze względu na sprawną i miłą obsługę.
Kupiłam pralke w sklepie internetowym Elektromarket w Warszawie. Bez zastrzezeń. Zastanawia mine jednak czemu była ona mokra wewnątrz, czyżby przeprowadzano test? NO bo chyba nie dlatego że oddał ja jakis niezadowolony klient. Na razie działa bez zarzutu ale dopiero dzisaj podłączyłam. Dostawa była w piątek, zamówiłam w środę.
Turysta to znane wszystkim, a przynajmniej większości bywalców Zakopanego, delikatesy u zbiegu Krupówek i Zamoyskiego. Asortyment sklepu jest urozmaicony, wybór towarów względem powierzchni sklepu - satysfakcjonujący. Znajdziemy tu mięso, wędliny, sery, owoce, słodycze, mrożonki, produkty zbożowe, sosy, makarony, pieczywo, alkohole. Minusem są zaledwie trzy kasy (wliczając stoisko alkoholowe), które w sezonie nie dają rady gigantycznym kolejkom. Ceny mogłyby być niższe, niemal każdy towar jest o kilkanaście groszy droższy niż przykadowo w warszawskich delikatesach. Turyści zapewne nie zwracają na to uwagi, wydaje się jednak, że miejscowi - zaopatrując się w Turyście - nieco przepłacają. Obsługa jest dość uprzejma, towar (ogólnie rzecz biorąc) dobrej jakości. O ile pamiętam, w sklepie nie znajdziemy świeżych ani wędzonych ryb; dobry wybór pieczywa jest natomiast tylko rano, później zostaje nam tylko chrupkie albo paczkowane. Wybór alkoholi - dość spory, dominują trunki średniej jakości. Można płacić kartą.
Biedronka to market dyskontowy, a więc jego ocenę należy dostosować do oferowanych usług. Oto wynik moich obserwacji:
- w sklepie jest czystko i panuje porządek pomimo niewielkiej ilości pracujących na zmianie sprzedawców;
- oferta jest bogata jak na ten typ sklepów i wszędzie przy towarze wyraźnie umieszczone są ceny;
- minusem jest brak sprzedawców na sali sprzedaży;
- na kasie pracownicy używają zwrotów grzecznościowych, są uśmiechnięci i mili, klienci są przy kasie sprawnie i szybko obsługiwani;
- kasjer dobrze wydaje resztę (minus: nie zawsze podaje paragon!) oraz pyta, czy potrzebna jest torba do zapakowania zakupów.
Do BARAKUDY w Blue City udałam się po zakup walizki. Brałam pod uwagę markę DELSEY, której używam i uważam, że zachwouje właściwą równowagę pomiędzy jakością i ceną. Szukałam ładnej małej walizki na krótkie 1-2 dniowe wyjazdy. Zabieranie dużych waliz na krótkie wyjazdy nieraz okazało się niewygodne i niepraktyczne.
Sklep obsługiwany był przez jedną osobę. Powiedziałam, jakiej walizki szukam. Moje wymagania nie były nadzwyczajne - dobra jakość, koniecznie cztery kółka i akceptowalny kolor. Już od wejścia moją uwagę zwróciły soczyście purpurowe usztywniane walizki, jak się okazało - marki Puccini. Firma nie była mi znana. Sprzedawca poinformował mnie, że firma jest polska i cieszy się ponoć uznaniem wśród klientów. Widząc (jak zakładam) mój źle skrywany sceptycyzm, dodał, że w odniesieniu do wyrobów Puccini w zasadzie nie ma reklamacji, częsciej zgłaszane są problemy dotyczące choćby walizek Samsonite, które - z uwagi na markę - kosztują średnio 3 razy więcej od pozostałych. Ostatecznie przekonała mnie 2-letnia gwarancja i ogólna "uroda" walizki. Dodatkowo, okazało się, że małe i średnie walizki Pucinni są przecenione o 30%. Zapłaciłam kartą. Z towaru, który miałam już okazję przetestować w praktyce, jestem zadowolona.
Wraz z koleżanką odwiedziłem zakład fotograficzny w Piotrkowie. Moje obserwacje są następujace:
- miła obsługa, przyjemna atmosfera, panuje tutaj porządek i jest czysto;
- oferta bardzo bogata (zakład proponuje wiele usług - wywoływanie zdjęć, odbitki, zdjęcia ślubne, do legitymacji itd.), ceny jednak dosyć wysokie w stosunku do konkurencji;
- jakość usług wysoka (widać tutaj profesjonalizm i zainwestowanie w dobry sprzęt);
- usługi wykonywane są bardzo szybko i klient nie musi długo oczekiwać na swój produkt.
Dziś był drugi dzień jak obserwowałem obsługę restauracji Mc Donald's w drodze powrotnej z pracy na dworzec. Wynik mojej obserwacji jest podobny, co świadczyć może tylko o tym, że tak w tej resturacji jest na codzień:
- choć nie zawsze, alę obsługa resturacji ogólnie używa zwrotów grzecznościowych;
- nie zawsze czysta jest podłoga i stoliki (na to jednak powinna być zwracana szczególna uwaga);
- produkty i ceny łatwe do znalezienia, umieszczone są w widocznych miejscach;
- obsługa (zwłaszcza w częsci przygotowującej posiłki) zachowuje się głośno;
- pojawia się często z bilonem i wydawaniem reszty;
- nieco szybciej dziś można było otrzymać zamówiony produkt;
- w torebce z zamawianym towarem na wynos nie zawsze są dołączane serwetki (choć jest to w standardach tej resturacji).
Podczas drogi powrotnej z pracy na dworzec postanowiłem przez 2 dni wziąć pod swoją obserwacje resturację Mc Donald's. I doszedłem do nastepujących wniosków:
- a restauracji panuje przyjemna atmosfera;
- jest w miarę czysto, choć dokładniej powinny być myte stoliki;
- obsługa jest miła i usmiechnięta, choć nie zawsze są używane zwroty powitalne / grzecznościowe, klient może też denerwować sie czasem faktem, iż obsługa zamiast obsługiwać kolejnego klienta rozmawia między sobą zachowując się przy tym głośno;
- oferta jest w miarę bogata, ceny i proukty są widoczne na tablicach;
- często jednak trzeba czekać dłużej na zamówione produkty;
- reszta wydawana jest poprawnie, ale nie zawsze kasjer podaje klientowi paragon, tylko sam go wyrzuca do kosza.
Hotel Nadmorski zlokalizowany jest na skarpie nad samym morzem. Latem można stąd zapewne podziwiać urokliwy Bałtyk, w listopadzie co najwyżej dane nam będzie nasłuchiwać odgłosów wzburzonych fal. Mgła, niskie stalowe chmury i deszcz nie pozwalają na nic więcej. Standardowy pokój dwuosobowy przystosowany dla jednej osoby to 2 łóżka, szafa, biurko, sejf na wartościowe rzeczy, telewizor, lodówka, barek, internet (przewodowy i bezprzewodowy) oraz łazienka (na wyposażeniu suszarka, mydło, mleczko do kąpieli i szampon marki Dove). Cena (dla firm) to 350 zł. Na piętrach - automatyczny pucybut. W cenie pokoju otrzymujemy również śniadanie w formie szwedzkiego stołu. W recepcji powitała mnie uśmiechnięta recepconistka. Otrzymałam do wypełnienia krótki formularz niezbędny do meldunku. Płatność za pokój miała zostać uregulowana przelewem przez firmę, wcześniejsze ustalenia w tym zakresie zostały na miejscu potwierdzone. Po dopełnieniu formalności dostałam klucz do pokoju, którym okazał się być kawałek plastiku. By otworzyć drzwi do pokoju, trzeba nacisnąć guzik nad klamką i zblizyć plastik do czytnika w drzwiach. Udałam się na I piętro w poszukiwaniu pokoju. Numeracja pokoi jest więcej niż myląca. Przykładowo, szukam pokoju 150. Widząc nr 158-157-156 itd. idę korytarzem w przekonaniu, że za chwilę moim oczom ukaże się 150. Nic bardziej mylnego. Nagle, po 152, widzę 54 A. W końcu w jednym z korytarzy trafiam na swoje miejsce. Okazuje się niestety, że klucz nie działa. Do pokoju wpuściła mnie przechodząca akurat korytarzem pokojówka. Dopiero później uświadomiłam sobie, że nie wzbudziłam w niej najmniejszych podejrzeń, a przecież mogłam być np. złodziejem, który próbował dostać się do czyjegoś pokoju... Kluczyk wymieniłam w recepcjii na działający następnego dnia.
Hotel serwuje śniadania w formie szwedzkiego stołu (od 7 do 11). Jest spory wybór ciepłych przekąsek (parówki, kiełbaski, jajecznica, boczek, naleśniki, zapiekane jajka), poza tym kilka rodzajów bułek i pieczywa, musli, 3 rodzaje płatków śniadaniowych, dodatki do musli - suszone morele, suszone śliwki, pestki dyni i słonecznika, płatki migdałowe, orzechy włoskie, wędzony dorsz, sery pleśniowe i żółte, twarożek, ser biały, słaby wybór mało apetycznych wędlin, oliwki (czarne i zielone), marynowane grzyby, 4 rodzaje soków, woda mineralna, hebaty, kawa, mleko, jogurty jogobella, dżemy (jedynie w małych porcjowanych kartonikach), świeże warzywa (mało i nieapetyczne) i owoce (raczej zmęczone - mamy jesień, szczyt jabłkowego sezonu, a ułożone jabłka w koszyku wyglądały gorzej niż moje własne z zaniedbanej jabłonki w kącie ogrodu).
Pokój jest spory, wygodny, ale trochę za ciemny. Generalnie lubię punktowe oświetlenie, ale niekiedy (np. do spakowania się) przydałoby się mocne jasne światło, zwłaszcza o tej porze roku, kiedy nawet w dzień nie można liczyć na zbyt wiele światła słonecznego. Poza tym, zatrzymałam się w hotelu nadmorskim, a widok z okna mam na ścianę basenu (może spa, hotel wyposażony jest w obydwie atrakcje) ozdobioną luksferami. Liczyłam na ciekawszą panoramę z okna.
W celu zapewnienia wyższej jakości usług używamy plików cookies. Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej bez zmiany ustawień prywatności przeglądarki, wyrażasz zgodę na wykorzystywanie ich.